Albert Odzimkowski nie miał problemu ze wskazaniem przeciwnika, który w trakcie jego kariery wzbudził w nim największe emocje. „Złoty” wspomniał Emila Webera Meeka, który przed ich pojedynkiem miał okazać Polakowi brak szacunku i zapowiadać jego porażkę. Ostatecznie Odzimkowski odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – brutalnym nokautem w pierwszej rundzie.

Pytanie o rywala, który najbardziej zaszedł mu za skórę w trakcie kariery, Albert Odzimkowski usłyszał od Patryka Prokulskiego podczas programu OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym. Czynny zawodnik MMA, a jednocześnie komentator KSW, bez dłuższego zastanowienia wskazał Emila Webera Meeka.

Do ich pojedynku doszło 31 lipca 2015 roku na gali FEN 8 w Kołobrzegu. Starcie było dla „Złotego” wyjątkowo osobiste, ponieważ – jak wspomina po latach – Norweg zdążył wcześniej mocno go zmotywować swoimi wypowiedziami.

„Pokazał mi taki brak szacunku”

Odzimkowski przyznał, że już sama walka rozpoczęła się dla niego w bardzo nieprzyjemny sposób. Meek ruszył bowiem na Polaka z latającym kolanem, a cios trafił go w okolice mostka. „Złoty” wspomina, że później dowiedział się o poważnych konsekwencjach tego uderzenia. To jednak nie sam początek walki sprawił, że emocje przed pojedynkiem były tak duże.

Najbardziej zapadły mu w pamięć wcześniejsze słowa rywala, który podczas występu w programie Puncher miał otwarcie zapowiadać zwycięstwo i przekonywać, że jest od Polaka lepszym zawodnikiem.

Dla mnie to Emil Weber Meek. Pamiętam, że potem poszedł jeszcze do UFC. Znokautowałem go w pierwszej rundzie, ale też sam leżałem w pierwszej. Pokazał mi, że pionę chce ze mną przybić. To była gala FEN 8, a on wyskoczył latającym kolanem i całe szczęście, że trafił mnie tutaj, w mostek. Złamał mi mostek.

Ale nakręcił mnie jeszcze, jak byłem w programie „Puncher” w Polsacie, że on mnie skończy do drugiej rundy, że ma wszystko lepsze i tak dalej. Mówię, taki okazał mi brak szacunku i się na niego naprawdę tak nakręciłem. Fajna walka wyszła, taka bardzo emocjonująca, ale rzeczywiście go tam przemieliłem i bardzo zlałem.

Odzimkowski odpowiedział nokautem

Ostatecznie zapowiedzi Meeka nie znalazły pokrycia w klatce. Choć Odzimkowski sam przyznaje, że w pierwszej rundzie również znalazł się w trudnej sytuacji, to właśnie on zakończył pojedynek przed czasem. Polak znokautował Norwega ciosami po zaledwie 3 minutach i 30 sekundach pierwszej rundy.

Było to jedno z ważniejszych zwycięstw w karierze „Złotego”. Meek był już wówczas zawodnikiem o dużych ambicjach, a kilka lat później rzeczywiście trafił do UFC. Dla Odzimkowskiego starcie z nim pozostało jednak w pamięci przede wszystkim ze względu na emocje, które narosły jeszcze przed wejściem do klatki.

16 zwycięstw i 24 zawodowe pojedynki

Pojedynek z Meekiem odbył się na stosunkowo wczesnym etapie kariery Odzimkowskiego. Polak miał wówczas za sobą trudny okres – przed FEN 8 przegrał dwa pojedynki z rzędu przez poddania z Mickaelem Leboutem i Mindaugasem Veržbickasem. Wygrana nad Meekiem pozwoliła mu jednak wrócić na zwycięską ścieżkę. W kolejnych latach „Złoty” budował swoją pozycję między innymi w organizacjach FEN i KSW, a na swoim koncie ma obecnie 16 zwycięstw i 8 porażek.

W ostatnich latach Odzimkowski regularnie łączy również aktywną karierę zawodniczą z pracą medialną. Jest jednym z komentatorów gal KSW, współprowadzi u boku Macieja Turskiego program OKTAGON LIVE, a jednocześnie nadal pozostaje czynnym zawodnikiem największej polskiej organizacji MMA.

Spośród wszystkich rywali, z którymi przyszło mu się jednak mierzyć przez kilkanaście lat kariery, to właśnie Emil Weber Meek – mimo że ich pojedynek odbył się ponad dekadę temu – pozostał tym, który najmocniej potrafił wejść mu za skórę.

Zobacz także: Walka Jurkowskiego z Kołeckim wreszcie dojdzie do skutku? „Propozycja została wysłana”

źródło: program OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym