Chuck Liddell wskazał element współczesnego MMA, który szczególnie nie przypada mu do gustu. Były mistrz UFC nie ma problemu z wykorzystywaniem zapasów w oktagonie, ale krytykuje zawodników, którzy sprowadzają rywala i zamiast szukać skończenia, skupiają się wyłącznie na kontroli.

Chuck Liddell podczas niedawnej transmisji na żywo z udziałem N3ona został zapytany o zawodników, których obecnie nie lubi oglądać. Były mistrz UFC nie wskazał jednak konkretnego aktywnego zawodnika. Zamiast tego opowiedział o konkretnym stylu prowadzenia pojedynków, który jego zdaniem może być frustrujący dla kibiców.

Liddell zaznaczył, że sam jest zwolennikiem zapasów i nie ma problemu z wykorzystywaniem ich w MMA. Jego zdaniem problem pojawia się wtedy, gdy zawodnik po sprowadzeniu rywala nie próbuje ani zakończyć walki, ani zadawać znaczących obrażeń, tylko skupia się na utrzymaniu pozycji.

Nie lubię gości, którzy próbują zapasów i tylko przytrzymują.

„Nie próbują skończyć walki”

Były mistrz kategorii półciężkiej UFC rozwinął swoją myśl, podkreślając, że skuteczna kontrola w parterze może być wartościowym elementem MMA, jeśli prowadzi do kolejnych działań ofensywnych.

Liddell wymienił między innymi ground and pound jako przykład tego, co jego zdaniem powinno następować po sprowadzeniu przeciwnika.

Nie próbują skończyć walki. Nie mam nic przeciwko zapasom. Lubię zapasy. Dobre ground and pound? Świetnie!

Liddell zwrócił jednocześnie uwagę, że odpowiedzialność za taki przebieg pojedynku nie zawsze spoczywa wyłącznie na zawodniku znajdującym się z góry. Jego zdaniem również zawodnik walczący z pleców powinien pracować nad umiejętnością powrotu do stójki.

Ale goście, którzy po prostu siedzą na rywalu i próbują wygrać przez samo przytrzymywanie, nie podobają mi się. To też wina zawodnika z dołu, że nie poprawia umiejętności wstawania, prawda? W pewnym sensie sam powoduje część tych problemów.

Liddell tym samym nie kwestionuje znaczenia zapasów w MMA. Jego krytyka dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których kontrola przeciwnika staje się celem samym w sobie, zamiast być środkiem prowadzącym do skończenia walki lub zadawania obrażeń.

Zobacz także: Wojsław Rysiewski ostro o stylu Łukasza Charzewskiego: „Dopychanie kogoś do siatki nie jest skuteczną ofensywą”

źródło: transmisja na żywo z N3onem