Site icon InTheCage.pl

Borys Dzikowski przed XTB KSW 115: „Nie kalkuluję. Trener mówi – bierzemy, to bierzemy”

Borys Dzikowski przed XTB KSW 115: „Nie kalkuluję. Trener mówi – bierzemy, to bierzemy”

Zmiana rywala na ostatniej prostej, dwie porażki z rzędu i walka, która może zdefiniować kolejne miesiące. Borys Dzikowski nie panikuje przed XTB KSW 115. Mówi wprost – liczy się 21 lutego i wykonanie roboty.

Podczas media day przed galą w Lubinie Borys Dzikowski odniósł się do nagłej zmiany przeciwnika, swojej sytuacji w KSW oraz do tego, jak dziś rozumie rolę zawodnika w nowoczesnym MMA. W sobotę zmierzy się z Kacprem Pakeltysem (2-0), który zastąpił kontuzjowanego Adriana Dudka.

Zmiana rywala? „Trener mówi: bierzemy – to bierzemy”

Dzikowski przygotowywał się do Adriana Dudka od października. Gdy pojawiła się informacja o kontuzji i propozycja walki z Pakeltysem, decyzja zapadła szybko.

Od razu zadzwoniłem do trenera. Powiedziałem: słuchaj, zmiana rywala, zobacz tylko, co jest grane. Po pięciu minutach oddzwonił: „Borys, bierzemy”. Ja nie dyskutuję. Mówię: dobra, bierzemy walkę i tyle.

Zawodnik podkreśla, że jest w treningu od miesięcy i zmiana nazwiska po drugiej stronie klatki nie wywraca przygotowań do góry nogami.

Generalnie nic się nie zmienia oprócz tego, że zmienił się przeciwnik.

Dwie porażki i presja? „Nie zakładam przegranej”

Dzikowski ma za sobą dwie przegrane w KSW. Pojawia się więc naturalne pytanie o presję i przyszłość w organizacji.

Nie podchodzę do tego, że coś może się skończyć. Mam plan tylko na 21 lutego. Dopiero po tej dacie będę mógł myśleć, co dalej. Nie zakładam w ogóle porażki w tym starciu.

I dodaje:

Moim zadaniem jest pokazać, że doświadczenie zdobyte w klatkach KSW pozwoli mi okiełznać tak niebezpiecznego przeciwnika jak Kacper Pakeltys.

„Polskie MMA jest za sztywne”

Dzikowski nie uciekał też od tematów medialnych. Wprost stwierdził, że jego zdaniem środowisko MMA w Polsce bywa zbyt poważne.

Uważam, że polskie środowisko MMA jest za sztywne. Jesteśmy takim narodem, który traktuje siebie za poważnie. Dużo ludzi nie ma dystansu do siebie.

Wskazał przy tym zawodników, którzy – jego zdaniem – potrafią łączyć sport z luzem i medialnością: Damian Piwowarczyk, Adrian Bartosiński czy Robert Ruchała.

Dzisiaj zawodnik musi być marką. Samo wychodzenie do klatki i robienie roboty już nie wystarcza.

Zawodnik czy wojownik?

Dzikowski przedstawił też swoje rozróżnienie między „wojownikiem” a „zawodnikiem”.

Wojownik bierze walkę za półtora tygodnia, nieważne z kim, nieważne za ile. Zawodnik podchodzi rozważniej, buduje markę, patrzy na rozwój kariery. Najlepsze połączenie to stara szkoła z domieszką nowej.

Wsparcie dla klubu i schroniska

Zawodnik odniósł się także do sytuacji wokół schroniska TOZ we Wrocławiu, którego jest ambasadorem.

Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do tego schroniska, niech przyjedzie i zobaczy na własne oczy, jak to wygląda. Zachęcam, żeby przekazywać 1,5% podatku właśnie tam.

Oktagon i występ klubowego kolegi

Dzikowski był również w narożniku Brajana Przysiwka podczas gali OKTAGON. Jak przyznał, nie był zaskoczony jego formą.

Brajan wskoczył na last minute, ale po pełnym okresie sparingowym. Wiedziałem, że jest w gazie. Cieszę się, że poprowadził ten pojedynek mądrze i wyciągnął wnioski z poprzedniej walki.

W sobotę w Lubinie Dzikowski stanie naprzeciw młodego, niepokonanego zawodnika. On sam nie kalkuluje. Liczy się wykonanie planu.

Zobacz takżeJoanna Jędrzejczyk: „Mój partner chciał zastopować moją karierę”

Exit mobile version