Debiut w UFC to moment, na który pracuje się latami. Dla Cezarego Oleksiejczuka ten dzień nadchodzi w sobotę – Polak wejdzie do oktagonu na gali UFC Vegas 112, by zmierzyć się z niezwykle doświadczonym Cesarem Almeidą. To starcie otwierające jego przygodę w największej organizacji MMA na świecie.
Po wywalczeniu kontraktu w Dana White’s Contender Series, Cezary Oleksiejczuk (16-3) melduje się na głównej karcie wydarzenia w Las Vegas. Jego rywal, Cesar Almeida (7-1), to topowy kickbokser, który w latach 2013-2015 trzykrotnie rywalizował z Alexem Pereirą – a w jednym z tych starć wygrał decyzją sędziów. Polak doskonale zdaje sobie sprawę z rangi wyzwania, ale właśnie to go napędza.
Czuję się bardzo dobrze i w sobotę wygram swój debiut. Jestem gotowy na wojnę.
– powiedział Oleksiejczuk podczas media day.
25-latek podkreśla, że styl Almeidy to sportowa wizytówka i równocześnie potężne zagrożenie.
Mój przeciwnik ma świetne uderzenia. Naprawdę świetne. Legendarne. Muszę trzymać dobry dystans, ale to jest dla mnie dobra walka, bo Almeida jest wysoko. Jeśli wygram, idę w górę rankingu.
– zaznaczył Polak.
Cezary obserwował drogę swojego brata, Michała Oleksiejczuka, który już 17 razy wychodził do klatki UFC. To doświadczenie rodzinne sprawia, że debiut nie przytłacza, lecz motywuje.
Jako ostatni nowy zawodnik debiutujący w UFC w 2025 roku, Oleksiejczuk chce zakończyć sezon mocnym akcentem. Zdradził także swój plan na zwycięstwo:
Muszę doprowadzić tę walkę do drugiej, a może trzeciej rundy. Almeida nie lubi późnych rund. To może być dobra droga do wygranej.
Polak stoi przed ogromną szansą – wygrana z tak uznanym strikerem może błyskawicznie wynieść go w górę dywizji średniej.
Zobacz także: Cezary Oleksiejczuk przed debiutem w UFC: „To najtrudniejsza walka w karierze. Almeida jest naprawdę niebezpieczny”
źródło: wywiad – media day przed galą UFC Vegas 112
