XTB KSW 117 przyniosło sporo emocji, ale dla jednego z obozów był to gorzki wieczór. Arkadiusz Wrzosek pojawił się na Torwarze w narożniku, obserwując z bliska porażkę Jacka „Siexy” Gacia. Sam w tym czasie walczył z innym przeciwnikiem – kontuzją, która wykluczyła go z udziału na warszawskiej gali i przesunęła jego występ na inne wydarzenie.
Wrzosek nie ukrywał, że sytuacja była trudna, ale jednocześnie starał się spojrzeć na nią szerzej. Z jednej strony szybkie zestawienie i ryzyko, z drugiej charakter zawodnika, który nie kalkuluje. To – jego zdaniem – w tej walce było kluczowe.
„Jacek wszedł i chciał urwać głowę”
Arkadiusz Wrzosek jasno ocenił występ klubowego kolegi, podkreślając, że styl „Siexy” zawsze niesie ze sobą ryzyko.
Jak się bierze rywala 0-0, walkę na short notice i jeszcze w innej kategorii wagowej, to takie rzeczy się zdarzają. Niezależnie od przygotowania, ta walka mogła wyglądać podobnie. Jacek nie wchodzi, żeby badać. On wjeżdża, napierdziela i chce komuś urwać głowę. Jak ktoś tak walczy, to czasem kończy się to właśnie w ten sposób.
Mimo przegranej Wrzosek nie miał wątpliwości co do postawy kolegi.
Myślę, że finalnie będzie z siebie dumny. Wyszedł, wziął wyzwanie, zrobił swoje, pomógł sprzedać bilety. Jacek jest wojownikiem i po prostu wyszedł na wojnę.
Kontuzja żeber i zmiana planów
Sam Wrzosek pierwotnie miał zawalczyć na tej samej gali, jednak uraz żeber pokrzyżował plany. Jak przyznał, decyzja o przesunięciu walki była jedyną rozsądną opcją. Zawodnik zdradził jednak, że sytuacja jest już opanowana i wraca na pełne obroty.
Mija szósty tydzień i jest okej. Mogę już robić wszystko, praktycznie bez ograniczeń. Najważniejsze, że wszystko się zrosło i mogę trenować normalnie.
Wrzosek podkreślił też, że dodatkowy czas działa na jego korzyść.
To są dwa miesiące więcej przygotowań pod ciężkiego rywala. Nie zaczynam od zera, tylko już jestem w treningu. Od przyszłego tygodnia wchodzę w sparingi.
Krok po kroku do celu
Choć pojawiały się różne opcje dotyczące terminu powrotu, ostatecznie wszystko zostało jasno ustawione – kolejny przystanek to gala XTB KSW 119 w Radomiu.
Był pomysł, żeby wrócić szybciej, ale to by nie miało sensu. Teraz mam pełne przygotowania i dziewięć tygodni pracy przed sobą.
Wrzosek nie wybiega też daleko w przyszłość – najpierw chce wykonać swoją robotę w klatce.
Najpierw chcę znokautować Vojcaka, a potem się zastanawiać, co dalej.
Torwar tym razem musiał obejść się bez niego, ale wszystko wskazuje na to, że w Radomiu wróci już w pełni gotowy – i z konkretnym celem.
Zobacz także: Mateusz Gamrot o „ostatnim ataku” na pas UFC. Jasna deklaracja po wygranej w Miami
