Adrian Bartosiński niespodziewanie wrócił do tematu swojego byłego menadżera, Artura Gwoździa, zarzucając mu, że przez jego działania nie trafił wcześniej do UFC. Gwóźdź szybko odpowiedział, przypominając kulisy negocjowania kontraktu Bartosińskiego z KSW i publikując nagranie ze spotkania z Wojsławem Rysiewskim. Do medialnego sporu odniósł się również dyrektor sportowy KSW, który przedstawił swoją perspektywę na temat odpowiedzialności zawodnika i menadżera za podpisywane umowy.

Temat wybuchł za sprawą wypowiedzi Adriana Bartosińskiego, która pierwotnie padła podczas streama z gry Counter-Strike. Mistrz KSW w wadze półśredniej w pewnym momencie został zapytany o swoją sytuację i odniósł się do tego, dlaczego jego kariera nie potoczyła się wcześniej w kierunku UFC.

Bziiiku… Nie zależało to ode mnie, niestety… Jakby to ode mnie zależało to ja już bym był 2 lata w UFC. Ale mój wspaniały, były menadżer nie umiał czytać kontraktów niestety.

Wypowiedź szybko została wyciągnięta na X i zaczęła być szeroko komentowana. Bartosiński wprost zasugerował więc, że jego były menadżer miał popełnić błędy przy analizowaniu zapisów kontraktowych, które miały mieć wpływ na możliwość wcześniejszego opuszczenia KSW i przejścia do UFC.

Na odpowiedź Artura Gwoździa nie trzeba było długo czekać.

Gwóźdź: „Tak wygląda biedny i skrzywdzony zawodnik”

Do swojego wpisu Artur Gwóźdź dołączył również około pięciominutowe nagranie z negocjacji nowego kontraktu Bartosińskiego z KSW. Były menadżer mistrza zwrócił uwagę na zachowanie zawodnika podczas rozmów, wskazując, że materiał – w jego ocenie – nie pasuje do przedstawianej obecnie narracji o tym, że Bartosiński został skrzywdzony zapisami umowy.

„Tak wygląda biedny i skrzywdzony zawodnik, który jedzie wycisnąć Wojsława jak cytrynę podpisując nowy kontrakt z KSW. Adrian jest szczęśliwy i wesoły z rezultatu negocjacji aż do momentu, w którym chyba sobie uświadomił że trener nie będzie z tego zadowolony.”

Gwóźdź zasugerował również, że problem mógł wynikać z rozbieżnych oczekiwań pomiędzy zawodnikiem a jego trenerem. Według jego relacji Bartosińskiemu zależało wówczas przede wszystkim na warunkach finansowych, podczas gdy trener miał naciskać na możliwie szybkie otwarcie drogi do UFC.

„Chyba Panowie rozminęli się w oczekiwaniach – zawodnik chcial zarabiać grube siano, a trener chciał jak najszybciej UFC. Niestety, nie można mieć ciastka i zjeść ciastka, a Adrian dokonał wyboru, który był mu wtedy bliższy.”

Były menadżer podkreślił przy tym, że z jego perspektywy wykonał zadanie, do którego został zatrudniony – wynegocjował dla zawodnika korzystne warunki finansowe oraz odpowiednie zapisy kontraktowe. Jak zaznaczył, Bartosiński miał zaakceptować je wówczas bez sprzeciwu.

„Ja ze swojej strony wykonałem swoją robotę bardzo dobrze – wynegocjowałem dobre pieniądze i zapisy kontraktowe, na które Adrian z uśmiechem przystał. To po co teraz zakrzywiać rzeczywistość?”

Artur Gwóźdź pokazał kulisy negocjacji z KSW

Artur Gwóźdź, który przez lata reprezentował Bartosińskiego, opublikował materiał wideo dokumentujący negocjacje dotyczące nowego kontraktu mistrza z KSW. Nagranie pochodzi ze spotkania z Wojsławem Rysiewskim i pokazuje, z jakim nastawieniem przedstawiciele zawodnika jechali wówczas na rozmowy z organizacją.

Gwóźdź przypomniał między innymi, że negocjacje były prowadzone z myślą o uzyskaniu dla Bartosińskiego możliwie korzystnych warunków. Oto, co powiedział „Bartos” w opublikowanym nagraniu.

Dziś przyjechaliśmy wycisnąć k***a Wojsława jak cytrynę. (…) Negocjacje dzisiaj? Finalne? Się okaże. (…) Renegocjacja kontraktu. No i jeszcze innych tam paru zapisów w umowie.

W dalszej części nagrania menadżer podkreślał, że wraz z zawodnikiem mają jasno określone oczekiwania i jadą do KSW, aby je zrealizować. Pojawia się również żartobliwy wątek dotyczący potencjalnych zarobków Bartosińskiego oraz porównania jego kontraktu do umowy Roberto Soldicia czy Salahdine’a Parnasse’a

To właśnie ten materiał stał się jednym z głównych argumentów Gwoździa w odpowiedzi na zarzuty byłego podopiecznego. Menadżer przekonywał, że sam Bartosiński aktywnie uczestniczył w negocjacjach, jeździł na spotkania i był świadomy tego, że rozmowy dotyczą jego przyszłości.

Gwóźdź przypomniał, w jakich okolicznościach Bartosiński trafił do KSW

W odpowiedzi na słowa Adriana Bartosińskiego Artur Gwóźdź przypomniał również okoliczności, w jakich jego ówczesny podopieczny trafił do KSW. W swoim wpisie na platformie X zaznaczył, że organizacja pokryła połowę kwoty potrzebnej na wykupienie zawodnika z FEN, natomiast część pieniędzy dołożył on sam, a pozostałą kwotę Bartosiński zebrał we własnym zakresie w słynnej już zbiórce zorganizowanej kilka lat temu. 

Gwóźdź argumentował, że w tamtym momencie dla Bartosińskiego możliwość podpisania kontraktu z KSW była bardzo istotna i zawodnik świadomie zdecydował się na przedstawione warunki.

„Przypomnę tylko że kontrakt z KSW był podpisany po programie. Tylko jeden którego nie wygrał ale żeby się tam dostać KSW wyłożyła połowę, ja 5000, a resztę wspaniały Mistrz zrobił zbiórkę aby uzbierać na wykup z FEN-u.”

Następnie Gwóźdź podkreślił, że nikt nie zmuszał Bartosińskiego do podpisania umowy:

„Z tego że zainwestowali i dali szansę po programie zrobili podobny zapis jak miał Gamer. To zaraz też do tego przejdziemy. Także moi drodzy w tamtym czasie to g*wno spod siebie by zjadł, by dostać się do KSW i nikt mu lufy do skroni nie przykładał, aby coś podpisywał.”

Rysiewski potwierdził część historii, ale przedstawił ją z perspektywy KSW

Do tej kwestii odniósł się następnie Wojsław Rysiewski, który potwierdził w rozmowie z kanałem MMA-bądź na bieżąco, że KSW było wówczas zaangażowane finansowo w sprowadzenie Bartosińskiego. Dyrektor sportowy organizacji zwrócił jednak uwagę przede wszystkim na okoliczności, w jakich negocjowano kontrakt – był to początek pandemii, a przyszłość wydarzeń sportowych pozostawała bardzo niepewna.

Wtedy z Adrianem nie rozmawiałem, rozmawiałem z jego menadżerem, który bardzo cisnął, dajcie mu szansę, no doznał kontuzji, co możemy z tym zrobić. No i tak no zaproponowaliśmy taki kontrakt, który zabezpieczał nasze interesy.

Rysiewski wyjaśnił również, że zastosowany wówczas mechanizm kontraktowy nie był rozwiązaniem stworzonym wyłącznie dla Bartosińskiego. Jak zaznaczył, podobne zapisy dotyczące przedłużania zobowiązania wraz z osiąganiem kolejnych sukcesów funkcjonują również w innych czołowych organizacjach.

Bartosiński: „To nie ja jestem od sprawdzania umów”

Mistrz przedstawił jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. W odpowiedzi na komentarze dotyczące odpowiedzialności zawodnika za podpisywaną umowę zaznaczył, że w jego ocenie za analizowanie takich dokumentów odpowiadają przede wszystkim menadżer oraz prawnik.

„W tym przypadku to nie ja jestem od sprawdzania umów, tylko menadżer i prawnik. Zostałem uświadomiony o zapisie przedłużających się walk po czwartej lub piątej walce, czyli dawno po podpisanym kontrakcie. Podpisując kontrakt zostałem zapewniony, że został sprawdzony przez prawnika i jest to taki sam kontrakt jak wszystkich zawodników, a jednak tak nie było. Pozdrawiam serdecznie.”

To właśnie kwestia wspomnianego zapisu stała się jednym z najważniejszych punktów całego sporu. Bartosiński twierdzi, że o mechanizmie przedłużania kontraktu dowiedział się dopiero po kilku walkach, mimo wcześniejszego zapewnienia, że dokument został odpowiednio sprawdzony.

Wojsław Rysiewski: „Adrian dalej nie rozumie”

O sytuację pomiędzy zawodnikiem a jego byłym menadżerem został zapytany również Wojsław Rysiewski. Dyrektor sportowy KSW przyznał, że jego zdaniem odpowiedzialność za taką sytuację może być rozłożona pomiędzy obie strony, ale jednocześnie zwrócił uwagę na inną kwestię.

Pewnie gdzieś to wszystko leży gdzieś tam pośrodku. (…) Niestety Adrian dalej nie rozumie, bo jakby okej zrozumiał, że nie odpowiadał mu poprzedni menadżer, no to jest mam wrażenie, że to dalej teraz nowego menadżera dalej traktuj jak swojego szefa. No apeluję do Adriana, żeby to on był szefem.

Rysiewski przedstawił przy tym własne spojrzenie na relację pomiędzy zawodnikiem a jego sztabem.

Maciek jest moim i Martin są moimi szefami. Ja jestem szefem Adriana, a Adrian jest szefem trenera i menadżera.

Jednocześnie Rysiewski nie chciał wskazać, po której stronie leżała większa odpowiedzialność za wcześniejszą sytuację kontraktową.

Dla dobra relacji z oboma nie udzielę odpowiedzi na to pytanie.

Co z kontraktem Bartosińskiego?

W rozmowie pojawiła się także kwestia aktualnej umowy Adriana Bartosińskiego z KSW. Rysiewski potwierdził, że zawodnik nie posiada już wcześniejszego mechanizmu, który powodował automatyczne wydłużanie kontraktu w związku z odnoszonymi zwycięstwami.

Co więcej, dyrektor sportowy KSW zaznaczył, że organizacja dobrowolnie zrezygnowała z tego rozwiązania.

Adrian nie ma już takich zapisów w swoim kontrakcie i dobrowolnie, tak żeby było jasne, dobrowolnie zrezygnowaliśmy z tego.

Rysiewski zdradził również, że w przeszłości Bartosiński ani razu nie doprowadził wcześniejszej umowy do jej naturalnego końca. Zawodnik miał otrzymywać kolejne kontrakty z wyższymi zarobkami jeszcze przed wypełnieniem poprzednich zobowiązań.

W przypadku obecnej umowy sytuacja ma być inna. Strony uzgodniły konkretną liczbę walk, po której kontrakt dobiegnie końca, a Bartosiński będzie mógł zdecydować o swojej dalszej karierze.

Gwoźdź: „To dla mnie jako menadżera bardzo dobra robota”

Co ciekawe, materiał opublikowany przez Gwoździa pokazuje również jego własną ocenę wcześniejszych negocjacji. Były menadżer Bartosińskiego przekonywał, że zarówno on, jak i zawodnik byli zaangażowani w proces renegocjowania umowy.

Podkreślał, że podczas rozmów pojawiały się zarówno kwestie finansowe, jak i zapisy dotyczące przyszłości zawodnika. Ostatecznie jego zdaniem udało się osiągnąć bardzo dobre warunki.

Ja z mojego punktu menadżera uważam, że to cośmy uzyskali, bo to już tak naprawdę muszę też pochwalić mojego zawodnika, bo pracował ze mną bardzo mocno na tym, też pomagał, jeździł ze mną na to każde spotkanie, zaangażował się w tą jego przyszłość, a to też jest jego przyszłość.

Gwóźdź zaznaczał jednocześnie, że nie wszystkie założenia udało się zrealizować.

Sto procent nie, bo wiedziałem, że tak może nie być, ale myślę, że jestem zadowolony i jestem w dobrej myśli.

W nagraniu pojawiła się także sugestia, że udało się wynegocjować warunki zbliżone do tych, jakie miał Roberto Soldić. Gwóźdź wskazywał przy tym na istotną dla mistrza kwestię końca zobowiązania kontraktowego.

KSW odpowiada na medialną przepychankę

Cała sytuacja pokazuje, że konflikt pomiędzy Bartosińskim a jego byłym menadżerem nie dotyczy wyłącznie jednej wypowiedzi. W tle znajduje się kilka lat współpracy, negocjacje kolejnych kontraktów, zapis wydłużający zobowiązanie po osiąganiu określonych wyników oraz pytanie o to, kto powinien odpowiadać za świadomość zawodnika dotyczącą podpisywanych umów.

Obie strony przedstawiają przy tym odmienne spojrzenie na tę historię. Bartosiński twierdzi, że został zapewniony o prawidłowym sprawdzeniu kontraktu i nie był świadomy wszystkich jego zapisów. Gwóźdź przypomina natomiast, że zawodnik uczestniczył w negocjacjach i był stroną podejmującą decyzje dotyczące swojej kariery.

Do sprawy włączył się także Rysiewski, który potwierdził istnienie kontrowersyjnego zapisu w poprzedniej umowie, ale jednocześnie zaznaczył, że podobne mechanizmy funkcjonują również w innych czołowych organizacjach. Jednocześnie potwierdził, że obecny kontrakt Bartosińskiego nie zawiera już tego rozwiązania.

Na razie nie wiadomo, czy medialna wymiana zdań pomiędzy mistrzem KSW a jego byłym menadżerem będzie miała dalszy ciąg. Rysiewski zasugerował jednak, że wypowiedź Bartosińskiego może stanowić również naruszenie zapisów kontraktowych i w żartobliwym tonie wspomniał nawet o możliwej karze finansowej.

Myślę, że jest to pewnie złamaniem naszych zapisów kontraktowych, że o tym mówi. (…) Dowalę jakąś karę, szczerze mówiąc, niech jego nowy menadżer zapłaci.

Sprawa pozostaje więc otwarta, a jej kolejne odsłony mogą dotyczyć już nie tylko relacji Bartosińskiego z Gwoździem, ale również szczegółów jego współpracy z KSW.

Zobacz także: Wojsław Rysiewski ostro o menadżerze Bartosińskiego: „Uważam, że jest niepoważny”

źródło: stream Adriana Bartosińskiego; wpisy Artura Gwoździa na platformie X; nagranie z negocjacji Artura Gwoździa i Adriana Bartosińskiego z KSW; wywiad Wojsława Rysiewskiego dla MMA-bądź na bieżąco | foto: Instagram / Adrian Bartosiński, Facebook / Artur Gwóźdź