Brandon Moreno po raz pierwszy w karierze wystąpi na Noche UFC. Były mistrz UFC w wadze muszej zmierzy się dziś w co-main evencie gali w Glendale z Josephem Moralesem, a starcie będzie dla niego szczególne nie tylko ze względu na meksykańskie święto, lecz także miejsce, które przywołuje jedne z najlepszych wspomnień w jego karierze. Meksykanin chce jednocześnie przerwać serię dwóch porażek i pokazać, że wciąż należy do ścisłej czołówki swojej dywizji.
Już dziś, 12 września, UFC po raz czwarty organizuje Noche UFC, czyli wyjątkową galę przygotowaną z okazji weekendu związanego z meksykańskim Dniem Niepodległości. Tym razem wydarzenie odbędzie się w Desert Diamond Arena w Glendale w Arizonie. Karta wstępna rozpocznie się o godzinie 20:00 czasu polskiego, natomiast karta główna wystartuje o 23:00.
Jednym z najważniejszych zawodników całego wydarzenia będzie Brandon Moreno. Były dwukrotny mistrz UFC w wadze muszej po raz pierwszy w swojej karierze otrzymał możliwość występu na Noche UFC. Dla Meksykanina ma to szczególne znaczenie, ponieważ gala jest jednym z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu UFC skierowanych do meksykańskich kibiców i zawodników.
Moreno nie ukrywa, że długo czekał na taką okazję. W poprzednich latach z różnych powodów nie udało mu się znaleźć w karcie Noche UFC. Tym razem wszystko jednak ułożyło się tak, że może wejść do oktagonu właśnie podczas tego wyjątkowego wydarzenia.
Bardzo się cieszę. Jak powiedziałeś, wracam do Glendale. To miejsce przynosi mi dobre wspomnienia. Właśnie tutaj po raz pierwszy zdobyłem pas, a wcześniej tutaj w Arizonie stoczyłem swoją debiutancką walkę w UFC. Znam to miejsce i przynosi mi ono naprawdę dobre wspomnienia.
Meksykanin nawiązał w ten sposób do jednej z najważniejszych nocy w swojej karierze. W czerwcu 2021 roku, podczas UFC 263 w Glendale, pokonał Deivesona Figueiredo przez poddanie i został pierwszym zawodnikiem urodzonym w Meksyku, który zdobył mistrzowski pas UFC. Wówczas również walczył w budynku, który wcześniej funkcjonował jako Gila River Arena.
Tamta noc zapisała się w historii meksykańskiego MMA. Moreno zakończył rywalizację z Figueiredo w trzeciej rundzie, a jego zwycięstwo oznaczało, że Meksyk po raz pierwszy miał swojego mistrza UFC.
Teraz wraca do tego samego miasta już jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych meksykańskich zawodników w historii organizacji.
„To pierwszy raz, kiedy zawalczę na Noche UFC”
Tegoroczny występ będzie dla Moreno wyjątkowy również dlatego, że po raz pierwszy będzie mógł uczestniczyć w gali stworzonej właśnie z myślą o meksykańskiej społeczności.
Dla mnie to na przykład pierwszy raz, kiedy będę walczył na Noche UFC. Jestem podekscytowany tą możliwością. Z różnych powodów nie mogłem walczyć na poprzednich Noche, ale ta będzie pierwsza. Jestem tym podekscytowany. I myślę, że to bardzo ważny moment dla nas, dla całej meksykańskiej społeczności. Jestem po prostu szczęśliwy, dumny i naprawdę bardzo wdzięczny, że mam możliwość reprezentowania mojego kraju.
UFC również mocno podkreśla meksykański charakter tegorocznego wydarzenia. W karcie znalazło się kilku zawodników związanych z Meksykiem, w tym Moreno, Alexa Grasso, David Martinez oraz Edgar Chairez. Organizacja po raz pierwszy organizuje Noche UFC właśnie w Glendale, mieście, które ma szczególne znaczenie dla Moreno ze względu na zdobycie przez niego mistrzowskiego pasa w 2021 roku.
Co ważne, choć gala odbywa się w Stanach Zjednoczonych, Moreno nie będzie czuł się jak na typowym wyjeździe. Glendale znajduje się w aglomeracji Phoenix, w której mieszka liczna społeczność pochodzenia meksykańskiego. Dla byłego mistrza będzie to więc kolejna okazja do występu przed publicznością, z którą łączy go bardzo silna więź kulturowa.
Moreno chce odbudować swoją pozycję
Walka z Josephem Moralesem będzie dla Moreno przede wszystkim próbą przerwania niekorzystnej serii.
Meksykanin przegrał dwie ostatnie walki. Najpierw, w grudniu 2025 roku podczas UFC 323, po raz pierwszy w swojej zawodowej karierze został zatrzymany przed czasem. Tatsuro Taira pokonał go przez TKO w drugiej rundzie. Japończyk najpierw przetrwał bardzo groźne próby poddania Moreno, a następnie przejął inicjatywę w drugiej odsłonie i zakończył pojedynek ciosami w parterze. Kilka miesięcy później przyszła kolejna przegrana. W lutym tego roku Moreno wystąpił w walce wieczoru gali UFC w Mexico City, gdzie jego przeciwnikiem miał pierwotnie być Asu Almabayev. Kazach musiał jednak wycofać się z powodu kontuzji, a jego miejsce zajął Lone’er Kavanagh. Brytyjczyk wykorzystał ogromną szansę i pokonał Moreno jednogłośną decyzją po pięciu rundach. Wszystkie trzy karty sędziowskie wskazały zwycięstwo Kavanagha.
Moreno po raz pierwszy od dawna znalazł się więc w sytuacji, w której musi odbudować swoją pozycję. Obecnie zajmuje ósme miejsce w rankingu UFC wagi muszej, a jego dzisiejszy rywal znajduje się tuż za nim. Oficjalna karta UFC zestawia Moreno z Josephem Moralesem jako pojedynek dwóch zawodników dywizji do 125 funtów.
Morales chce wejść do rankingu
Po drugiej stronie oktagonu stanie Joseph Morales, zwycięzca 33. sezonu programu The Ultimate Fighter.
Amerykanin wrócił do UFC po wcześniejszym pobycie w organizacji i od tego czasu wygrał pięć kolejnych pojedynków. W swoim drugim podejściu do UFC zwyciężył między innymi przez poddania z Mattem Schnellem oraz Alibim Idrisem.
Morales znajduje się więc w zupełnie innym momencie kariery niż Moreno. Dla byłego mistrza będzie to próba powrotu na właściwe tory, podczas gdy jego przeciwnik może dzięki zwycięstwu nad tak uznanym nazwiskiem bardzo mocno przyspieszyć własną drogę w kierunku czołówki.
Moreno doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Wiesz, kiedy trafiasz do UFC, każdy przeciwnik będzie bardzo trudny. Rozumiem swoją pozycję. Próbuję bronić swojego miejsca w rankingu, a Justin Morales będzie bardzo podekscytowany i zmotywowany, żeby spróbować zająć moje miejsce.
W wypowiedzi Moreno pomylił imię swojego rywala, mówiąc o „Justinie Moralesie”, ale oczywiście chodziło mu o Josepha Moralesa.
Meksykanin nie zamierza jednak skupiać się wyłącznie na nazwisku przeciwnika. Jego zdaniem Morales może być szczególnie niebezpieczny właśnie dlatego, że ma przed sobą ogromną szansę.
Przygotowałem się do tej walki naprawdę dobrze. Wprowadziłem pewne zmiany. Chcę pokazać poprawę w swojej grze w tym pojedynku. W ten weekend chcę dać z siebie wszystko.
„Czasami jesteś swoim największym wrogiem”
Moreno podczas przygotowań do Noche UFC dużo uwagi poświęcał również własnej psychice.
Były mistrz nie szuka wymówek po dwóch ostatnich porażkach. Wręcz przeciwnie. Wprost przyznał, że problem nie zawsze musi znajdować się po stronie przeciwnika. Czasami największą przeszkodą może być sam zawodnik.
Myślę, że to bardziej kwestia perspektywy, mojego nastawienia. To bardzo częsty problem w tym sporcie. Czasami jesteś swoim największym wrogiem i nie chcę szukać żadnych wymówek. Po prostu pracowałem. Pracowałem nad sobą, pracowałem nad swoim nastawieniem, nad mentalnością.
Moreno chce więc, aby dzisiejsza walka była nie tylko kolejnym występem, lecz także sprawdzianem zmian, które wprowadził w ostatnich miesiącach.
Oczywiście musisz pokazać to w środku walki, ale moim celem jest pokazanie wszystkich moich postępów, tego, jak rozwijałem się w ostatnich miesiącach.
To szczególnie istotne po porażce z Kavanaghem. Moreno przegrał wówczas przed własną publicznością w Meksyku, a zwycięstwo Brytyjczyka było tym bardziej znaczące, że wszedł on do walki na krótkim terminie w miejsce kontuzjowanego Almabayeva.
Teraz Moreno ponownie staje przed zawodnikiem, który chce odebrać mu miejsce w rankingu.
Moreno nie lekceważy Moralesa
Meksykanin zdaje sobie sprawę, że Morales nie jest jeszcze jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników kategorii muszej. Nie oznacza to jednak, że traktuje dzisiejsze starcie jako łatwą przeprawę. Wręcz przeciwnie.
Moreno doskonale pamięta, jak sam znajdował się na podobnym etapie swojej kariery.
Rozumiem, że może Morales nie jest największym nazwiskiem w dywizji. Sam byłem kiedyś w takiej pozycji jak on. Zostałem zwolniony z UFC, a potem wróciłem. Zacząłem walczyć z najlepszymi z najlepszych w wadze muszej i wygrywałem.
Dlatego były mistrz spodziewa się po swoim rywalu maksymalnej motywacji.
Myślę, że Joseph będzie najlepszą wersją siebie i będzie bardzo zmotywowany, żeby pokazać światu, że zasługuje na miejsce w czołówce. To czyni go bardzo niebezpiecznym, ale jestem na to przygotowany.
Dla Moreno jest to więc pojedynek, w którym stawką nie jest wyłącznie zwycięstwo. Ewentualna porażka oznaczałaby trzecią przegraną z rzędu i jeszcze większe oddalenie od walki o kolejny mistrzowski pas.
Zwycięstwo pozwoliłoby natomiast zatrzymać niekorzystny trend i rozpocząć kolejną wspinaczkę w rankingu.
„Wciąż kocham ten sport”
Moreno ma już za sobą bardzo długą drogę. Był mistrzem UFC, tracił pas, odzyskiwał go, opuszczał organizację, wracał do niej i ponownie docierał na sam szczyt.
Dlatego po dwóch porażkach nie zamierza myśleć o końcu kariery.
Myślę, że jedynym powodem, dla którego wciąż rywalizuję, jest to, że naprawdę kocham ten sport.
Meksykanin podkreśla, że wciąż ma możliwość trenowania i rywalizowania na najwyższym poziomie, co samo w sobie jest dla niego powodem do wdzięczności.
Dzięki Bogu, życiu, przeznaczeniu, jakkolwiek chcesz to nazwać, wciąż mam możliwość to robić. Nie mam żadnych kontuzji. Wciąż jestem stosunkowo młody. Jestem więc wdzięczny za tę sytuację, bo wiem, że różni zawodnicy nie mają możliwości kontynuowania kariery wtedy, kiedy tego chcą.
Moreno ma 32 lata i mimo dwóch ostatnich porażek pozostaje jednym z najbardziej doświadczonych zawodników obecnej generacji wagi muszej.
„Dywizja jest teraz w ogniu”
Moreno zwrócił również uwagę na sytuację całej kategorii do 125 funtów. Jego zdaniem dywizja, która przez lata zmagała się z problemami, obecnie przeżywa bardzo dobry okres.
Nie jest to przypadkowa opinia. W ostatnich latach w wadze muszej doszło do wielu zmian na szczycie, a kolejni zawodnicy zaczęli przebijać się do szerokiej świadomości kibiców.
W tej chwili dywizja jest w ogniu i cieszę się z tego powodu. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu całej dywizji. W przeszłości przeszliśmy przez różne problemy. UFC chciało usunąć całą dywizję, potem Henry zdobył pas, następnie przyszedł Figueiredo, potem ja.
Moreno przypomniał więc okres, kiedy przyszłość kategorii muszej w UFC stała pod znakiem zapytania. Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.
Były trudne momenty w dywizji muszej, ale teraz jest ona w ogniu. Każdy weekend, kiedy jest walka w wadze muszej, zawodnicy zdobywają bonusy i nagrody za występ wieczoru. To sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwy z ich powodu, z naszego powodu jako całości.
To właśnie w takim momencie Moreno będzie próbował ponownie zaznaczyć swoją obecność w ścisłej czołówce.
Wyjątkowy wieczór w Glendale
Dzisiejsze starcie z Moralesem będzie więc dla Moreno czymś znacznie większym niż kolejną walką w kalendarzu.
Po raz pierwszy wystąpi na Noche UFC. Zmierzy się z młodym i niezwykle zmotywowanym zawodnikiem, który chce zająć jego miejsce w rankingu. Do tego będzie walczył w Glendale, czyli w miejscu, w którym pięć lat temu osiągnął największy sukces swojej dotychczasowej kariery.
To właśnie tutaj Moreno został pierwszym Meksykaninem, który zdobył mistrzostwo UFC. Teraz wraca do tego samego miasta jako były mistrz, który potrzebuje zwycięstwa.
I choć karta główna Noche UFC rozpocznie się dopiero o 23:00 czasu polskiego, Moreno nie będzie musiał czekać do późnych godzin nocnych. Jego pojedynek z Moralesem jest co-main eventem gali, która rozpocznie się od karty wstępnej o godzinie 20:00. Oficjalna rozpiska UFC potwierdza, że Moreno i Morales są drugim najważniejszym zestawieniem całego wydarzenia.
Dla „The Assassin Baby” będzie to zatem wieczór powrotu do miejsca, które dało mu największy sukces, debiutu na Noche UFC i jednocześnie próby odbudowania kariery po dwóch bolesnych porażkach.
Sam Moreno podchodzi do tego z charakterystycznym spokojem.
Czasami wygrywasz, czasami się uczysz. W sobotnią noc się nauczyłem.
Teraz będzie miał okazję pokazać, czego nauczyły go dwie ostatnie przegrane.
Zobacz także: Adam Soldaev zachwyca się Muslimem Tulshaevem: „Mało kto tak potrafi”
źródło: X / UFC News | foto: Jeff Bottari / Zuffa LLC

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















