Tom Aspinall zwakował pas mistrza UFC w wadze ciężkiej, a jego decyzja natychmiast uruchomiła lawinę pytań dotyczących przyszłości dywizji. Chael Sonnen w swoim najnowszym materiale na YouTube zastanowił się, czy całe zamieszanie może doprowadzić do sensacyjnego powrotu Jona Jonesa, który wcześniej nie wykazywał większego zainteresowania ponowną walką z Anglikiem. Zdaniem Sonnena sytuacja zmieniła się jednak diametralnie, ponieważ po zwakowaniu tytułu przez Aspinalla to nie on musiałby już być rywalem Jonesa.

Informacja o zwakowaniu pasa przez Toma Aspinalla pojawiła się niespodziewanie wczoraj i była bezpośrednią konsekwencją problemów zdrowotnych zawodnika związanych z kontuzją oka. Anglik przez długi czas pozostawał poza klatką, a jego sytuacja zaczęła budzić coraz większe wątpliwości po tym, jak Dana White zapowiedział, że UFC będzie musiało odbyć rozmowę dotyczącą przyszłości mistrza.

Aspinall zdecydował się jednak samemu wykonać ruch i ogłosić zwakowanie tytułu. Jak podkreśla Chael Sonnen, sposób, w jaki zawodnik przedstawił swoją sytuację, miał bardzo osobisty charakter.

Były pretendent do mistrzowskiego pasa zwrócił uwagę, że tym razem nie otrzymaliśmy typowego komunikatu przygotowanego przez sztab zawodnika czy organizację. W jego ocenie Aspinall przemówił przede wszystkim jako człowiek zmagający się z realnym problemem zdrowotnym.

To nie było oświadczenie mistrza świata wagi ciężkiej ani jakiegoś sławnego i bogatego gościa. To była prawdziwa osoba, która mówiła. To było bardzo poruszające. To był prawdziwy człowiek. To nie był PR. To był Tom, a nie zawodnik UFC, nie gwiazda. To był prawdziwy Tom.

Sonnen zwrócił uwagę, że Aspinall miał już nawet zaakceptować termin kolejnej walki i rozpocząć przygotowania. Wszystko miało układać się dobrze, a przerwa od startów miała pozytywnie wpłynąć na jego organizm. Problem z okiem pojawił się jednak ponownie.

Powiedział, że miał problemy z oczami, ale wrócił. Powiedział, że zgodził się nawet na termin walki. Wrócił do treningów i wszystko szło naprawdę dobrze. Ta przerwa mu służyła. Wszystko było świetnie, a potem z okiem wydarzyło się coś kolejnego. Nie powiedział dokładnie, co się stało, ale wcześniej wspominał o sparingach i o tym, że coś wydarzyło się z okiem.

Sonnen: Aspinall nie może już po prostu „obejść” problemu

Sonnen podkreślił również, że sytuacja zdrowotna Aspinalla stała się na tyle publiczna, iż zawodnik nie ma praktycznie możliwości znalezienia prostego rozwiązania problemu poprzez zmianę jurysdykcji czy komisji sportowej.

To istotne, ponieważ w przypadku zawodników MMA uzyskanie licencji jest uzależnione od badań medycznych, a pozytywne przejście procedury w jednym miejscu niekoniecznie oznacza automatyczną zgodę na walkę w innym.

Tom powiedział, że nie może dostać licencji. Upublicznił ten problem tak bardzo, że nie będzie w stanie obejść kwestii związanej z okiem. Komisje się temu przyglądają. Mają bardzo konkretne wymagania.

Sonnen zaznaczył przy tym, że nie jest to krytyka Aspinalla. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem Anglik postąpił właściwie, mówiąc otwarcie o swoim zdrowiu. Były zawodnik UFC zauważył jedynie, że wraz z upublicznieniem problemu rośnie liczba procedur, które zawodnik musi spełnić, aby ponownie otrzymać zgodę na start.

Tom nie zrobił nic złego. To nie jest mój przekaz. Mówię tylko, że kiedy coś takiego staje się publiczne, coraz trudniej jest poruszać się po systemie. Jest coraz więcej testów, coraz więcej badań i coraz więcej rzeczy, które trzeba przejść oraz uzyskać w ich sprawie zgodę.

Sonnen posłużył się przy tym przykładem Warrena Buffetta dotyczącym zasad i przepisów. Chodziło o pokazanie, jak wraz z liczbą regulacji rośnie prawdopodobieństwo, że ktoś naruszy którąś z nich. W przypadku sportów walki dodatkowym problemem są różnice pomiędzy poszczególnymi komisjami.

Jeśli uzyskasz licencję w jednej jurysdykcji, nie oznacza to, że automatycznie dostaniesz licencję w innej. Nie wiem, przez jaką dokładnie biurokrację przechodził Tom. Chcę tylko powiedzieć, że kiedy pojawia się taki problem, nie ma momentu, w którym możesz powiedzieć: „Pieprzyć to, muszę iść do pracy”. To trafia do zupełnie innej kategorii.

„Tom jest ranny. Został zraniony w pracy”

Sonnen nie ukrywał, że jego zdaniem w całej historii należy przede wszystkim pamiętać o człowieku znajdującym się za mistrzowskim pasem.

W swoim materiale zwrócił uwagę, że Aspinall jest nie tylko zawodnikiem UFC, ale również ojcem, mężem, synem i członkiem rodziny. Jego problemy zdrowotne nie są więc wyłącznie sportowym elementem układanki.

Co więcej, Sonnen przypomniał, że problemy z okiem rozpoczęły się w następstwie nielegalnego zagrania w walce.

Nie mamy tutaj sporu kontraktowego. Nie mamy żadnego konfliktu z Eddiem Hearnem. Mamy prawdziwego człowieka, ojca, człowieka, męża, syna. Mamy prawdziwego gościa, który jest ranny. Został zraniony w pracy przez nielegalne zagranie. A osoba, która to zrobiła, ironicznie jest teraz tą, która na tym skorzysta.

Tą osobą jest oczywiście Cyril Gane, który w wyniku zwakowania pasa przez Aspinalla zostaje pełnoprawnym mistrzem UFC w wadze ciężkiej.

I właśnie tutaj historia zaczyna robić się wyjątkowo interesująca.

Cyril Gane mistrzem bez rewanżu z Aspinallem

Sonnen zauważył, że z perspektywy sportowej największą konsekwencją całej sytuacji jest właśnie awans Gane na pozycję niekwestionowanego mistrza.

Francuz nie będzie musiał ponownie pokonywać Aspinalla, aby zdobyć pełnoprawny pas. Co więcej, jego ostatnia walka z Anglikiem zakończyła się przedwcześnie po kontuzji oka Aspinalla, a teraz Gane znalazł się na szczycie kategorii ciężkiej.

Zdaniem Sonnena jest to jeden z najbardziej niezwykłych elementów całej sytuacji.

Cyril Gane bez walki i bez pokonania Toma Aspinalla jest teraz niekwestionowanym mistrzem UFC w wadze ciężkiej.

Sonnen uważa jednak, że nie należy sprowadzać całej historii wyłącznie do prostego schematu „Aspinall przegrywa, Gane wygrywa”. Jego zdaniem sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.

Kto zawalczy o pas?

Zwakowanie tytułu oznacza oczywiście, że UFC musi zdecydować, co dalej z dywizją ciężką.

Jednym z najbardziej naturalnych kandydatów wydaje się Josh Hokit, który od pewnego czasu aktywnie zabiega o miejsce w walce o mistrzowski pas. Sonnen zdecydowanie zwraca uwagę na jego aktywność i sposób, w jaki zawodnik buduje swoją pozycję.

W grze pozostają również między innymi Alexander Volkov oraz Jailton Almeida, choć zdaniem Sonnena ich problemem może być brak równie zdecydowanego działania poza samymi występami w klatce.

Uważam, że Hokit wyszedł przed szereg. Potrafię wymienić pięć, sześć, dziesięć rzeczy, które zrobił, żeby się ustawić w odpowiedniej pozycji. Nie potrafię wskazać jednej rzeczy, którą zrobił Volkov. Nie potrafię wskazać jednej rzeczy, którą zrobił Pavlovich.

Sonnen podkreśla przy tym, że nie chodzi mu o ocenę umiejętności poszczególnych zawodników. Volkov jego zdaniem pozostaje bardzo mocnym i absolutnie uzasadnionym kandydatem. Problem polega na czymś innym – nie prowadził aktywnej kampanii na rzecz walki o mistrzostwo.

Volkov nie rozegrał gry numeru jeden w kolejce do walki o pas. Po prostu tego nie zrobił. Jest świetnym zawodnikiem i uczciwie mówiąc, byłby bardzo rozsądnym wyborem. Nie rozegrał jednak tej gry. W życiu bardzo trudno jest dostać pracę, o którą się nie ubiegałeś. Zazwyczaj kończy się to w jeden sposób.

Według Sonnena Hokit wykonał natomiast wiele ruchów, które mogą teraz zaprocentować.

Jest bardzo trudno dostać świetną pracę, jeśli nie wychodzisz i nie próbujesz jej zdobyć. W końcu dostajesz tę gorszą. Ludzie, którzy mówią najgłośniej, często dostają to, czego chcą. To po prostu rzeczywistość.

Sonnen stawia na walkę Hokit – Gane

Choć Sonnen zaznacza, że jego przewidywania mogą szybko się zmienić, obecnie skłania się ku rozwiązaniu, w którym to Hokit dostanie szansę zmierzenia się z Gane.

Co istotne, jego zdaniem niekoniecznie chodziłoby nawet o pas tymczasowy.

Jeśli mam przedstawić swoją prognozę – a jutro może się ona zmienić i chcę, żebyście komentowali oraz reagowali – uważam, że Hokit będzie walczył z Cyrilem Gane i nie będzie to walka o tymczasowy tytuł.

Jednocześnie Sonnen zauważa, że istnieje również bardzo mocny argument za zestawieniem Gane z Alexem Pereirą. Brazylijczyk od dawna znajduje się w ścisłym gronie największych gwiazd UFC, a jego obecność w wadze ciężkiej mogłaby stworzyć dla organizacji niezwykle atrakcyjne zestawienie.

Na tym jednak lista potencjalnych rozwiązań się nie kończy. I właśnie dlatego decyzja UFC dotycząca następnej walki o pas może być bardzo interesująca.

Największym wygranym jest Cyril Gane?

Sonnen podjął również zabawę w wskazanie największych wygranych i przegranych całej sytuacji. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się oczywista: Aspinall traci pas, Gane zostaje mistrzem.

Były zawodnik UFC nie jest jednak przekonany, czy można tak łatwo wskazać największego przegranego.

Będzie się wydawało, że Tom jest największym przegranym. Cyril jest największym wygranym. Tak to wygląda. Ale nie jestem tego pewien. To jest skomplikowane, jeśli chcemy, żeby takie było.

Sonnen zdecydowanie podkreśla przy tym, że jego postrzeganie Gane zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat. Jego zdaniem Francuz udowodnił, że jest znacznie bardziej niebezpiecznym zawodnikiem, niż wcześniej sądził.

Cyril Gane jest świetny. Muszę wam powiedzieć, że wiedziałem, że jest dobry. Wiedziałem, że jest atletyczny. Wiedziałem, że jest lubiany. Nie wiedziałem jednak, że jest tak niebezpieczny, jak jest.

Według Sonnena sposób, w jaki patrzymy na wcześniejsze walki Gane, może zmieniać się wraz z kolejnymi wydarzeniami. Jako przykład podał jego starcie z Francisem Ngannou.

Nagle jego kariera wygląda inaczej, prawda? Nagle zaczynamy inaczej patrzeć na jego walkę z Francisem. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, jak dobry jest Francis. Wiedzieliśmy, że jest wielkim, silnym gościem i ma potężny cios. Okazało się jednak, że Francis jest również wyjątkowym zawodnikiem.

Sonnen uważa, że wraz ze wzrostem naszej oceny Ngannou rośnie również ocena tego, jak blisko zwycięstwa był wówczas Gane.

I tutaj pojawia się Jon Jones

Najciekawsza część materiału Sonnena zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy analityk przechodzi do Jona Jonesa.

Jeszcze do niedawna perspektywa ponownego pojawienia się Jonesa w walce o mistrzostwo wagi ciężkiej wydawała się związana przede wszystkim z jednym scenariuszem – powrotem do klatki i potencjalnym starciem z Aspinallem.

Problem polegał na tym, że Jones nie wykazywał szczególnej ochoty na walkę z Anglikiem. Teraz sytuacja została wywrócona do góry nogami. Aspinalla nie ma już na tronie, znajduje się na nim Gane.

I właśnie dlatego Sonnen zastanawia się, czy w tych okolicznościach Jones nie spojrzy na powrót do UFC zupełnie inaczej.

Kiedy mówię wam, że UFC nie zamierzało robić walki Cyril Gane z Jonem Jonesem, nie jest to moje przypuszczenie. Mówię wam coś. Czytajcie między wierszami.

Sonnen przypomniał, że wcześniejsze deklaracje dotyczące ewentualnego rewanżu Gane z Jonesem zawsze zakładały jeden konkretny układ.

Gane miał najpierw ponownie wspiąć się na szczyt dywizji i dopiero wtedy potencjalnie dostać kolejną szansę na walkę z Jonesem. Nikt nie zakładał natomiast, że role mogą zostać odwrócone – że Gane będzie mistrzem, a Jones znajdzie się poza organizacją i będzie musiał wrócić, aby odzyskać tytuł.

Kiedy ta deklaracja była składana, zawsze patrzono na to z perspektywy, że Cyril będzie musiał wywalczyć sobie drogę z powrotem do Jona. Nigdy nie brano pod uwagę, że Cyril będzie miał pas, a to Jon będzie potrzebował rewanżu. Że to Jon może bardziej skorzystać na tym rewanżu.

I właśnie ta zmiana jest dla Sonnena kluczowa.

„Jon nie myślał, że jeszcze raz zawalczy z Cyrilem”

Sonnen twierdzi, że nawet sam Jones nie zakładał, iż ponownie zmierzy się z Gane. Sytuacja zmieniła się jednak w sposób, którego nikt wcześniej nie przewidywał.

Nawet w głowie Jona nigdy nie zakładał on, że ponownie będzie walczył z Cyrilem Gane. Ale nie brał też pod uwagę tego, że ich pozycje mogą się odwrócić.

Jeżeli więc Jones rzeczywiście rozważałby powrót do UFC, pojawienie się Gane na pozycji mistrza mogłoby być dla niego bardzo istotnym czynnikiem.

Tym bardziej że według Sonnena problemem Jonesa w kontekście Aspinalla nie była wyłącznie kwestia sportowa.

Co tak naprawdę nie podobało się Jonesowi w Aspinallu?

Sonnen przypomniał słowa Jonesa dotyczące braku materiału do analizy przed potencjalną walką z Aspinallem. Anglik w krótkim czasie kończył kolejne pojedynki, przez co zdaniem Jonesa trudno było znaleźć wystarczająco dużo materiału, na podstawie którego można byłoby przygotować się do starcia.

Jon powiedział nam, że Tom miał tak dobrą serię i tak szybko kończył rywali, że nie było na niego wystarczająco dużo materiału wideo i nie zamierzał ryzykować kariery z zawodnikiem, którego nie może dokładnie przeanalizować.

Sonnen uważa jednak, że mogło chodzić o coś więcej.

Myślę, że Jon po prostu powiedział nam, że to był wielki komplement dla Toma. Ale mimo wszystko coś w Tomie mu nie odpowiadało. Może chodziło o rozmiar. Może o młodość. Było coś, czego Jon nie lubił.

Teraz tego problemu już nie ma. Aspinall nie jest mistrzem. Nie jest też potencjalnym rywalem Jonesa w najbliższym pojedynku.

Dana White wcześniej mówił jasno o powrocie Jonesa

Sonnen przypomniał również stanowisko Dany White’a dotyczące ewentualnego powrotu Jonesa.

Według jego interpretacji szef UFC nie chce organizować Jonesowi zwykłej walki po powrocie. Jeśli były mistrz zdecyduje się wrócić, ma od razu walczyć o mistrzowski pas.

To oznacza, że aktualna sytuacja w wadze ciężkiej może być dla Jonesa potencjalnie bardzo interesująca.

Dana był bardzo konkretny, nawet kiedy nie organizował walki Jona Jonesa. Był wobec niego bardzo pozytywnie nastawiony. Sparafrazuję kilka jego wypowiedzi: chce, żeby Jon Jones walczył o coś więcej niż zwykły pojedynek o powrót. Jon może wybrać kategorię wagową, ale jeśli wróci, będzie walczył o pas.

To właśnie dlatego ewentualny powrót Jonesa nie musiałby oznaczać walki z którymś z zawodników zajmujących niższe pozycje w rankingu.

Zdaniem Sonnena byłoby to wręcz ryzykowne z punktu widzenia sportowego.

Jon jest tak dobry, że nieodpowiedzialne byłoby zestawienie go z którymś z tych zawodników. Jon może wysłać numer jeden na świecie do szpitala. Nie chcecie nawet wiedzieć, co Jon zrobiłby zawodnikowi numer sześć, numer osiem czy numer dziewięć.

Czy Jon Jones naprawdę może wrócić?

I tutaj Sonnen bardzo wyraźnie oddziela możliwość od prognozy. Nie twierdzi, że Jones wróci. Nie twierdzi nawet, że powrót jest obecnie prawdopodobny.

Uważa jednak, że po zwakowaniu pasa przez Aspinalla pojawiła się możliwość, której jeszcze niedawno po prostu nie było.

Nie mówię wam, że Jon wróci. Mówię wam, że może.

Sonnen uważa, że Jones przez długi czas nie był szczególnie zainteresowany kolejną walką, a już zwłaszcza pojedynkiem z Aspinallem. Teraz jednak potencjalny powrót oznaczałby zupełnie inną sytuację.

Jones mógłby wejść do UFC i od razu walczyć o pełnoprawny pas. A jego rywalem byłby wówczas nowy regularny mistrz – Ciryl Gane.

Czy Jon jest teraz zainteresowany powrotem i zostaniem mistrzem świata? Wszystko, co możemy zrobić, to zgadywać. Potrzeba trochę czasu. Niezależnie od tego, jak Jon się czuje, nie wyjdzie po prostu i nam tego nie powie.

Sonnen przestrzega więc przed przedstawianiem powrotu Jonesa jako czegoś przesądzonego. Jednocześnie nie uważa, że można już całkowicie wykluczyć taki scenariusz.

„Nie przewidywałbym tego, ale warto o tym rozmawiać”

Zdaniem Sonnena właśnie w tym tkwi największa atrakcyjność całej sytuacji. Jeszcze niedawno powrót Jonesa do wagi ciężkiej wydawał się prowadzić do bardzo konkretnego zestawienia z Aspinallem. Teraz mapa dywizji została całkowicie przemodelowana.

Jeśli rozmawiacie o pretendentach i o tym, co wydarzy się dalej, to jeżeli po prostu dobrze się bawicie i spekulujecie, możecie brać to pod uwagę. Nie sądzę jednak, żeby rozsądnie było to przewidywać. To byłoby raczej coś w rodzaju: „Wow, wow, jak my w ogóle się tutaj znaleźliśmy? Nie sądziłem, że coś takiego może się jeszcze wydarzyć”.

Sonnen podkreśla, że potencjalny powrót Jonesa nie jest dziś jego przewidywaniem. Jest natomiast jednym z możliwych scenariuszy, który pojawił się właśnie dzięki decyzji Aspinalla.

Gane kontra Jones? Historia zatoczyłaby koło

Co ciekawe, ewentualna walka Gane z Jonesem miałaby również wymiar symboliczny. To właśnie Gane był pierwszym zawodnikiem, którego Jones pokonał po przejściu do wagi ciężkiej. Ich pojedynek zakończył się błyskawicznie na UFC 285, kiedy Jones zdobył mistrzowski pas po poddaniu Francuza. Przez długi czas wszystko wskazywało jednak na to, że ich drogi już się nie skrzyżują.

Gane miał walczyć o powrót na szczyt, a Jones miał skupić się na innych wyzwaniach. Po drodze pojawił się Aspinall, który stał się kolejnym mistrzem i zawodnikiem powszechnie uznawanym za największe zagrożenie dla pozycji Jonesa. Teraz Anglik zwakował tytuł. Gane został mistrzem. Jones – przynajmniej teoretycznie – może więc wrócić i od razu dostać możliwość odzyskania korony.

Sonnen zwraca uwagę, jak bardzo zmieniła się sytuacja Gane.

Cyril nigdy nie miał ponownie zostać mistrzem świata, kiedy Jon miał pas. A jednak udało mu się przez to przejść. I nie tylko walczył o mistrzowskie pasy – walczył o nie wielokrotnie.

Gane może być jednym z najbardziej utytułowanych ciężkich w historii UFC

Sonnen idzie jeszcze dalej. Zwraca uwagę na niezwykły fakt dotyczący kariery Gane.

Francuz walczył już o tymczasowe i pełnoprawne mistrzostwo, a teraz po raz kolejny znalazł się na samym szczycie kategorii ciężkiej.

Straciłem już rachubę, ile razy Cyril walczył o mistrzostwo. Były tymczasowe pasy, potem walka o pełnoprawny tytuł, jego obrona, potem znowu walka o mistrzostwo tymczasowe, a teraz następna będzie o niekwestionowany tytuł i on wnosi do niej pas.

W ocenie Sonnena może to doprowadzić do bardzo ciekawej konkluzji dotyczącej miejsca Gane w historii UFC.

Cyril Gane może być najbardziej utytułowanym mistrzem wagi ciężkiej w historii.

Oczywiście na razie jest to ocena Sonnena, a nie oficjalny rekord organizacji. Niemniej trudno nie zauważyć, jak wyjątkowo wygląda kariera Francuza pod względem liczby walk związanych z mistrzowską stawką.

Największa ironia całej sytuacji

W całej historii jest jeszcze jeden wyjątkowo przewrotny element. Aspinall przez wiele miesięcy był zawodnikiem, którego nazwisko znajdowało się w centrum dyskusji o przyszłości królewskiej kategorii UFC. Jego seria zwycięstw, młody wiek i sposób kończenia kolejnych rywali sprawiły, że przez długi czas był przedstawiany jako następca Jonesa.

To właśnie jego obecność na szczycie miała być dla Jonesa jednym z największych powodów do pozostania na emeryturze. Teraz Aspinalla zabraknie. A Jones, jeśli rzeczywiście chciałby wrócić, może potencjalnie dostać dokładnie to, czego wcześniej oczekiwało się od niego – natychmiastową walkę o tytuł.

Sonnen nie próbuje jednak na siłę budować narracji, że Jones na pewno wróci. Wręcz przeciwnie – pozostawia tę kwestię otwartą.

Jeśli Jon wróci, będzie wielkim faworytem. Zdobyłby pas, a potem nie broniłby go albo nie zmierzył się z Tomem, kiedy Tom będzie gotowy, nie walczyłby z Hokit albo nie rywalizowałby z własnym zawodnikiem, jak Gable. Myślę, że mogłoby to stworzyć więcej problemów.

Zdaniem Sonnena taki scenariusz niekoniecznie byłby nawet tym, który pojawiłby się w gabinetach matchmakerów UFC. Ale jako czysta fanowska spekulacja?

Tutaj sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Jako kibice, dla samej rozmowy, możemy się nad tym zastanawiać. To naprawdę jest interesujące.

I właśnie dlatego zwakowanie pasa przez Aspinalla może być znacznie większym wydarzeniem dla kategorii ciężkiej niż tylko zmiana nazwiska przy mistrzowskim tytule.

Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że kolejnym krokiem w wadze ciężkiej będzie rewanż Aspinalla z Gane albo walka o pas z jednym z czołowych pretendentów. O swoje miejsce w kolejce mocno zabiega Hokit, swoje argumenty ma też Pereira, a w grze pozostaje również Volkov. Teraz jednak do tej układanki może niespodziewanie wrócić Jon Jones.

Sonnen nie twierdzi, że Jones na pewno wróci do UFC ani nawet, że jest to obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz. Zwraca jednak uwagę, że po zwakowaniu pasa przez Aspinalla sytuacja zmieniła się na tyle, że powrót Amerykanina znów można realnie brać pod uwagę. Jeśli Jones zdecyduje się jeszcze raz wejść do oktagonu, nie będzie już musiał mierzyć się z Aspinallem. Może za to od razu dostać walkę o mistrzowski pas z Cyrilem Gane.

Zobacz także: Josh Hokit już zgłasza się po zwakowany pas UFC! Niepokonany Amerykanin chce walczyć z Cirylem Gane

źródło: kanał Chaela Sonnena na YouTube