Colby Covington przerwał milczenie po medialnych doniesieniach o odejściu z UFC. Były pretendent do pasa zdradził kulisy rozmów z organizacją i jasno przyznał, że dziś jego priorytetem nie jest już MMA.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje sugerujące, że Covington zakończył współpracę z UFC. Sam zawodnik postanowił odnieść się do sprawy podczas rozmowy z Arielem Helwanim i wyjaśnił, jak naprawdę wygląda jego sytuacja.
„Moja prawdziwa miłość to zapasy”
Amerykanin przyznał, że odbył ważne spotkanie z Hunterem Campbellem i wspólnie ustalili kolejne kroki dotyczące jego kariery.
Miałem dobre spotkanie z Hunterem. Rozmawialiśmy o przyszłości, o wszystkim, co razem zrobiliśmy i o całym biznesie. To było bardzo produktywne spotkanie. Powiedziałem mu, że jestem ogromnie wdzięczny UFC za wszystko, co ta organizacja dała mi w życiu.
Covington nie ukrywa jednak, że teraz chce całkowicie skupić się na projekcie Real American Freestyle i zawodowych zapasach.
Następnym krokiem w mojej karierze sportów walki są zapasy na pełen etat. To moja pierwsza prawdziwa miłość i pasja. Zacząłem trenować zapasy jeszcze jako dzieciak. To była rodzinna tradycja. Teraz mogę wrócić do tego, co kocham najbardziej.
Były pretendent do pasa UFC podkreślił jednocześnie, że formalnie nadal pozostaje związany z organizacją Dany White’a.
Nie zostałem zwolniony. Nadal jestem zawodnikiem UFC i zawsze nim będę. Jeśli jeszcze kiedyś zawalczę w MMA, to wyłącznie w UFC.
Covington: „Nie czuję się emerytem”
Colby przyznał też, że nie interesowały go wielkie pożegnania czy specjalne materiały przygotowywane przez organizację dla kończących kariery gwiazd.
Nie potrzebowałem żadnego wielkiego pakietu emerytalnego ani pożegnania w stylu: „spójrzcie, co osiągnąłem”. Nie mam aż takiego ego. Wiem, że UFC mnie doceniało i wiem, co razem osiągnęliśmy.
Amerykanin zaznaczył, że wciąż czuje się pełnoprawnym zawodnikiem i nie uważa, by definitywnie zakończył karierę w MMA.
To nie jest tak, że przechodzę na emeryturę. Ludzie codziennie pytają mnie, kiedy znowu będę rywalizował. Teraz będę jeździł po kraju z Real American Freestyle jak rockowa gwiazda. Dallas, Milwaukee, St. Louis, Las Vegas. Dopiero się rozkręcamy.
„Mogłem dalej walczyć”
Covington zdradził również, że UFC nie zamknęło przed nim drzwi i gdyby chciał dalej walczyć w oktagonie, prawdopodobnie dostałby taką możliwość.
Jeśli chciałbym jeszcze zawalczyć, to oczywiście mogłoby do tego dojść. Ale teraz chcę robić właśnie to. Kocham zapasy. Gdyby taka platforma jak Real American Freestyle istniała wcześniej, prawdopodobnie nigdy nie trafiłbym do UFC.
W rozmowie nie zabrakło także mocnych deklaracji dotyczących potencjalnych rywali w formule wrestlingowej. Covington wymienił między innymi Armana Tsarukyana, Khamzata Chimaeva czy Kamaru Usmana.
Chcę walczyć ze wszystkimi. Chcę Armana, chcę Khamzata, chcę Usmana. Mamy niedokończone sprawy.
Hall of Fame? „Nie robi mi to różnicy”
Były tymczasowy mistrz UFC został także zapytany o potencjalne miejsce w Galerii Sław UFC. Jak się okazuje, Covington kompletnie nie przywiązuje do tego wagi.
Szczerze? Nie robi mi to różnicy. Czy Hall of Fame daje mi pieniądze? Nie. Fani wiedzą, co zrobiłem dla tego sportu. Organizacja wie, jakie gale sprzedawałem i jakie walki dawałem.
Amerykanin uważa jednak, że jego osiągnięcia spokojnie bronią się same.
Bez dwóch zdań jestem zawodnikiem kalibru Hall of Fame. Byłem jednym z dwóch zawodników w historii, którzy byli main eventem gali PPV bez walki o pas – obok Conora McGregora. Przez niemal dekadę byłem w czołówce UFC.
Na ten moment Covington skupia się na występach dla Real American Freestyle. Już teraz zapowiada jednak kolejne wielkie pojedynki i nie wyklucza, że jeszcze kiedyś wróci do klatki MMA.
Zobacz także: Daniel Rutkowski ma nowego rywala na XTB KSW 119
źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Chris Unger/Zuffa LLC
