Dla Curtisa Blaydesa dzisiejszy występ nie będzie już czymś zupełnie nowym. Amerykanin od lat rywalizuje na najwyższym poziomie UFC i ma za sobą ogromne doświadczenie w oktagonie. Sam przyznaje, że wraz z kolejnymi walkami coraz bardziej traktuje wyjazdy na gale jako element swojej pracy.
Czuję się dobrze. To jest, nie wiem, 21. walka w UFC, 22. Na tym etapie to po prostu praca. To normalna rzecz. Wysiadamy z samolotu, meldujemy się w hotelu, bierzemy przekąski i tak dalej. Spędzamy czas razem.
Blaydes podkreśla jednak, że nawet przy tak dużym doświadczeniu nie oznacza to całkowitego braku emocji przed wejściem do klatki. Te pojawiają się przede wszystkim w dniu walki.
Co ważne, zawodnik nauczył się już nie walczyć z tymi odczuciami. Zamiast próbować pozbyć się nerwów, traktuje je jako element przygotowania do rywalizacji.
Nerwy tak naprawdę nie pojawiają się aż do dnia walki. To również część tego wszystkiego. Nerwy sprawiają, że jestem szybszy i lepiej reaguję. Nauczyłem się, że nie powinienem z nimi walczyć. Po prostu pozwalam im doprowadzić mnie do tego, kim muszę być.
To podejście pokazuje, jak bardzo zmieniło się nastawienie Blaydesa na przestrzeni jego kariery. Dzisiaj nie próbuje już za wszelką cenę kontrolować każdego elementu dnia walki. Zamiast tego akceptuje emocje i wykorzystuje je jako dodatkowe paliwo.
Blaydes wciąż szuka niedoskonałości
Jednym z najważniejszych tematów, o których opowiedział przed dzisiejszym pojedynkiem, była jego mentalność po walkach. „Razor” przyznaje, że ma problem z czerpaniem pełnej satysfakcji z dobrych występów, ponieważ niemal natychmiast zaczyna analizować swoje błędy.
Myślę, że dla mnie osobiście najważniejsze jest to, żeby pozostać zmotywowanym. Uciekam przed samozadowoleniem. Cały czas się oceniam. Cały czas szukam drobnych rzeczy, które mogę poprawić.
Blaydes zdradził, że jego podejście bywa wręcz irytujące dla trenerów. Nawet po bardzo dobrym treningu lub udanym występie potrafi skupić się przede wszystkim na tym, co jego zdaniem zrobił źle.
To niemal problem, z którym mój trener musi się ze mną zmagać. Mówi mi: przestań to robić. Musisz docenić występ, który właśnie miałeś, albo dzień sparingów, który właśnie odbyłeś. A ja cały czas myślę: zrobiłem świetne pierwsze dwie rundy, ale w tej ostatniej…
Taka mentalność może być jednocześnie jego ogromnym atutem i obciążeniem. Z jednej strony Blaydes nie pozwala sobie osiąść na laurach. Z drugiej, nawet po dobrym występie natychmiast znajduje elementy, które wymagają poprawy.
Wyciągnął konkretną lekcję z ostatniej walki
Amerykanin wskazał również konkretne wnioski, które wyciągnął ze swojego poprzedniego pojedynku. Jednym z nich jest przekonanie, że jest w stanie utrzymywać bardzo wysokie tempo przez dłuższy czas.
Najważniejszy wniosek jest taki, że wiem, iż mogę narzucać tempo. Tak naprawdę już wcześniej o tym wiedziałem, ale zobaczenie tego, doświadczenie tego i faktyczne zrobienie tego tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mogę. Mogę to robić.
Jednocześnie Blaydes uważa, że w poprzednim starciu zbyt mocno koncentrował się na atakowaniu głowy. Jego zdaniem kosztowało go to potencjalną możliwość wcześniejszego zakończenia pojedynku.
Kolejną dużą rzeczą jest to, że powinienem był częściej atakować korpus. Było wiele okazji, żeby potencjalnie skończyć walkę, a ja byłem zbyt zajęty polowaniem na głowę. I właśnie to dostajesz. Dostajesz walkę roku, ale nie dostajesz zwycięstwa.
To właśnie ten element chce mieć z tyłu głowy w kolejnych występach. Blaydes nie zamierza skupiać się wyłącznie na jednym sposobie szukania skończenia i wie, że ataki na korpus mogą otworzyć mu drogę do późniejszych uderzeń na głowę.
„Nie jestem tutaj dla dziedzictwa ani chwały”
Blaydes nie pozostawił również większych wątpliwości co do tego, co jest dla niego najważniejszym celem na tym etapie kariery.
Chodzi oczywiście o mistrzowski pas, ale niekoniecznie ze względów, które najczęściej podkreślają zawodnicy MMA. Amerykanin postawił sprawę niezwykle jasno.
W tej chwili nie. Celem jest zdobycie pasa, ponieważ tam są pieniądze. Chcę pieniędzy. Nie jestem tutaj dla dziedzictwa, chwały ani żadnego z tych honorowych gówien. Jestem tutaj, żeby zarabiać pieniądze.
To właśnie perspektywa walki o mistrzostwo pozostaje dla niego najważniejszym sportowym celem. Blaydes zdaje sobie sprawę, że aby się tam znaleźć, musi pokonywać kolejnych zawodników znajdujących się przed nim w rankingu.
Nie przywiązuje przy tym szczególnej wagi do tego, kto konkretnie stanie na jego drodze.
Kimkolwiek będę musiał być, żeby dotrzeć do pasa. Jeśli to będzie starszy zawodnik, w porządku. Jeśli to będzie młodszy zawodnik, z którym jeszcze nie walczyłem, też w porządku.
Blaydes wymienił nawet potencjalne nazwiska, które jego zdaniem mogą znaleźć się na jego drodze w przyszłości. Wśród nich znaleźli się byli rywale, których już zna z oktagonu.
Realistycznie prawdopodobnie będzie to ktoś sklasyfikowany wyżej ode mnie. Może Pavlovich, może Volkov, ktoś, z kim już walczyłem. Ale nie mam z tym problemu, ponieważ wiem, że zwycięstwo nad którymkolwiek z nich przybliży mnie do walki o tytuł. A właśnie tego chcę. Tam są pieniądze.
Blaydes ocenił Waldo Cortesa-Acostę
Najpierw jednak Blaydes musi uporać się z Waldo Cortesem-Acostą. Dzisiejszy pojedynek będzie dla niego kolejnym sprawdzianem na drodze powrotnej do ścisłej czołówki królewskiej kategorii wagowej.
Amerykanin ma dość konkretne wyobrażenie na temat stylu swojego przeciwnika. Jego zdaniem Cortes-Acosta jest przede wszystkim niezwykle atletycznym i eksplozywnym zawodnikiem, który dużą część swojej strategii opiera na szukaniu nokautu.
Myślę, że Waldo to klasyczny przykład zawodnika, który jest atletyczny, eksplozywny, ale zbyt mocno polega na tym: ‘Zaraz cię znokautuję. Nie muszę niczego sprytnie przygotowywać. Będę po prostu machał rękami i w końcu trafię. A kiedy trafię, znokautuję cię’.
Blaydes nie zamierza jednak krytykować rywala za taki sposób walki. Wręcz przeciwnie. Przyznał, że skoro taka strategia przynosi Cortesowi-Acoście sukcesy, trudno mieć do niej pretensje.
Nie będę za to gadał, bo przecież to działało. Bóg wie, gdzie on teraz jest.
Doświadczenie Blaydesa ma być jednak czynnikiem, który pozwoli mu uniknąć prostych błędów i nie dać rywalowi łatwych okazji do wyprowadzenia decydującego ciosu.
„Nie dam mu łatwego nokautu”
Amerykanin jest przekonany, że jego doświadczenie oraz umiejętność czytania sytuacji w klatce mogą odegrać bardzo ważną rolę.
Stoczyłem walki z przyzwoitą liczbą takich zawodników i jestem niezwykle pewny tego, że mam odpowiednie wyczucie oraz inteligencję klatkową, żeby nie dać mu łatwego nokautu. Nie będę po prostu stał z opuszczonymi rękami. Nie zrobię tego.
Blaydes szczególnie mocno wierzy w swoją przewagę w obszarach, które od lat stanowią podstawę jego stylu. Mowa przede wszystkim o zapasach, grapplingu oraz walce w klinczu przy siatce.
Czuję się bardzo pewnie przed tym zestawieniem. Uważam, że mam przewagę w grapplingu. Uważam też, że nawet w klinczu i walce przy siatce mam przewagę.
Dlatego jego oczekiwania przed dzisiejszym pojedynkiem są jednoznaczne.
Jestem pewny siebie i spodziewam się, że moja ręka powędruje w górę.
Dziś kolejny krok w stronę walki o pas
Dzisiejsza konfrontacja z Cortesem-Acostą może być dla Blaydesa ważna nie tylko ze względu na samo zwycięstwo. Amerykanin jasno określił, że jego celem pozostaje powrót w okolice walki o mistrzostwo, a każdy kolejny pojedynek ma być środkiem prowadzącym właśnie do tego celu.
Nie ukrywa przy tym, że na tym etapie kariery nie interesują go wielkie hasła o spuściźnie czy sportowej nieśmiertelności. Chce przede wszystkim wykorzystać swoje umiejętności i doświadczenie do tego, aby znaleźć się jak najwyżej w rankingu, a następnie dostać możliwość walki o mistrzowski pas.
Na przeszkodzie stanie mu jednak zawodnik, który będzie chciał zrobić dokładnie to samo. Waldo Cortes-Acosta również ma ambicje związane z awansem w królewskiej kategorii wagowej, a zwycięstwo nad tak doświadczonym rywalem byłoby dla niego bardzo mocnym argumentem.
Pierwsza odpowiedź na pytanie, czy Blaydes rzeczywiście znajduje się na dobrej drodze do kolejnego podejścia pod mistrzostwo, poznamy już dziś podczas Noche UFC.
Zobacz także: „Pokonam go w pierwszej rundzie” – Waldo Cortes-Acosta pewny siebie przed pojedynkiem z Blaydesem
źródło: UFC News / X | foto: Chris Unger/Zuffa LLC

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















