Jan Błachowicz włączył się do dyskusji o konieczności wyjazdów do zagranicznych klubów, która od tygodni toczy się w polskim środowisku MMA. Były mistrz UFC nie pozostawił wątpliwości – droga na szczyt może prowadzić przez Polskę.
Temat powrócił podczas Q&A, które Jan Błachowicz zorganizował na swoim profilu X. Jeden z fanów zapytał wprost, czy w kontekście ostatnich wypowiedzi Adriana Bartosińskiego, Janek może porównać przygotowania w Polsce i USA. Odpowiedź „Cieszyńskiego Księcia” była jednoznaczna i osadzona w jego własnym doświadczeniu.
„Ma rację. Byłem w Stanach na obozach zanim to było modne. Zostałem mistrzem, trenując w Polsce. Każdy musi znaleźć swoją drogę, mistrzem można zostać trenując w Polsce, w USA albo na Antarktydzie.”
napisał Błachowicz, zamykając dyskusję prostym, ale mocnym przekazem.
To stanowisko wpisuje się w szerszą debatę, która od miesięcy toczy się w polskim MMA. Adrian Bartosiński, aktualny mistrz wagi półśredniej KSW, w niedawnej rozmowie w programie „Debata MMA” na naszym kanale, podważył mit, że sam wyjazd do topowego gymu automatycznie winduje poziom sportowy.
Uważam, że tak nie jest. Sam byłem w Stanach i powiem to tak – wyobraźmy sobie, że jadę do Mike’a Browna. On mnie nie zna jako zawodnika, nie wie o mnie nic i ma mnie przygotować do walki. Nie wie, co jest dla mnie złe, jak reaguję w kryzysowych momentach.
tłumaczył Bartosiński, podkreślając wartość wieloletniej relacji z trenerem, który zna zawodnika od podszewki.
Podobne zdanie wyraził Jakub Wikłacz, który jasno stwierdził w rozmowie z TVP Sport:
Najlepszy klub mamy w Poznaniu. Ja wiem, że na tym etapie kariery trenerzy ze Smoka poświęcą mi wszystko i mogę im w 100% zaufać. Nie wyobrażam sobie przygotowań w Stanach.
Wikłacz nie zamyka się na zagraniczne sparingi – wręcz przeciwnie, regularnie lata do American Top Team – ale fundamentem jego przygotowań pozostaje Poznań.
Również Robert Bryczek, jeszcze przed UFC Perth, mówił w rozmowie z naszą redakcją:
Wcale nie trzeba wyjeżdżać za granicę, żeby podnosić swoje umiejętności. Mamy mnóstwo chłopaków w Polsce na podobnym poziomie wyszkolenia. To jest cały czas praca u podstaw.
Bryczek zwrócił uwagę na aspekt, o którym rzadko mówi się głośno – ryzyko kontuzji podczas sparingów z nowymi partnerami, którzy chcą „coś udowodnić”, oraz brak indywidualnego podejścia w zagranicznych klubach.
Ciekawy wątek pojawił się również w kontekście Dagestanu. Zarówno Bartosiński, jak i Sebastian Przybysz przyznali, że rozważali wyjazd do ośrodka kojarzonego z Khabibem Nurmagomedovem, ale ostatecznie zrezygnowali – nie tylko z powodów sportowych, ale również wizerunkowych.
No ja bardzo chciałem, bo wiem, że się da, tylko że no kurde stary – wrzucisz potem zdjęcie stamtąd i masz problem. Ludzie cię zjedzą…
powiedział Przybysz, wskazując na realia opinii publicznej.
Warto przypomnieć, że Jan Błachowicz miał walczyć w maju z Bogdanem Guskovem na UFC 328, ale wypadł z karty walk ze względu na kontuzję kolana. Polski zawodnik przeszedł już operację łąkotki, wraca do zdrowia i ma nadzieję na jak najszybszy powrót do oktagonu.
Źródło: X / Jan Błachowicz
