Curtis Blaydes 12 września na gali Noche UFC zmierzy się z Waldo Cortes-Acostą. „Razor” wróci do oktagonu po kwietniowym pojedynku z Joshem Hokitem, który został nagrodzony bonusem za Walkę Wieczoru. Amerykanin opowiedział przed kolejnym występem o tym starciu, rywalu oraz swoich odczuciach związanych z walką na terenie przeciwnika.

Curtis Blaydes po raz ostatni pojawił się w oktagonie 11 kwietnia podczas UFC 327, gdzie zmierzył się z Joshem Hokitem. Pojedynek na tyle przypadł do gustu władzom organizacji, że otrzymał bonus za walkę wieczoru.

Teraz przed doświadczonym zawodnikiem kolejne wyzwanie. Podczas Noche UFC jego przeciwnikiem będzie Waldo Cortes-Acosta. Blaydes uważa, że styl reprezentowany przez Kubańczyka jest mu dobrze znany i wie, czego może spodziewać się w oktagonie.

„To archetyp, z którym mam duże doświadczenie”

Cortes-Acosta słynie przede wszystkim z mocnych uderzeń i presji wywieranej na rywalach. Blaydes spodziewa się, że jego przeciwnik będzie chciał wykorzystać przede wszystkim swoją prawą rękę i szukać nią nokautu.

Podoba mi się to, że jest tradycyjnym zawodnikiem wagi ciężkiej. Będzie rzucał tym swoim overhandem i naprawdę wierzy w ten cios. Rozumiem, dlaczego tak mocno w niego wierzy, bo przyniósł mu wiele sukcesów. Ale to jest archetyp zawodnika, z którym miałem już bardzo dużo doświadczenia. Czuję się komfortowo, bo mam odpowiedzi, które pozwolą mi odnieść zwycięstwo.

Blaydes ma za sobą wiele walk z zawodnikami preferującymi stójkę, dlatego nie zamierza zmieniać swojego podejścia wyłącznie ze względu na charakterystykę Cortesa-Acosty. Amerykanin doskonale zdaje sobie jednak sprawę z tego, jak niebezpieczny może być pojedynczy cios w wykonaniu ciężkiego.

„Nie obchodzi mnie, gdzie walczę”

Pojedynek odbędzie się w Arizonie, czyli miejscu, w którym Cortes-Acosta może liczyć na zdecydowanie większe wsparcie miejscowych kibiców. Blaydes przekonuje jednak, że atmosfera w hali nie będzie miała dla niego żadnego znaczenia.

Amerykanin twierdzi, że po zamknięciu klatki całkowicie odcina się od tego, co dzieje się poza nią.

Szczerze mówiąc, wiem, że nie jest to odpowiedź, której chcecie usłyszeć, ale mnie to nie obchodzi. Kiedy jestem w oktagonie, nie słyszę gwizdów. To wszystko jest dla mnie tylko białym szumem. Możemy być w Brazylii, mogę walczyć z Brazylijczykiem. Możemy być w Rosji i mogę walczyć z Rosjaninem. Nie słyszę was. Tak samo było, kiedy walczyłem z Aspinallem w Londynie czy z Huntem w Australii. Naprawdę nikogo nie słyszę. To zupełnie nie ma dla mnie znaczenia.

Blaydes ma więc zamiar podejść do pojedynku z Cortesem-Acostą dokładnie tak samo jak do swoich poprzednich walk. Najważniejsze będzie dla niego wykonanie przygotowanego planu i wykorzystanie przewagi wynikającej z doświadczenia.

„Pieniądze pomagają”

Amerykanin odniósł się również do swojego ostatniego pojedynku z Hokitem. Blaydes uważa, że był lepszym zawodnikiem tego wieczoru, choć ostatecznie nie odniósł zwycięstwa. Pocieszeniem był dla niego jednak bonus w wysokości 100 tysięcy dolarów.

Pieniądze sprawiają, że wszystko jest trochę lepsze. Lot do domu wydaje się trochę krótszy, siniaki mniej bolą, regeneracja jest łatwiejsza. Pieniądze pomagają. Dlatego to robimy. Nie robimy tego za darmo. Im więcej pieniędzy dostajesz, tym łatwiej jest odbić się po porażce.

Teraz Blaydes będzie chciał przede wszystkim wrócić na zwycięską ścieżkę. Na jego drodze stanie Cortes-Acosta, który będzie próbował wykorzystać swoją siłę oraz ciężkie ręce.

Noche UFC odbędzie się 12 września.

Zobacz także: Daniel Cormier ostro o podejściu Dana Hookera: „Za bardzo się z tym pogodził”

źródło: spotkanie z mediami przed Noche UFC