Tomasz Stasiak po wygranej na gali FEN 18: „W pierwszej rundzie musiałem improwizować” [WYWIAD]

Cztery lata rozbratu z MMA w charakterze zawodnika odcisnęły piętno na Pająku, ale wystarczyła jedna runda, aby otrząsnąć się z ringowej rdzy i udowodnić, że serce do walki pozostało. Tomasz Stasiak przyznał w rozmowie z naszą redakcją m.in., iż przeciwnik zaskoczył go w pierwszej rundzie i musiał zebrać wszystkie siły, aby wrócić na tory.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMarcin Tybura vs. Mark Hunt w main evencie gali UFC Fight Night w Sydney
Następny artykułMarcin Sianos po FEN 18: „Widziałem tylko przeciwnika. Chciałem go uje*ać”
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i wkurza się, że jeszcze na to nie wpadli w Extreme Sports.