Carlos Prates oglądał z bliska zwycięstwo Islama Makhacheva nad Ianem Machado Garrym na UFC 330. Paradoksalnie występ mistrza nie zrobił jednak na Brazylijczyku takiego wrażenia, by ostudzić jego mistrzowskie ambicje. Wręcz przeciwnie – lider rankingu kategorii półśredniej przyznał, że po obejrzeniu walki stał się jeszcze bardziej przekonany, że jest w stanie pokonać Dagestańczyka.
Islam Makhachev po raz pierwszy obronił mistrzowski pas kategorii półśredniej, pokonując na UFC 330 jednogłośną decyzją Iana Machado Garry’ego. Irlandczyk potrafił przez długie fragmenty skutecznie odpowiadać na próby obaleń mistrza i wielokrotnie szybko wracał na nogi, jednak ostatecznie przewaga Dagestańczyka w zapasach i kontroli okazała się wystarczająca.
Makhachev zanotował siedem obaleń i spędził ponad dziesięć minut w pozycji kontrolnej na ziemi. W trakcie pojedynku posłał również Garry’ego na deski kopnięciem na głowę.
Walkę z trybun Xfinity Mobile Arena w Filadelfii oglądał Carlos Prates. Brazylijski zawodnik nie ukrywał wcześniej, że chce zostać kolejnym rywalem mistrza, a po UFC 330 jego wiara w możliwość pokonania Makhacheva – zamiast osłabnąć – miała jeszcze wzrosnąć.
„Szczerze? Stałem się jeszcze bardziej pewny siebie”
Prates przyznał, że szczególnie interesowały go wymiany zapaśnicze i sposób, w jaki Garry bronił się przed próbami przeniesienia walki do parteru.
Brazylijczyk zauważył podobieństwa między niektórymi reakcjami Irlandczyka a własnym stylem defensywnym. Szczególną uwagę zwrócił na sytuacje pod siatką oraz problem, jaki wysoki zawodnik może sprawić Makhachevowi podczas prób zajęcia pozycji na plecach.
Stary, szczerze mówiąc, myślę, że stałem się jeszcze bardziej pewny siebie. Po tym, co zobaczyłem, i patrząc na czas, jaki mamy na treningi, pomyślałem sobie: „Człowieku, myślę, że to jest możliwe”. Potem zobaczyłem, jak Ian bronił niektórych pozycji dokładnie tak, jak ja to robię, na przykład plecami przy siatce. Pomyślałem: „Kurde, ja bardzo często robię dokładnie to samo”.
Ian jest bardzo wysoki i Makhachevowi trudno jest założyć haki. Pomyślałem więc: „Kurczę, można się do tego dostosować”. I wtedy powiedziałem sobie: „Myślę, że ten gość może mieć problem. Myślę, że mogę go dopaść”.
– powiedział Carlos Prates w rozmowie z Gilbertem Burnsem.
Wysoki rywal może sprawić Makhachevowi problemy?
Wypowiedź Pratesa pokazuje, że Brazylijczyk bardzo konkretnie analizuje potencjalne starcie z mistrzem. Nie chodzi wyłącznie o przekonanie, że jego umiejętności stójkowe mogą zagrozić Makhachevowi. Prates zwrócił uwagę przede wszystkim na fizyczne warunki i pozycje, które – jego zdaniem – mogą utrudnić Dagestańczykowi realizowanie jego najmocniejszej strony.
Makhachev zdołał co prawda skutecznie sprowadzać Garry’ego i przez dużą część pojedynku kontrolować go w parterze, ale właśnie sposób, w jaki Irlandczyk wychodził z niektórych trudnych sytuacji, dał Brazylijczykowi materiał do analizy.
Dla Pratesa kluczowe jest również to, że potencjalna walka z mistrzem nie miałaby odbyć się natychmiast. Czas do pojedynku oznacza bowiem możliwość przygotowania konkretnych odpowiedzi na zapasy i sambo Makhacheva.
Dwóch byłych mistrzów znokautowanych z rzędu
Pewność siebie Pratesa nie bierze się wyłącznie z analizy ostatniego występu Makhacheva. Brazylijczyk zajmuje obecnie pierwsze miejsce w rankingu kategorii półśredniej i znajduje się na imponującej serii. W dwóch ostatnich pojedynkach z rzędu znokautował byłych mistrzów UFC, umacniając swoją pozycję jako jednego z najgroźniejszych zawodników dywizji.
Styl Pratesa jest przy tym zupełnie innym wyzwaniem niż ten, z którym Makhachev mierzył się w starciu z Garrym. Brazylijczyk jest jednym z najbardziej niebezpiecznych strikerów w kategorii półśredniej, a jego długie warunki fizyczne mogą dodatkowo skomplikować mistrzowi próby skracania dystansu. Co ciekawe, po ostatnich występach Brazylijczyka również sam Makhachev miał przyznać, że „The Nightmare” zasługuje na walkę o mistrzowski pas.
Prates już ma datę w głowie
Brazylijczyk nie ukrywa, że myśli o konkretnym terminie mistrzowskiego pojedynku. Makhachev ma chcieć ponownie wejść do oktagonu przed Ramadanem w 2027 roku, a Prates wskazał galę UFC 334, która ma odbyć się 14 listopada w Madison Square Garden.
Na razie potencjalne zestawienie pozostaje jednak tylko jednym z możliwych scenariuszy. Jeśli UFC rzeczywiście zdecyduje się dać Pratesowi walkę o pas, Brazylijczyk przystąpi do niej przekonany, że widział już pewne elementy, które mogą mu pomóc w przygotowaniach.
W starciu Makhacheva z Garrym uwagę Pratesa zwróciły przede wszystkim niektóre sytuacje zapaśnicze i sposób, w jaki Irlandczyk bronił się pod siatką. Brazylijczyk dostrzegł tam rozwiązania, które – jak sam przyznał – stosuje również w swoim stylu walki.
To właśnie dlatego zwycięstwo Makhacheva nie zrobiło na nim wrażenia, które mogłoby ostudzić jego mistrzowskie ambicje. Wręcz przeciwnie – po obejrzeniu walki Prates jeszcze mocniej utwierdził się w przekonaniu, że przy odpowiednich przygotowaniach może znaleźć sposób na mistrza i odebrać mu pas.
Zobacz także: „Uważam, że jest nudny” – Carlos Prates uderza w styl walki Islama Makhacheva
źródło: rozmowa Carlosa Pratesa z Gilbertem Burnsem | foto: ESPN


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)

















