Arman Tsarukyan wraca do klatki z jasnym celem, ale droga do tytułu wagi lekkiej wcale nie musi być prosta. Ormianin zmierzy się z Mauricio Ruffym na UFC 331, jednak nawet efektowny triumf w Los Angeles może nie wystarczyć, by zapewnić mu upragniony pojedynek o pas. Co musi jeszcze zrobić pretendent, by federacja nie miała już żadnych wymówek?
Droga Armana Tsarukyana do mistrzostwa wagi lekkiej od dłuższego czasu przypomina tor przeszkód. Blisko dziewiętnaście miesięcy temu zawodnik miał rzucić wyzwanie Islamowi Makhachevowi na UFC 311, jednak kontuzja w tygodniu walki wykluczyła go z tamtej karty. Ten fakt oraz problemy poza klatką sprawiły, że UFC wielokrotnie pomijało Ormianina przy okazji kolejnych szans na pas – nawet gdy stawił się jako zawodnik rezerwowy na UFC 317. Sytuację nieco odmienił listopadowy występ w Katarze, gdzie Arman skończył przed czasem Dana Hookera.
Teraz Tsarukyan otrzymał kolejną szansę na udowodnienie swojej wartości, tym razem w starciu z Mauricio Ruffym w co-main evencie UFC 331. Arman doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że w tym sporcie nic nie jest pewne, nawet dla zawodnika od dawna czekającego na swoją kolej.
W tym sporcie nic nie jest gwarantowane. Trzeba być gotowym, trzeba pokonać każdego, kogo mi dadzą. Jeśli dadzą mi jeszcze jedną walkę, wygram ją, dadzą dziesięć kolejnych, też wygram, i w końcu zostanę mistrzem
podkreślił Tsarukyan w rozmowie z MMA Fighting.
Cała sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy Justin Gaethje niespodziewanie pokonał Ilię Topurię na gali UFC White House i sięgnął po pas mistrzowski. „The Highlight” jasno zasygnalizował, że nie zamierza bronić tytułu do końca 2026 roku, co postawiło pretendenta przed prostym wyborem – czekać w bezruchu albo zachować aktywność. Tsarukyan wybrał to drugie rozwiązanie, zgadzając się najpierw na starcie z Charlesem Oliveirą, a po jego wycofaniu – na pojedynek z brazylijskim strikerem.
Czekałem na walkę o pas, ale Gaethje nie chce w tym roku walczyć, więc dali mi szansę na pojedynek niemal w moim drugim domu, w Los Angeles, i się zgodziłem. Na Oliveirę też się zgodziłem, ale niestety wypadł z powodu sytuacji ze swoim przyjacielem. Ruffy to jednak też świetna walka – starcie zapaśnika ze strikerem. Myślę, że fani to pokochają, ja sam też jestem podekscytowany.
wyjaśnił zawodnik.
Warto zaznaczyć, że mimo długiej przerwy w oktagonie, utalentowany zapaśnik nie próżnował przez ostatni rok. Pretendent regularnie startował w zawodach Real American Freestyle oraz różnych turniejach grapplingowych, utrzymując wysoką formę sportową i rywalizacyjny rytm. Tsarukyan przyznał jednak, że docelowo chciałby skupić swoją aktywność wyłącznie na oktagonie UFC, a plan na przyszłość jest ambitny.
Chciałbym być aktywny w UFC. Kiedy jesteś mistrzem, możesz walczyć tak często, jak to możliwe. Właśnie dlatego chcę zostać czempionem – żeby zachować regularność. Jestem młody i głodny sukcesu, a przy tym niezbyt duży jak na 155 funtów, więc mogę zrzucać wagę i walczyć co najmniej trzy razy w roku
zdradził Tsarukyan.
Starcie z Mauricio Ruffym odbędzie się 19 września w Crypto.com Arena w Los Angeles, w ramach karty UFC 331. Na tej samej gali zawalczy także Polak – Iwo Baraniewski.
