Charles Oliveira twierdzi, że to on miał być rywalem Conora McGregora w jego długo wyczekiwanym powrocie do UFC. Brazylijczyk przekonuje, że Irlandczyk sam wybrał Maxa Hollowaya, uznając go za korzystniejszego przeciwnika.
11 lipca podczas gali UFC 329 McGregor po pięciu latach przerwy wróci do oktagonu, by zmierzyć się z Maxem Hollowayem. Oliveira nie ukrywa jednak, że według niego pierwotny plan organizacji wyglądał zupełnie inaczej.
„Ta walka miała być ze mną”
Charles Oliveira od lat otwarcie mówi o chęci skrzyżowania rękawic z McGregorem. Po efektownym zwycięstwie nad Hollowayem na UFC 326 wydawało się, że taki pojedynek może nabrać realnych kształtów.
Zdaniem Brazylijczyka to sam McGregor zdecydował jednak, że woli zmierzyć się z byłym mistrzem kategorii piórkowej.
To on poprosił, żeby walka odbyła się na dystansie trzech rund i sam wybrał sobie przeciwnika. Tak naprawdę wszyscy wiedzą, że ta walka miała być ze mną, ale ostatecznie wybrał innego rywala. To część tej gry. Każdy wybiera to, co uważa za najlepsze dla siebie.
Oliveira wskazuje największy problem McGregora
Mimo rozczarowania Oliveira uważa, że zestawienie z Hollowayem może być dla Irlandczyka korzystniejsze niż walka z nim. Jednocześnie zaznacza, że McGregor będzie musiał bardzo szybko narzucić swoje warunki.
Szczerze mówiąc, pierwsza runda powie nam bardzo dużo. Max od dłuższego czasu regularnie toczy pięciorundowe pojedynki i świetnie sobie na takim dystansie radzi. Conor z kolei przez bardzo długi czas nie walczył. Jeśli nie znokautuje go albo nie zdominuje wyraźnie już w pierwszej rundzie, to z każdą kolejną minutą przewaga będzie przechodziła na stronę Maxa. Holloway ma szybkość, świetną kondycję i dodatkowo nie będzie musiał ścinać wagi.
„Powrót McGregora to dobra wiadomość dla całego MMA”
Choć Oliveira wciąż liczy na walkę z Irlandczykiem w przyszłości, nie ukrywa, że sam powrót byłego podwójnego mistrza UFC jest ogromnym wydarzeniem dla całego sportu.
Zawsze powtarzam, że Conor jest jednym z zawodników, którzy zapisali się w historii i pomogli wynieść ten sport na zupełnie inny poziom. Arena będzie wypełniona do ostatniego miejsca. To będzie wyjątkowy wieczór.
Zobacz także: Gamrot szydzi z Pimbletta przed jego walką z BSD
źródło: Action Network | foto: Chris Unger/Zuffa LLC
