Carlos Ulberg chciałby jak najszybciej wrócić do klatki, ale nie zamierza przyspieszać rehabilitacji kosztem zdrowia. Mistrz wagi półciężkiej UFC po zerwaniu ACL celuje w powrót na początku 2027 roku i podkreśla, że najważniejsze jest dla niego uniknięcie kolejnej przerwy spowodowanej urazem.

Carlos Ulberg sięgnął po pas mistrzowski wagi półciężkiej, pokonując Jiriego Prochazkę na UFC 327, ale jeden z najważniejszych momentów w jego karierze miał również gorzki posmak. Nowozelandczyk zerwał bowiem więzadło krzyżowe przednie, przez co niemal natychmiast po zdobyciu tytułu musiał skoncentrować się na operacji i długiej rehabilitacji.

Po udanym zabiegu prawego kolana Ulberg regularnie pracuje nad powrotem do pełnej sprawności. Choć trudno jest mu patrzeć z boku na trenujących i walczących zawodników, nie chce popełnić błędu, który mógłby jeszcze bardziej skomplikować jego sytuację.

Siedzenie z boku i oglądanie innych zawodników jest do bani. Stale odwiedzam klub, obserwuję chłopaków i jednocześnie przechodzę rehabilitację. Zdecydowanie wolałbym trenować z nimi, przepychać się i rywalizować, ale jestem pracującym człowiekiem i robię wszystko, aby jako mistrz jak najszybciej wrócić na matę. Chcę odzyskać zdrowie, żeby na początku przyszłego roku wrócić i obronić swój tytuł.

„Jeśli wrócę za wcześnie, mogę sobie tylko zaszkodzić”

Dla mistrza najważniejsze jest obecnie to, aby przerwa spowodowana zerwanym ACL była jedyną tak poważną przerwą w jego dalszej karierze. Ulberg zdaje sobie sprawę, że zbyt szybki powrót mógłby doprowadzić do ponownego urazu i jeszcze bardziej skomplikować sytuację w dywizji półciężkiej.

Nowozelandczyk nie ukrywa, że trudno pogodzić mu się z bezczynnością, ale uważa, że cierpliwość będzie w tym przypadku znacznie lepszym rozwiązaniem niż próba forsowania organizmu.

Moim absolutnym priorytetem jest odzyskanie zdrowia i powrót do oktagonu tak szybko, jak tylko będę mógł. Jako mistrz swojej dywizji chcesz mieć pewność, że jesteś zdrowy i wracasz w odpowiednim momencie, aby bronić pasa. Chcę tam wrócić. Jak mówiłem, oglądanie wszystkiego z boku jest do bani, ale przede wszystkim chcę być zdrowy, żeby po powrocie nie doznać ponownej kontuzji. To byłoby najgorsze. Gdybym wrócił zbyt wcześnie, to nawet teraz chodzi przede wszystkim o ochronę ACL i mojego kolana, aby po powrocie wszystko było w porządku. Wiem, że kiedy wrócę, będę na pewno silniejszy mentalnie i fizycznie. Skupiam się więc na tym, aby wrócić do oktagonu zdrowy i lepszy.

Ulberg chce wykorzystać czas także poza klatką

Nie mogąc obecnie rywalizować, Ulberg nie zamierza całkowicie znikać z życia UFC. Podkreślił, że chce wypełniać obowiązki mistrza, podróżować i reprezentować organizację, jednocześnie pracując nad przygotowaniem mentalnym do powrotu.

Chodzi o powrót do oktagonu jako zdrowszy i lepszy zawodnik, ale również o bycie mistrzem, którym jestem. Podróżowanie, robienie tego wszystkiego jako mistrz i pokazywanie ludziom, dlaczego jestem dobrym mistrzem. Robię to jako pracujący człowiek, ale jednocześnie pracuję też nad swoim „oprogramowaniem”.

Na razie nie wiadomo jeszcze, kto będzie czekał na Ulberga, gdy ten otrzyma zielone światło na powrót do pełnych treningów. Sam mistrz jasno jednak zaznacza, że nie chce wyznaczać daty kosztem zdrowia. Jeśli rehabilitacja będzie przebiegała zgodnie z planem, celuje w pierwszą obronę pasa na początku 2027 roku.

Zobacz także: Trener zachwyca się formą Alexandra Volkanovskiego przed UFC 333: „Jest znowu sobą”

źródło: konferencja prasowa przed UFC w Szanghaju | foto: Getty Images