Luis Hernandez zaliczył wymarzony początek przygody z UFC. Zaledwie 11 dni po występie w Dana White’s Contender Series wrócił do klatki i potrzebował tylko 57 sekund, aby odnieść pierwsze zwycięstwo w największej organizacji MMA na świecie.

Co ciekawe, Hernandez o możliwości występu dowiedział się praktycznie w ostatniej chwili. W momencie otrzymania wiadomości był w pracy.

Dostałem informację praktycznie półtora dnia wcześniej. Byłem w pracy, piłem kawę i jadłem z chłopakami, kiedy dostałem wiadomość: „Hej, przestań jeść, przestań pić i przyjedź tutaj”. Odpowiedziałem: „Dobra, chłopaki. Potrzebuję przerwy, zaraz wracam”.

Mimo ekspresowego terminu przygotowań Hernandez nie zamierzał przepuścić takiej okazji. Jego rodzina początkowo nie mogła uwierzyć w decyzję o przyjęciu pojedynku.

Moja rodzina, żona i rodzice myśleli, że zwariowałem. Zadzwoniłem do nich przez FaceTime i powiedziałem: „Hej, pojawiła się taka możliwość i po prostu poczułem, że Bóg mnie wezwał”. Czułem, że muszę tam pojechać i przyjąć tę walkę. Wiedziałem, że to będzie szalone.

Hernandez szybko rozprawił się z przeciwnikiem, a teraz ma jeszcze bardziej ambitny plan. Zawodnik zdradził, że rozmawiał już z władzami UFC w sprawie kolejnego występu, choć nie może jeszcze ujawnić konkretnego terminu.

Rozmawiałem z szefami. Nie mogę jeszcze podać daty, ale próbuję przejść do historii. Sprawdzałem w internecie i nie widziałem, żeby ktoś stoczył trzy walki w trzy miesiące w trzech różnych kategoriach wagowych.

Hernandez jest zainteresowany występami zarówno w kategorii półśredniej, jak i średniej. Zapewnia również, że zejście do 170 funtów nie stanowiłoby dla niego problemu.

Szczerze mówiąc, chcę walczyć w 170 i 185 funtach. Dlatego powiedziałem, że nie mogę zdradzić, co powiedzieli szefowie, ale mam nadzieję, że niedługo pojawią się jakieś informacje. Chcę być pierwszym gościem, który tego dokona. Sprawdzałem i nie widziałem, żeby ktoś zrobił to w trzech różnych kategoriach wagowych w ciągu trzech miesięcy. Mam więc nadzieję, że bardzo szybko dostanę termin. Mogę zrobić 170. Jeśli powiesz mi, żebym zrobił 170, dajmy na to, za sześć tygodni, zrobię 170.

Hernandez na co dzień pracuje również jako policjant i nie zamierza rezygnować ze służby wraz z rozwojem kariery w UFC. Chce udowodnić, że jest w stanie łączyć oba zajęcia, jednocześnie realizując coraz ambitniejsze cele w oktagonie.

Po błyskawicznym zwycięstwie w debiucie Amerykanin nie planuje więc dłuższej przerwy. Jeśli jego rozmowy z UFC zakończą się powodzeniem, Hernandez może wkrótce otrzymać kolejną okazję do walki.

Zobacz także: Rodolfo Vieira pod wrażeniem siły Roberta Bryczka. „Uderzał naprawdę mocno”

Źródło: UFC | fot: MMA Junkie