Albert Odzimkowski podsumował dla naszej redakcji galę XTB KSW 121 w Libercu, podczas której pełnił rolę komentatora. Zawodnik KSW ocenił wydarzenie na siedem w dziesięciostopniowej skali, wskazał pojedynki i zawodników, którzy szczególnie zwrócili jego uwagę, a także odniósł się między innymi do kontrowersji wokół walki Łukasza Charzewskiego z Josefem Štummerem oraz przerwanego starcia Muslima Tulshaev z Kacprem Koziorzębskim.
XTB KSW 121 w Libercu przyniosło osiem pojedynków. Gala obfitowała w różne rozstrzygnięcia, od dominacji w parterze Dominika Zadory, przez efektowną walkę Małgorzaty Popowicz z Hanką Gelnarovą, po zakończone przed czasem starcia Borysa Dzikowskiego z Adrianem Dudkiem oraz Michała Michalskiego z Radosławem Paczuskim.
W walce wieczoru Štefan Vojčák zatrzymał natomiast Marcina Wójcika w czwartej rundzie, zdobywając tymczasowe mistrzostwo KSW w wadze ciężkiej.
Odmiennie od samej karty walk, która przed galą wzbudzała spore zainteresowanie, Odzimkowski nie wystawił wydarzeniu maksymalnej oceny. Komentator KSW przyznał, że oczekiwał nieco więcej, choć jednocześnie uznał galę za udaną.
Od jednego do dziesięciu myślę, że podobała mi się na siedem. Spodziewałem się trochę więcej. Szkoda tej jednej walki. Ciekaw byłem Tagira, czy rzeczywiście jest taki mocny. To byłby dla niego też fajny sprawdzian. Bardzo ubolewam jednak, że tak zakończyła się walka Kacpra z Muslimem, bo uważam, że ten pojedynek naprawdę zaczynał się mocno rozkręcać i chyba dlatego troszeczkę zjechały mi te notowania. Bardzo fajnie wyglądała ta karta stricte przed galą. Uważałem, że to była zdecydowanie najlepsza karta pod względem sportowym, jeśli chodzi o Czechy, z tych wszystkich, która była już czwarta. Natomiast wiadomo, nie wszystko, co jest dobre na papierze, przekłada się później na rzeczywistość. To była też bardzo dobra karta walk, ale po prostu spodziewałem się troszeczkę więcej. To była dobra, fajna gala z dobrymi akcentami, z dobrymi pojedynkami.
Jeżeli chodzi natomiast o poziom sportowy, Odzimkowski wystawił nieco wyższą ocenę. Zwrócił przy tym uwagę, że nie można patrzeć wyłącznie na techniczną jakość poszczególnych elementów, ponieważ równie ważne są emocje i atrakcyjność pojedynków.
Poziom sportowy uważam taką ósemkę. Możemy powiedzieć, że na przykład klincz był na wysokim poziomie sportowym, ale pytanie, jak to się oglądało. Wydaje mi się, że patrząc na galę, ważny jest jednak poziom sportowy, ale też właśnie emocje. Bo to przynajmniej dla mnie jest taką solą tego sportu. Wiadomo, może to być super, ale jak coś jest nudne, to ogląda się to po prostu słabo.
Zadora „dowiózł” debiut, ale Bily ma poważną lukę
Jednym z zawodników, którzy najbardziej zaskoczyli Odzimkowskiego swoim podejściem do walki, był Dominik Zadora. Zawodnik kojarzony przede wszystkim ze stójką w swoim debiucie dla KSW niemal od początku zaczął szukać sprowadzeń i przez większość pojedynku kontrolował Samuela Bily’ego w parterze.
Odzimkowski docenił przygotowanie Zadory, ale jednocześnie bardzo krytycznie ocenił umiejętności parterowe jego rywala.
Spodziewałem się, że na pewno Dominik robi MMA z trenerem Jeleniewskim i wiele się nauczył, jeśli chodzi o ten fach. Natomiast Bily’ego bardzo wysoko oceniam pod względem umiejętności stójkowych. On ma taką bombę i tutaj przeważał w tym aspekcie zdecydowanie nad Dominikiem. Dominik ma jednak taką manierę, że troszeczkę stoi mu głowa po kickboxingu. Tylko dla mnie po prostu Bily bije się w formule MMA, a nie trenuje MMA. Bo nie oszukujmy się, pod względem poziomu sportowego jego parteru to była podstawówka, nazywajmy rzeczy po imieniu. On tak naprawdę był w stanie wymuszać jakąś pasywność, zero próby jakiegoś wstania. Nie było ani elementów spychania głowy, ani w ogóle pracy gardą. Wszystko zamkniętą gardą. Z perspektywy dla mnie zawodnik bardzo jednopłaszczyznowy.
Komentator docenił natomiast Zadory za to, że potrafił wykorzystać swoją przewagę w parterze i odpowiednio rozłożyć ciężar ciała. Jego zdaniem zawodnik zdał najważniejszy test debiutancki, choć wciąż ma nad czym pracować w stójce.
Dominik fajną robotę odrobił. Było widać, że wie, o co chodzi w tym parterze. Dobrze ustawiał ciało, niezależnie od tego, czy był w pozycji gardy, czy był w dosiadzie. Wiadomo, to jeszcze nie był jakiś tam top poziom, ale można powiedzieć śmiało, że jest zawodnikiem MMA, tylko że jakby w tym parterze też nie było przeciwnika. Uważam, że dowiózł. Zaprezentował się dobrze pod względem zawodnika jako zawodnik MMA. Natomiast troszeczkę spodziewałem się więcej takiej wyrachowanej stójki. Jest to przecież zawodowy mistrz Europy w kickboxingu, ale wydaje mi się, że ta stójka za bardzo nie jest przebudowana na formułę MMA. Bardziej stara się robić ten kickboxing. Wiadomo, on zawsze się lubował w tych niskich kopnięciach, mówiono o nim ‘japoński drwal’, i te niskie kopnięcia, low kick wewnętrzny, zewnętrzny rzeczywiście funkcjonowały fajnie. Natomiast w MMA bije się troszeczkę inaczej. Jest większy dystans, potrzebujesz trochę więcej pracy głową, ciosów bitych pod różnymi kątami. Myślę, że on się na pewno będzie coraz bardziej rozwijał, ale debiut jak najbardziej na plus.
Dzikowski zrobił „dobrą robotę”
Odzimkowski pozytywnie ocenił również Borysa Dzikowskiego, który pokonał Adriana Dudka przez przerwanie lekarskie po drugiej rundzie.
Jego zdaniem Dzikowski wyszedł do walki z dobrze przygotowanym planem i pokazał poprawę zarówno w zapasach, jak i w stójce. Komentator nie miał również zastrzeżeń do decyzji lekarza o zakończeniu pojedynku.
Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o branżę medyczną. Od tego jest doktor. On ma zapewnić zdrowie zawodnikom. Olek i tak pozwala na dużo i wydaje mi się, że skoro tak zadecydował, to pewnie była to dobra decyzja. Patrząc na przebieg tego pojedynku, kontrolował go w całości Borys. Wyszedł z dobrym nastawieniem, miał fajnie przygotowane akcje, na przykład z kolanem spotkaniowym po prawym zamachowym. Dobrze funkcjonowała też prawa noga. Podobał mi się Borys pod względem przygotowania taktycznego. Z dobrym mentalem wszedł, był obecny, odrobił robotę zapaśniczą, zaprezentował się lepiej też w tym aspekcie chwytanym i fajnie wyglądała jego stójka.
Popowicz ma materiał na zawodniczkę do promowania
Dużo uwagi w rozmowie poświęcono również Małgorzacie Popowicz. Dla zawodniczki był to debiut w KSW, a zarazem pierwszy zawodowy pojedynek. Popowicz ostatecznie poddała Hankę Gelnarovą w trzeciej rundzie.
Odzimkowski docenił nie tylko umiejętności techniczne debiutantki, ale także jej charakter. Zwrócił uwagę, że Popowicz dobrze realizowała plan zarówno w stójce, jak i w parterze.
Brawo dla Popowicz. Bardzo fajny parter, duża świadomość. To też nie była, uważam, dla niej łatwa walka, bo Hanka jest zawodniczką silną fizycznie. Ona ma czym przyłożyć. Gośka była szybsza, miała plan na ten pojedynek. Pokazała też w tej stójce, że potrafi pracować z dwóch pozycji. Jest wyszkolona pod względem kopnięć, uderzeń, jest przygotowanie akcji. Fajnie wyglądają jej zapasy. Wiadomo, miała dużą przewagę techniczną, ale nawet kiedy była świadoma, że wygrała dwie pierwsze odsłony, poszła po sprowadzenie. Widziała, że nie sprowadzi, weszła do gardy, wyczekała i pięknie poddała. Ciekawa bardzo osoba w postaci Popowicz. Dziewczyna pasjonująca się tańcem, podróżami. Wcześniej MMA było jej pasją, a teraz stało się sposobem na życie. Jest też trenerką i wydaje mi się, że to na pewno jest materiał, żeby promować tę dziewczynę i spróbować zrobić z niej osobę, którą młodzi mogą naśladować. Na razie jest to dopiero pierwsza walka, ale fajna osobistość.
Odzimkowski odniósł się także do potencjalnego zestawienia Popowicz z Laurą Grzyb. Jego zdaniem taki pojedynek byłby interesujący, choć niekoniecznie powinien być kolejnym krokiem dla debiutantki.
Štummer zasłużył na zwycięstwo z Charzewskim?
Jednym z najbardziej dyskutowanych tematów po KSW 121 była punktacja pojedynku Łukasza Charzewskiego z Josefem Štummerem. Polak przegrał przez niejednogłośną decyzję, a jedna z kart punktowych wskazywała zwycięstwo Štummera we wszystkich trzech rundach.
Odzimkowski spodziewał się takiego werdyktu. Jego zdaniem kluczowe znaczenie miała skuteczność działań obu zawodników, a samo inicjowanie prób zapaśniczych nie wystarczało do zdobywania przewagi punktowej.
Spodziewałem się, że mogą dać właśnie na Štummera. Przede wszystkim pierwszym takim kryterium jest effective grappling, effective striking i nawet w tym klinczu stojąc Štummer, patrząc później na statystyki, zadawał więcej obrażeń. Charzewski wiadomo, inicjował te ataki zapaśnicze, ale było właśnie dużo trzymania na siatce i też niezbyt wiele z tego wynikało pod takim względem, że nie widzieliśmy wprowadzenia, kontroli i prób poddań lub ground and pound, jakiegoś zaznaczenia tej wypracowanej pozycji. Myślę, że jakby poszło w jedną i w drugą stronę, to jest okej. Z perspektywy fana uważam, że to jest dobre, że MMA idzie w tę stronę, bo jednak zmusza cię do efektywnej pracy.
Odzimkowski uważa, że zawodnicy powinni pamiętać, iż sama kontrola przeciwnika nie wystarcza. W jego opinii MMA wymaga od zawodników aktywnego dążenia do zadawania obrażeń.
Wiadomo, te ciosy są bardziej czytelne, ale też są milsze dla oka, jak coś się dzieje. Nie oszukujmy się, walcząc w klatce, jesteś takim dealerem emocji i musisz dawać te emocje. Wiadomo, że są zawodnicy różni. Jednak musisz starać się albo próbować wyrządzać krzywdę swojemu oponentowi, bo to jednak są sporty walki. To nie jest formuła light kick czy point fighting, gdzie bijesz się na punkty, tylko przede wszystkim jest to jedna z najbardziej brutalnych i najbardziej uniwersalnych formuł. Trzeba robić po prostu wszystko.
„Rewanż to jedyna droga” po walce Tulshaev – Koziorzębski
Odzimkowski nie krył również rozczarowania zakończeniem pojedynku Muslima Tulshaeva z Kacprem Koziorzębskim. Starcie zostało przerwane po nieintencjonalnym kopnięciu w krocze, a następnie zmienione na no contest.
Komentator uważa, że pojedynek dopiero zaczynał się rozkręcać, dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby jego powtórzenie.
Co robimy? Rewanż to jest jedyna tak naprawdę droga. O czym tutaj gadać? Walka dopiero się tak naprawdę rozkręcała. Muslim miał już knockdown na swoim koncie. Natomiast Kacper poszedł w zapasy, potem walka wróciła do stójki i tam też miał swoje momenty. Ja też nigdy chyba nie komentowałem walki, gdzie widziałbym mocniejsze, takie oczywiste kopnięcie w krocze. Ja słyszałem to na słuchawkach i to było mega mocne. Musimy też pamiętać, że wszystkie te techniki obrotowe, kiedy masz dużo miejsca, to rozpędzenie tego kopnięcia trwa. Jeszcze Muslim szedł do przodu, podnosił kolano i szedł do przodu. To się nałożyły te siły. Jestem absolutnie zwolennikiem tego, żeby taki rewanż zobaczyć. Myślę, że jak chłopaki będą w stanie zebrać się i przygotować ponownie, to może nawet październik, listopad. Jeżeli potrzebują więcej czasu, to też jest zrozumiałe.
„Vojčák urósł jako zawodnik”
Najwięcej uwagi w walce wieczoru poświęcono oczywiście różnicy warunków fizycznych pomiędzy Štefanem Vojčákiem a Marcinem Wójcikiem. Polak przyjął pojedynek zaledwie trzy tygodnie przed galą, mimo że jego pierwotnym planem było zejście do kategorii półciężkiej.
Odzimkowski podkreślił ogromny charakter Wójcika, który mimo wyraźnej różnicy masy zdołał dotrwać do czwartej rundy.
Marcin bierze walkę trzy tygodnie przed z gościem, który jest ewidentnie rasowym ciężkim. Marcin miał w planach zejście do 93 kilogramów, więc generalnie też trenował sobie raczej w taki sposób, nie dobijając kilogramów. I bierze tę walkę i dowozi ją do czwartej rundy. Okej, jest trudno w każdej rundzie, ale jednak taki charakter i takie jaja ma Marcin Wójcik, to moim zdaniem naprawdę mogą pozazdrościć niektórzy.
Odzimkowski bardzo wysoko ocenił również sposób, w jaki Vojčák prowadził pojedynek. Jego zdaniem Słowak jest nietypowym zawodnikiem jak na kategorię ciężką, ponieważ łączy bardzo dobre warunki fizyczne z mobilnością, zmianami tempa i nieprzewidywalnością.
Vojčák jest zawodnikiem bardzo sprawnym jak na tę kategorię. Zaczynał swoją przygodę od zapasów, miał osiem lat, jak zaczął trenować, ale pomijając ten bardzo duży spokój w jego poczynaniach, w planach, w realizacji planu na walkę, to on jest bardzo sprawny, jest wyszkolony, ale też nie jest taki poukładany stricte, pięknie technicznie, boksersko. I to jest jego ogromny plus. Ciężko przewidzieć trajektorię jego uderzeń. Drugą rzeczą jest to, że przez to, że on jest sprawny, to wszystko robi w taki sposób i ma dobrą kondycję. Jest mobilny na nogach i często wprowadza taki chaos dla przeciwnika, a dla niego to jest po prostu styl walki. On idzie po sprowadzenie, przeciwnik broni sprowadzenia, on od razu wyskakuje z jakimś kolanem czy ciosem. Potrafi zmienić tempo, nagle przyspieszyć. To jest naprawdę super u niego, bo jest niespotykane, a jednocześnie bardzo skuteczne.
Komentator szczególnie zwrócił uwagę na czwartą rundę, w której Vojčák zachował spokój i cierpliwość, zanim zdecydował się zaatakować wysokim kopnięciem, które ostatecznie doprowadziło do zakończenia walki.
Natomiast zaimponował mi w tej czwartej odsłonie, że wyszedł bardzo spokojnie. Czekał, Marcin ustawiał, bujał korpusem, szukał i on w końcu wystrzelił tym kopnięciem. Myślę, że po tym zwycięstwie kolejnym on urósł jako zawodnik. Phil był takim pierwszym gościem, takim klasowym, z którym on się zmierzył i poczuł takiego klasowego gościa, a on już wie, jak teraz smakuje. Phil teraz wróci po przerwie, nie wiemy, w jakiej będzie dyspozycji, zacznie trenować za parę tygodni.
Odzimkowski chce powrotu do klatki
Na koniec rozmowy Albert Odzimkowski odniósł się także do swojej sytuacji. Zawodnik KSW wrócił już na salę treningową i przyznał, że nadal chce stoczyć kolejne pojedynki.
Jednocześnie nie zamierza przyspieszać powrotu do pełnych treningów, ponieważ chce najpierw odpowiednio przygotować się fizycznie.
Na pewno chciałbym jeszcze zawalczyć. Mam wiadomo jakieś tam alternatywy wokół siebie zbudowane, z których jestem w stanie utrzymywać rodzinę. Chciałbym na pewno dać sobie możliwość, żeby zawalczyć trzy walki w końcu w ciągu roku, bo dla mnie źle działają te bardzo długie przerwy. Natomiast jeśli chodzi o takie zawodnicze teraz trenowanie, sparowanie, to myślę, że jeszcze przez najbliższe przynajmniej sześć tygodni to nie ma w ogóle.
Odzimkowski zakończył rozmowę podziękowaniami dla kibiców, podkreślając, że to właśnie dzięki nim zawodnicy, komentatorzy i cała branża MMA mogą funkcjonować.
Zobacz także: Marian Ziółkowski szczerze o porażce z Marcinem Heldem: „Naprawdę mnie ta walka zabolała”

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















