Site icon InTheCage.pl

Arbi Shamaev nie trenuje już Mariusza Pudzianowskiego: Definitywny koniec

Arbi Shamaev nie trenuje już Mariusza Pudzianowskiego: Definitywny koniec

Getty Images

Gościem kolejnego wydania „Odliczania do KSW” transmitowanym live na naszym kanale był Arbi Shamaev. Trener nie unikał trudnych tematów – od kulis decyzji narożnika po głośny wątek Mariusza Pudzianowskiego. Padły też mocne opinie o mistrzach, hypie wokół młodych zawodników i granicy między sportem a widowiskiem.

Arbi Shamaev w rozmowie z naszą redakcją mówił otwarcie, bez medialnych uników. Najwięcej emocji wywołał fragment dotyczący Mariusza Pudzianowskiego – jego podejścia do walk, motywacji i tego, jak były mistrz strongmanów funkcjonował w MMA na przestrzeni lat.

„Definitywny koniec” współpracy z Mariuszem Pudzianowskim

Wątek Pudzianowskiego wrócił przy okazji pytania o mentalność zawodników i realne cele w klatce. Shamaev nie chciał komentować ostatniej wypowiedzi Macieja Kawulskiego dla Kanału Zero, w której stwierdził, że były strongman w niektórych pojedynkach wychodził wyłącznie po pieniądze.

Zostawię to dla siebie.

– uciął szybko temat.

Następnie, zapytany czy ma kontakt z „Pudzianem” bez wahania stwierdził, że nie. A czy to definitywny koniec współpracy z byłym gwiazdorem KSW?

Tak, definitywny koniec.

Mistrzowie, hype i rzeczywistość

W trakcie live’a pojawił się też temat zbyt pochopnego budowania narracji wokół młodych zawodników. Shamaev jasno sprzeciwił się porównaniom typu „nowy Mamed” czy „nowy Salahdine”.

Nie ma drugiego Mameda. Nie było, nie ma i nie będzie. To samo dotyczy Parnasse’a czy innych mistrzów. Historii nie da się skopiować.

Odnosząc się do Salahdine Parnasse, trener zaznaczył, że mówienie o „przereklamowaniu” w przypadku zawodnika z pasami w dwóch kategoriach to nadużycie.

Można mówić, że ktoś nie jest kosmiczny – okej. Ale mówienie, że jest przehype’owany, kiedy robi co chce z rywalami i broni pasów? Z tym się nie zgodzę.

Chaos zamiast szachów

Shamaev sporo miejsca poświęcił też aspektowi czysto sportowemu – temu, jak walczyć z zawodnikami wybitnie poukładanymi technicznie, jak chociażby Salahdine Parnasse.

Z tak inteligentnym i szybkim zawodnikiem nie wygrasz szachami. Trzeba wprowadzić chaos. Zajechać tempo, skrócić dystans, narzucić presję, używać łokci. Tam są szanse.

To podejście – jak sam przyznał – nie zawsze jest „ładne”, ale bywa jedyną realną drogą do zwycięstwa na najwyższym poziomie.

Freak fighty i KSW: „To nie jest czarno-białe”

W rozmowie nie zabrakło też wątku freak fightów na kartach KSW. Shamaev nie demonizował tego zjawiska, choć jasno zaznaczył granice.

To nie jest tak, że oni są wyciągnięci z piwnicy. Oni między sobą rywalizują na podobnym poziomie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zestawisz ich z pełnoprawnym zawodnikiem MMA – wtedy to są dwa różne światy.

Jednocześnie zauważył, że obecność freaków przyciąga nową publiczność, która z czasem może zainteresować się także sportową częścią karty.

Jeśli ktoś przyjdzie dla jednego nazwiska, a zostanie dla prawdziwego MMA – to finalnie cały sport na tym zyskuje.

Bez lukru, bez PR-u

Cała rozmowa z Arbim Shamaevem miała jeden wspólny mianownik: szczerość. Bez wygładzania wypowiedzi, bez PR-owych formułek i bez grania pod oczekiwania kibiców.

Wątek Mariusza Pudzianowskiego tylko to potwierdził – w MMA reputacja i nazwisko pomagają na starcie, ale to motywacja i realna chęć zwycięstwa decydują o tym, jak dana kariera zostanie zapamiętana.

Więcej wątków oraz te wspomniane poniżej zostały poruszone podczas live’a na naszym kanale. Oto zapis:

Exit mobile version