Khamzat Chimaev kontra Sean Strickland to jedna z najgorętszych walk ostatnich miesięcy. Emocje są ogromne, ale nie wszyscy widzą tu wyrównane starcie. Robert Whittaker, który sam przekonał się o sile Czeczena, mówi wprost – jego zdaniem scenariusz może być brutalny i jednostronny.
Już w ten weekend podczas UFC 328 w Newark dojdzie do walki o pas kategorii średniej. Niepokonany Chimaev spróbuje utrzymać perfekcyjny bilans, a Strickland stanie przed szansą odzyskania tytułu i ponownego wejścia na szczyt.
To zestawienie elektryzuje, ale też dzieli środowisko MMA. Jedni wierzą w doświadczenie i styl Amerykanina, inni widzą w Chimaevie siłę, której wciąż nikt nie potrafił zatrzymać.
Whittaker: zagadka wciąż nierozwiązana
Robert Whittaker nie ukrywa, że styl Chimaeva nadal jest problemem, na który świat MMA nie znalazł odpowiedzi.
Myślę, że ten sport wciąż próbuje rozgryźć tę zagadkę, jaką jest ten rosyjsko-czeczeński styl zapasów. W głowie mam pewne odpowiedzi, ale jeszcze nie widzieliśmy ich w praktyce. Tacy zawodnicy, którzy potrafią dobrze pracować z pleców i być groźni w parterze, mogą sprawić problemy, ale tego jeszcze nie zobaczyliśmy.
Australijczyk wskazuje, że nawet gdy ktoś ma narzędzia, by przeciwstawić się temu stylowi, w praktyce i tak okazuje się to niewystarczające.
„On i tak cię sprowadzi”
Najmocniejsze słowa padły jednak przy ocenie samego starcia ze Stricklandem.
Strickland dużo gada, momentami nawet mnie przekonuje, że może to zrobić. Ale byłem tam z Chimaevem i wiem, co się dzieje, kiedy on cię złapie. A złapie cię, bo wchodzi w nogi z bardzo daleka i robi to na sto procent. On cię sprowadzi. Pytanie, co dalej. Ma też cardio, żeby robić to przez pięć rund.
I puenta, która nie pozostawia wątpliwości:
Gdyby ktoś przystawił mi pistolet do głowy, powiedziałbym, że Chimaev go rozjedzie.
Doświadczenie, które zmienia perspektywę
Whittaker nie mówi tego z dystansu. Sam walczył z Chimaevem i zapłacił za to wysoką cenę.
Możesz się przygotowywać ile chcesz, ale on i tak jest lepszy niż twoje przygotowania. Jego zdolność do kontroli, do zmiany pozycji, do przechodzenia dalej, kiedy już cię złapie – to jest poziom wyżej.
Australijczyk zwraca też uwagę na rozwój Czeczena, szczególnie w kontekście kondycji.
Jedynym znakiem zapytania było kiedyś jego cardio. Ale on to poprawił. Widzieliśmy, jak radził sobie przez pięć rund, jak zarządzał energią. Ten poziom trzeba po prostu szanować.
Czy Strickland ma jakąkolwiek drogę?
Mimo mocnych prognoz Whittaker widzi pewne elementy, które mogą pomóc Stricklandowi – ale tylko w teorii.
Jego jab może być problemem. To unoszenie kolana i teepy też mogą zniechęcić do wejść w nogi. Jeśli Chimaev źle wyczuje moment, może wpaść prosto na kolano.
Jednocześnie jasno zaznacza, gdzie nie należy szukać odpowiedzi:
Nie wierzę, że kluczem będzie obrona zapaśnicza czy jiu-jitsu Stricklanda. Jeśli walka trafi do tych płaszczyzn, może być już za późno.
Presja i rola underdoga
Sean Strickland nie raz już zaskakiwał. Pokonał Israela Adesanyę, niedawno znokautował Anthony’ego Hernandeza i udowodnił, że potrafi odwracać scenariusze.
Tym razem jednak wyzwanie wygląda inaczej.
Chimaev to nie tylko presja i siła fizyczna, ale też system, który działa od pierwszej walki w UFC – zapasy, kontrola i konsekwencja w egzekucji planu. W Newark okaże się, czy Strickland znajdzie sposób, którego do tej pory nikt nie znalazł.
Zobacz także: Rafael Fiziev wraca na swój teren. Mocne starcie na UFC Baku
źródło: Paramount | foto: Getty Images
