Conor McGregor za niespełna miesiąc ponownie wejdzie do oktagonu UFC. Były podwójny mistrz organizacji 11 lipca stoczy rewanżowy pojedynek z Maxem Hollowayem w walce wieczoru UFC 329. Irlandczyk po raz pierwszy od dłuższego czasu udzielił obszernego wywiadu i nie ukrywa, że jest w zupełnie innym miejscu niż jeszcze kilka lat temu.
Powrót Conora McGregora będzie jednym z najgłośniejszych wydarzeń ostatnich lat w świecie MMA. „The Notorious” nie walczył od pięciu lat, ale zapewnia, że nie tylko odzyskał zdrowie po koszmarnej kontuzji, lecz także odzyskał głód rywalizacji.
„Jestem spokojny. Jestem gotowy”
McGregor przyznał, że przez ostatnie lata przeszedł długą drogę zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
Jestem spokojny. Jestem w spokojnym stanie umysłu. Można powiedzieć, że jestem wręcz zen. Jestem opanowany i całkowicie zaangażowany w ten pojedynek oraz w dalszą karierę. Właśnie w takim miejscu obecnie się znajduję.
Irlandczyk został zapytany, dlaczego w ogóle zdecydował się wrócić do walk.
Dla zabawy. Dla radości. Dla emocji. Dla rywalizacji. Bardzo mi tego brakowało. Tęskniłem za współzawodnictwem. Przez tyle lat rozmawialiśmy o mojej przyszłości i zawsze było jakieś „może”, jakaś niepewność. Teraz mam datę, mam przeciwnika. To niesamowicie pobudza.
„Przeszedłem przez ciężkie chwile”
Podczas rozmowy McGregor wyjątkowo szczerze mówił o najtrudniejszym okresie po złamaniu nogi i późniejszych problemach zdrowotnych.
Ludzie nie rozumieją, jak ciemnym miejscem potrafi być sytuacja po takiej kontuzji. To nie jest łatwe. Naprawdę nie jest łatwe. Było kilka bardzo mrocznych momentów. Kilka naprawdę ciężkich chwil. Ale przeszedłem przez nie. Jestem już po drugiej stronie. Jestem w świetle. Idę dalej i utrzymuję równowagę.
Irlandczyk przyznał również, że ogromną rolę odegrała w tym jego wiara.
Kiedy dotkniesz dna i nie zostaje ci nic poza Bogiem, wtedy wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Zacząłem dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałem. Zacząłem dostrzegać znaki i pewne zbiegi okoliczności. Idę teraz tą drogą całkowicie. Wybaczam sobie błędy, które popełniłem. Wybaczam sobie to, że wiele razy nie wykorzystałem właściwie pozycji, którą dostałem od Boga. Nie zrobię tego ponownie.
„Ludzie zwątpili? Niech wątpią”
W ostatnich latach coraz częściej pojawiały się głosy, że McGregor już nigdy nie wróci do dawnej formy. Sam zawodnik nie ma jednak najmniejszych wątpliwości.
Niech teraz we mnie zwątpią. To tylko paliwo. Wszystko jest paliwem. Nauczyłem się bardzo wiele. Wprowadziłem zmiany w przygotowaniach. Jestem wypoczęty. Moja głowa jest ostra. Ciało jest świeże. Mam energię na treningi, media i wszystko, co wiąże się z tym biznesem. Naprawdę wierzę, że ja dopiero się rozgrzewam. Ludzie myślą, że moja historia została już opowiedziana, a ja czuję, że dopiero zaczynam.
„Max jest moim synem”
Naturalnie nie zabrakło tematu najbliższego rywala. Choć Max Holloway od pierwszej walki przeszedł ogromną metamorfozę, McGregor nie wydaje się tym szczególnie zmartwiony.
Max jest w porządku. Jest spoko. Ale Max jest moim synem. Ustawiłem go do pionu wtedy i zrobię to ponownie.
Na uwagę, że Holloway od 2013 roku bardzo się rozwinął, Irlandczyk odpowiedział bez wahania.
Nie sądzę. Naprawdę nie widzę wielkiej różnicy. Widzę te same reakcje, te same ruchy. Oczywiście dodał nowe elementy do swojego arsenału po walce ze mną. Ale nadal jest tylko jeden Conor McGregor. Nie zamierzam siedzieć tutaj i opowiadać bajek. Mam datę walki i zamierzam to pokazać w oktagonie.
„Topuria nie jest kompletnym zawodnikiem”
McGregor został również zapytany o sensacyjną porażkę Ilii Topurii z Justinem Gaethje na UFC Freedom 250.
Zdaniem Irlandczyka taki scenariusz nie był dla niego zaskoczeniem.
Wiedziałem, że coś takiego może się wydarzyć. Widziałem pewne rzeczy. Jeśli nie dostajesz mocnych lekcji na treningach, później przychodzą one podczas walki. Trzeba mieć ludzi, którzy potrafią cię postawić do pionu. Czasami trzeba nawet dodatkowo ich motywować, żeby naprawdę cię sprawdzali. Ilia ma swoje mocne strony, ale nie jest kompletnym zawodnikiem. Ma luki. Jest trochę zbyt płaski na nogach. Nie jest jeszcze skończonym produktem.
Mimo to McGregor wierzy, że Hiszpan będzie w stanie odbudować karierę.
To będzie dla niego bardzo ciemny okres. Został mocno rozbity. Jego twarz jest prawdopodobnie kompletnie zniszczona. Ale czy może wrócić? Tak, myślę, że może. Myślę, że znajdzie w sobie motywację.
„Chcę pas. Bez dwóch zdań”
Choć McGregor wielokrotnie powtarzał, że wraca dla przyjemności, nie ukrywa również mistrzowskich ambicji.
Oczywiście, że interesuje mnie pas. Justin Gaethje, kiedy jest w formie, jest bardzo dobry. Ale kiedy nie jest, wygląda fatalnie. Szczerze mówiąc, bardzo chętnie bym go porozbijał. Jest też Islam Makhachev. Mamy swoją historię. Teraz walczy w wadze półśredniej. Jest tam wiele interesujących opcji.
Na koniec Irlandczyk zwrócił się do fanów, którzy przez lata pozostali przy nim mimo wszystkich problemów.
Ta walka jest dla ludzi, którzy byli ze mną od początku. Dla tych, którzy we mnie wierzyli i wspierali mnie przez cały ten czas. I dla mnie samego. Mam coś do udowodnienia. The Mac is back.
Zobacz także: Islam Makhachev poznał rywala i datę na pierwszą obronę pasa wagi półśredniej
źródło: The Ariel Helwani Show
