Iwo Baraniewski przebojem wszedł do UFC, kończąc wszystkie trzy dotychczasowe pojedynki w pierwszych rundach i za każdym razem zgarniając bonus za występ wieczoru. Na UFC 331 Polaka czeka jednak zdecydowanie bardziej doświadczony przeciwnik, notowany w rankingu kategorii półciężkiej Alonzo Menifield. Amerykanin przed walką przyznał, że spodziewa się efektownego pojedynku, ale jednocześnie uważa, że pod względem technicznym może zaprezentować poziom, z którym Baraniewski nie miał jeszcze do czynienia.

Alonzo Menifield przyznał, że obserwował wcześniejsze występy Iwo Baraniewskiego i już wtedy brał pod uwagę możliwość, że w przyszłości może stanąć naprzeciwko Polaka. Kiedy więc otrzymał propozycję tego zestawienia, nie zamierzał długo się zastanawiać.

Tak, oglądałem wszystkie jego dwie walki. Kiedy go zobaczyłem, pomyślałem: tak, to jest możliwość. Kiedy więc powiedzieli: ‘Ten gość jest dostępny, musisz go wziąć albo będziesz musiał czekać’, odpowiedziałem: ‘Biorę’. I oto jesteśmy.

Menifield doskonale zna również sytuację, w której obecnie znajduje się Baraniewski. Amerykanin sam rozpoczynał przygodę w UFC jako niepokonany zawodnik z serią nokautów, szybko budując wokół siebie spore zainteresowanie. Jego zdaniem młody zawodnik może obecnie podchodzić do kolejnych walk z podobnym nastawieniem.

„Jeśli myśli w ten sposób, będzie musiał się dostosować”

Zdaniem Menifielda Baraniewski może wejść do pojedynku z nastawieniem na kolejne szybkie zwycięstwo przed czasem. Amerykanin uważa jednak, że doświadczenie zdobyte w trakcie jego własnej kariery nauczyło go, jak reagować, kiedy przeciwnik próbuje od pierwszych sekund narzucić bardzo wysokie tempo.

Jeśli myślę o sobie z tamtego okresu, to po prostu chciałem wejść tam, wygrać i wszystkich skończyć. Jeśli on myśli w ten sposób, to z doświadczenia wiem, że trzeba się dostosować. I właśnie to mu pokażę.

Sam Baraniewski przed walką wskazywał, że widzi kilka możliwych scenariuszy pojedynku. Polak przewidywał między innymi, że może zostać zaatakowany od pierwszych sekund, albo że przeciwnik będzie próbował odpowiadać kontrami. Nie wykluczał również otwartej wymiany, podobnej do tej, jaką sam stoczył podczas debiutu w UFC.

Menifield nie ma problemu z takim scenariuszem. Co więcej, uważa, że w ewentualnej bójce może wykorzystać przewagę techniczną.

Jeśli on widzi to w ten sposób, to dla mnie w porządku. Ja widzę to tak samo. Jeśli jednak będzie to bójka, to jestem o wiele bardziej techniczny niż ludzie, z którymi do tej pory walczył, albo przynajmniej mogę taki być. Wiem, że również mogę być niechlujny, ale podczas tego obozu skupialiśmy się na tym, żeby być poukładanym, pozostawać w półdystansie i pracować biodrami przy zadawaniu ciosów. To powinna być dla mnie dobra walka.

Menifield nie przejmuje się „hype trainem” Baraniewskiego

Baraniewski przystąpi do UFC 331 z ogromnym impetem. Wszystkie trzy jego dotychczasowe zwycięstwa w organizacji kończyły się w pierwszej rundzie przez nokaut, a po każdym z nich Polak otrzymywał bonus za występ wieczoru.

Menifield nie zamierza jednak przykładać większej wagi do otoczki związanej z niepokonanym zawodnikiem i jego rosnącą popularnością.

Dla mnie to normalna walka. Mam gdzieś hype train czy cokolwiek innego.

Amerykanin został również zapytany o to, czy czerpie dodatkową satysfakcję z możliwości zatrzymania rozpędzonego zawodnika. Jego odpowiedź była krótka i jednoznaczna: nie traktuje tego pojedynku w ten sposób.

„Spodziewam się fajerwerków”

Jednym z najciekawszych elementów zestawienia jest fakt, że Baraniewski ani razu nie wyszedł jeszcze poza pierwszą rundę w UFC jak i całej swojej dotychczasowej karierze zaowodowej. Menifield przygotowywał się natomiast do pojedynku tak, jakby miał trwać pełne 15 minut.

Trenowałem na pięć rund. Jeśli on pójdzie dalej niż pierwsza i piętnasta [sekunda], to nie wiem. Zawodnicy od pierwszej rundy… jego ostatni przeciwnik był taki sam. Nie obchodzi mnie to. Spodziewam się fajerwerków i zamierzam go skończyć.

Menifield nie zamierza również zmieniać swojego podejścia ze względu na fakt, że jego starcie z Baraniewskim otworzy główną kartę UFC 331. Amerykanin uważa, że na tym etapie kariery nie ma to dla niego większego znaczenia.

Pojedynek będzie miał dla niego dodatkowy wymiar, ponieważ gala odbędzie się w Los Angeles. Menifield pochodzi z tego miasta i liczy, że zwycięstwo może przynieść mu kolejny bonus, który chciałby przeznaczyć na pomoc lokalnym rodzinom.

Nie wpływa to na mnie. Jestem tutaj od bardzo dawna. Jedziemy. (…) Nie byłem w Los Angeles chyba od 15 lat. Wszyscy po tej stronie są raczej biedni, więc jeśli mogę dostać bonus, prawdopodobnie będę mógł pomóc niektórym z tych ludzi. Chcę go skończyć, dostać bonus i może kupić komuś albo kilku rodzinom trochę jedzenia. Nie wiem. Jedziemy.

Starcie Iwo Baraniewskiego z Alonzo Menifieldem odbędzie się podczas UFC 331 w Los Angeles. Dla Polaka będzie to pierwsza walka z zawodnikiem posiadającym tak duże doświadczenie na najwyższym poziomie.

Zobacz także: Iwo Baraniewski odkrywa karty przed UFC 331: „Nie pokazuję jeszcze ludziom w USA mojego grapplingu”

źródło: rozmowa Alonzo Menifielda z mediami przed UFC 331