Aaron Pico przygotowuje się do kolejnego występu w UFC, który czeka go 24 października podczas gali UFC 333 w Abu Dhabi. Amerykanin początkowo miał zmierzyć się z Arnoldem Allenem, jednak ostatecznie jego rywalem będzie Losene Keita, a Pico zapewnia, że zmiana przeciwnika nie wpłynęła na jego nastawienie.

Aaron Pico w rozmowie z MMA Junkie Radio opowiedział o zmianie rywala przed kolejnym występem w oktagonie. Początkowo Amerykanin miał zmierzyć się z Arnoldem Allenem, który zajmuje wysokie miejsce w rankingu kategorii piórkowej.

Ostatecznie do pojedynku z Pico przystąpi jednak Losene Keita. Dla 30-latka nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ jak sam podkreśla, nie zamierza wybierać sobie przeciwników ani czekać na konkretne nazwiska.

To było kilka szalonych miesięcy, ponieważ myślałem, że będę walczył z Aljamainem Sterlingiem. To była walka, której się spodziewałem, ale do niej nie doszło. Później powiedzieli mi, że będę walczył z Arnoldem Allenem. Byłem naprawdę podekscytowany. Zajmuje piąte miejsce i jest to kolejny krok w górę rankingu, ale szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nawet nie wiem, które mam teraz miejsce w rankingu, chyba dwunaste albo trzynaste. Szczerze mówiąc, jeśli nie jestem mistrzem, to nie skupiam się na tym. Nie jestem jednym z tych zawodników, którzy myślą: potrzebuję chronić swój ranking, nie mogę walczyć z tym gościem albo muszę walczyć z tamtym. Wszystko, czego chcę, to się rozwijać. Siedzenie i czekanie na sklasyfikowanego zawodnika nie jest w moim planie. Chcę walczyć, zdobywać doświadczenie i ostatecznie zostać mistrzem. Niezależnie od tego, kogo mi dadzą, mówię tak i walczymy.

„Keita to niebezpieczny rywal”

Pico uważa, że zmiana przeciwnika nie zmienia również jego podejścia do przygotowań. Amerykanin zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie ze sobą Keita, szczególnie w stójce.

Oczywiste jest to, że jest mocnym uderzaczem. Uderza naprawdę mocno i bardzo mocno wymachuje rękami. Jest bardzo dobrym, niebezpiecznym przeciwnikiem. Częścią bycia mistrzem świata jest jednak umiejętność mierzenia się z zawodnikami dysponującymi różnymi arsenałami. Czasami walczysz z grapplerem i musisz potrafić dostosować swój styl oraz czuć się dobrze w walce z grapplerem. Możesz trafić na zawodnika z trudnym stylem Muay Thai albo ciężkiego boksera, takiego jak on. Częścią osiągnięcia tego poziomu mistrzostwa, tak jak u Volkanovskiego czy Islama Makhacheva, jest umiejętność walki z każdym stylem. Pewnego dnia chcę wejść do klatki i powiedzieć: okej, walczę z mocnym uderzaczem, nie ma problemu. Wyciągam swój arsenał i wiem, że działa. Do tego poziomu staram się dojść. On jest po prostu kolejną częścią mojej drogi i musimy go pokonać.

Pico chce być gotowy na walkę o pas

UFC 333 odbędzie się w Abu Dhabi, a walką wieczoru będzie pojedynek o mistrzostwo kategorii piórkowej pomiędzy Alexandrem Volkanovskim i Movsarem Evloevem. Pico przyznał, że bardzo interesuje go rywalizacja obu zawodników, a sam chętnie zmierzyłby się w przyszłości z Volkanovskim.

Amerykanin wskazał nawet, że możliwość odebrania pasa legendarnemu Australijczykowi byłaby dla niego wymarzonym scenariuszem.

Oczywiście byłoby niesamowicie walczyć z legendą taką jak Volkanovski i odebrać mu tytuł. To ostatecznie byłby taki filmowy scenariusz. Nie mogę jednak wybiegać aż tak daleko. Kiedy nadejdzie czas i powiedzą ci, że walczysz o pas, po prostu musisz być gotowy. Ale gdybyś pytał mnie teraz, to oczywiście, jeśli miałbym wybierać, chciałbym walczyć z Volkanovskim i wygrać z nim pas.

Amerykanin chce walczyć jeszcze w tym roku

Pico skończył niedawno 30 lat i nie zamierza zwalniać tempa. Zawodnik chciałby stoczyć jeszcze jeden pojedynek przed końcem 2026 roku, o ile oczywiście po walce z Keitą pozostanie zdrowy.

Jeśli Bóg pozwoli, chcemy być zdrowi i wygrać tę walkę, ale chciałbym walczyć tak często, jak tylko mogę. Właśnie skończyłem 30 lat, więc nie robię się młodszy. Muszę walczyć. W ten sposób zarabiam na życie. Jeśli będę mógł stoczyć jeszcze jedną walkę przed końcem roku, byłoby świetnie.

Pico jest gotowy na awaryjne zastępstwo

Pico zamierza również zrobić wszystko, aby podczas oficjalnego ważenia osiągnąć limit kategorii piórkowej. Jak sam przyznał, chce być przygotowany również na sytuację, w której UFC będzie potrzebowało zastępstwa za jednego z uczestników walki wieczoru.

Zdecydowanie zrobię limit 145 funtów. Chcę ważyć dokładnie tyle na ważeniu, na wypadek gdyby coś się wydarzyło. W mojej ostatniej walce również ważyłem 145 funtów, więc będę to kontynuował. Tak, myślę, że miałoby to sens. Oczywiście, w tym sporcie zdarzają się szalone rzeczy, ktoś może doznać kontuzji i wtedy zostajesz wezwany. Jestem gotowy, żeby wejść do walki, jeśli będzie taka potrzeba. Moja waga jest teraz bardzo dobra, więc 145 funtów nie stanowi dla mnie problemu.

Pico o porażce Gable’a Stevesona

W rozmowie pojawił się również temat Gable’a Stevesona, który na UFC 331 poniósł pierwszą zawodową porażkę, przegrywając przez nokaut z Seanem Sharafem. Pico znalazł się kiedyś w bardzo podobnej sytuacji, ponieważ również miał ogromne oczekiwania wobec swojej kariery, a następnie doznał bolesnej porażki przez nokaut. Mowa oczywiście o jego pojedynku z gali UFC 319, na której w sierpniu zeszłego roku został ciężko znokautowany przez Lerone’a Murphy’ego.

Amerykanin przyznał, że po tamtym niepowodzeniu potrzebował czasu, aby odsunąć się od MMA, przemyśleć swoją sytuację i zdecydować, czy nadal chce podążać tą drogą.

Nie będę zakrzywiał rzeczywistości. Tak, to bardzo boli. Sam przez to przechodziłem. Każdy ma jednak trochę inną drogę. Nie znam Gable’a na tyle dobrze, żeby powiedzieć, co powinien zrobić, ale mogę powiedzieć, co zrobiłem po swojej ostatniej porażce na dużej scenie. Wtedy walczyłem na gali UFC, w której uczestniczył Khamzat, i od razu wystąpiłem w co-main evencie. Zostałem mocno znokautowany. Po prostu odsunąłem się na kilka miesięcy. Podróżowałem z rodziną po świecie, paliłem dużo cygar, które lubię, i poświęciłem czas na przemyślenie tego, co mogłem zrobić lepiej, co muszę zmienić. Zadałem sobie pytanie: czy naprawdę chcę to robić? Odpowiedź brzmiała: cholera, tak. Po prostu wróciłem do pracy. Musisz odciąć się od hałasu i otaczać ludźmi, którym naprawdę na tobie zależy. Odbyłem kilka trudnych rozmów, szczególnie z moim ojcem. Jest jedna osoba na tej planecie, która naprawdę powie ci to, co musisz usłyszeć, i jest nią twój tata. Zrozumiałem, nad czym muszę pracować i czego brakuje w mojej grze, i po prostu zabrałem się do pracy. Brzmi to bardzo prosto, ale ostatecznie właśnie to musisz zrobić.

Pico dodał, że młodzi zawodnicy często po porażkach znacznie szybciej wracają do treningów, ponieważ nie komplikują całego procesu. Jego zdaniem również bardziej doświadczeni zawodnicy powinni czasami wrócić do podstaw.

Kiedy jesteś młodym dzieciakiem i przegrywasz w sobotę, w poniedziałek jesteś z powrotem na macie zapaśniczej. Oczywiście walka jest trochę inna, ponieważ dochodzi presja, media, media społecznościowe, ludzie mówiący różne rzeczy i cała reszta. Ale jeśli naprawdę chcesz to robić, wróć do sali i ustal, nad czym musisz pracować. Kiedy jesteś starszy, twój umysł zaczyna płatać figle. Kiedy jesteś dzieckiem, jest łatwiej, bo nie masz tylu zewnętrznych wpływów. Przegrywasz, płaczesz, jest ci źle, ale wracasz na matę. Myślę, że wiele osób może spojrzeć wstecz na swoją drogę, szczególnie jeśli zaczynało od zapasów, i nie próbować wymyślać koła na nowo. Rób to, co doprowadziło cię do tego miejsca jako młodego zawodnika. Ciężko trenuj, ustalaj z trenerami, co musisz poprawić, i pracuj. Czasami, kiedy jesteś starszy, zaczynasz wszystko komplikować. Po prostu zabierz się do pracy.

Pojedynek Pico z Keitą odbędzie się 24 października podczas UFC 333 w Abu Dhabi. Dla Amerykanina będzie to kolejny krok w drodze do ścisłej czołówki kategorii piórkowej, a sam zawodnik nie ukrywa, że jego celem pozostaje zdobycie mistrzowskiego pasa.

Zobacz także: Rodolfo Vieira pod wrażeniem siły Roberta Bryczka. „Uderzał naprawdę mocno”

źródło: MMA Junkie Radio, wywiad z Aaronem Pico | foto: ESPN, Mike Roach/Zuffa LLC