Ciryl Gane odniósł się do krytyki, która spadła na niego po pojedynku z Tomem Aspinallem oraz późniejszej walce z Alexem Pereirą. Nowy, niekwestionowany mistrz UFC w wadze ciężkiej uważa, że faule, do których dochodzi w oktagonie, są częścią MMA i nie powinny być traktowane jako dowód celowego działania. Francuz stwierdził również, że Aspinall zbyt mocno zareagował na sytuację z palcem w oku.

Ciryl Gane został w ostatnim czasie mocno skrytykowany za sytuacje, do których doszło podczas jego ostatnich pojedynków. Jednym z najgłośniejszych przypadków było starcie z Tomem Aspinallem, w którym Francuz trafił rywala palcem w oko.

Zdaniem Gane sytuacja ta nie była celowa, a sam zawodnik uważa, że Aspinall zbyt mocno zareagował na całe zdarzenie. Francuz przyznał, że rywal miał prawo przerwać pojedynek, ale nie rozumie wszystkich późniejszych konsekwencji.

Wiedzieliśmy, że jest trochę kruchy mentalnie. Bracie, dostałeś palcem w oko. Masz prawo przerwać walkę. To twoje prawo. Ale nie musisz robić wszystkiego, co zrobiłeś. Szczerze mówiąc, kiedy mój palec trafił go w oko, miałem wrażenie, że wcale nie było to mocne. Wyglądało na mocne, ale dla mnie takie nie było.

Gane zaznaczył również, że sam wielokrotnie znajdował się po drugiej stronie podobnych sytuacji. Jako przykład podał pojedynek z Derrickiem Lewisem, w którym również został trafiony palcem w oko.

„Te rzeczy zdarzają się cały czas”

Francuz przypomniał, że podczas walki z Lewisem przez kilka minut miał problemy ze wzrokiem, ale mimo tego kontynuował pojedynek.

Tak naprawdę przydarzyło mi się to wcześniej, w walce z Derrickiem Lewisem, kiedy zdobyłem tymczasowy pas. Przez trzy czy cztery minuty widziałem podwójnie. Trafił mnie palcem w oko, mój wzrok nie wrócił do normy, a ja dalej walczyłem w ten sposób. Nie narzekałem na to. Takie rzeczy się zdarzają, wiecie, o co mi chodzi?

Gane przedstawił również swoją wersję tego, co wydarzyło się w starciu z Aspinallem. Według mistrza próbował kontrolować głowę przeciwnika, ale jego ręka ześlizgnęła się, gdy Anglik ruszył do przodu.

To było oparcie ręki, rozumiesz? I ześlizgnęła się, kiedy on ruszał do przodu. Coś, co dzieje się niemal w każdy weekend, tylko za każdym razem postanowili skupić się na mnie, jakbym był oszustem. Nawet Jonowi Jonesowi zdarzało się to wiele razy i przytrafiało się to wielu innym zawodnikom. Ale o tym się nie mówi, ponieważ zdarza się to tak często.

Gane: „To są błahe rzeczy”

Gane odniósł się także szerzej do fauli w MMA. Jego zdaniem zarówno przypadkowe trafienia w krocze, jak i uderzenia w tył głowy mogą być konsekwencją dynamiki pojedynku, ruchów przeciwnika czy zmiany pozycji.

Francuz podkreślił, że nie próbuje w ten sposób usprawiedliwiać takich sytuacji, ale uważa je za nieodłączny element sportu.

Nie mówię tego po to, żeby to bagatelizować. To dzieje się w każdy weekend. Niestety, niskie kopnięcia trafiają w krocze, ponieważ kopiesz na nogę, a gość schodzi w dół. Przeciwnik odwraca głowę, więc oczywiście cios może trafić w tył głowy. To są błahe rzeczy. To dzieje się cały czas, nie macie pojęcia, jak często. W każdej walce coś się wydarza. Jednego wieczoru masz od ośmiu do dwunastu walk. W każdej walce coś się wydarzy. To nasz sport. Tak już jest. Gość odwraca głowę. Bach. Bach. Bach.

Gane pozostaje obecnie niekwestionowanym mistrzem UFC w wadze ciężkiej. W kolejnym pojedynku zmierzy się z Joshem Hokitem podczas gali UFC 334, zaplanowanej na 14 listopada w Nowym Jorku.

Zobacz także: Josh Hokit ma sposób na Ciryla Gane? Michael Bisping wskazał jego największy atut

źródło: rozmowa Ciryl Gane w programie Zack En Roue Libre | foto: Getty Images