Curtis Blaydes już 12 września wróci do oktagonu podczas gali UFC Noche, gdzie zmierzy się z Waldo Cortesem-Acostą. Amerykanin podpisał również nowy, aż ośmiowalkowy kontrakt z UFC i przyznaje, że umowa dała mu jasny sygnał, iż organizacja wciąż widzi w nim niezwykle wartościowego zawodnika.

Dla Curtisa Blaydesa najbliższy występ będzie okazją do szybkiego powrotu po ostatniej walce z Jailtonem Almeidą. Amerykanin już wcześniej spodziewał się, że we wrześniu lub październiku ponownie pojawi się w klatce, a przygotowania wznowił niemal natychmiast po powrocie do domu.

Pojedynek z Waldo Cortesem-Acostą nie jest dla niego przypadkowym zestawieniem. Blaydes przyznał, że już wcześniej zakładał możliwość takiej walki i cieszy się, że ostatecznie trafiła ona na kartę UFC Noche.

To nawet lepiej, bo to UFC Noche. Będzie na nas skierowanych znacznie więcej oczu. Szczerze mówiąc, nigdy nie sądziłem, że dostanę szansę wystąpić na tej konkretnej gali, bo oczywiście nie jestem Latynosem, a nie ma zbyt wielu latynoskich zawodników wagi ciężkiej. Cieszę się więc z możliwości pokazania swoich umiejętności na tak dużej karcie.

Blaydes nie zamierza jednak zmieniać swojej charakterystyki tylko dlatego, że rywalizacja odbędzie się na tak dużym wydarzeniu. W jego ocenie Cortes-Acosta jest zawodnikiem, z którym pod względem stylistycznym mierzył się już wielokrotnie.

On chce trafić tym swoim prawym overhandem. Chce uczynić walkę brzydką. Nie chce technicznej walki, nie chce grapplingu. A to właśnie są rzeczy, które ja chcę robić. Albo będę trzymał go na dystans, albo będę bardzo blisko, w zasięgu grapplingu.

Amerykanin podkreślił, że zarówno on, jak i jego przeciwnik doskonale wiedzą, czego mogą spodziewać się po drugiej stronie. Jego zdaniem kluczowe pytanie będzie niezwykle proste – czy Cortes-Acosta zdoła obronić zapasy i trafić swoim najmocniejszym ciosem.

Nie zmienię swojego stylu. Nie zacznę nagle dodawać kopnięć z obrotu, latających kolan czy gilotyn. On wie, kim jestem. Ja wiem, kim on jest. Pytanie brzmi: czy będzie w stanie to zatrzymać?

Blaydes przedstawił również konkretną wizję przebiegu walki. Chce zmuszać Cortesa-Acostę do reakcji, prowokować go do chaotycznych ataków, a następnie przenosić pojedynek do parteru.

Widzę to tak, że będę mieszał ataki na górę i dół, zmuszał go do reakcji i przeciążał jego układ nerwowy, aż albo rzuci jakiś chaotyczny overhand, albo będzie zbyt ostrożny i nie będzie go używał tak jak zwykle. W obu przypadkach dostanę się do jego bioder i zacznę go obijać. Może wyjdziemy poza pierwszą rundę. Jeśli tak, to w drugiej rundzie powtórka. Myślę, że skończę go w parterze.

Blaydes podpisał osiem walk z UFC

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy był nowy kontrakt Blaydesa. Doświadczony Amerykanin podpisał z UFC umowę obejmującą aż osiem kolejnych pojedynków.

Sam zawodnik nie ukrywał, że był zaskoczony długością kontraktu. Spodziewał się raczej sześciu walk, a nawet był przygotowany na znacznie krótszą umowę.

Dostałem nową umowę. Osiem walk. Nie spodziewałem się tego. Jestem bardzo szczęśliwy, że jest ich osiem, ale myślałem raczej o sześciu, może nawet o połowie tego. Pomyślałem: dobra, zrobię tę walkę i zasłużę na kolejny kontrakt. Ale osiem? Pięknie.

Blaydes zdaje sobie sprawę, że podpisanie takiej umowy może oznaczać, iż będzie to jego ostatni kontrakt w zawodowej karierze. Wyliczył, że realizacja wszystkich walk może zająć mu około pięciu lat.

To prawdopodobnie będzie mój ostatni kontrakt, bo to kolejne, powiedzmy, pięć lat. Będę wtedy miał około 40 lat. Prawdopodobnie wtedy zakończę karierę.

Dla Amerykanina jeszcze ważniejsze od samej długości umowy jest jednak to, co jego zdaniem mówi ona o pozycji, jaką zajmuje obecnie w organizacji.

W przeszłości Blaydes miał wątpliwości, czy UFC rzeczywiście postrzega go jako ważnego zawodnika. Teraz – jak sam przyznał – już ich nie ma.

Właśnie to wszyscy mi mówią – trenerzy, ludzie, z którymi trenuję, mój menedżment. To znaczy bardzo dużo. To duży kontrakt. Nie dają ośmiowalkowych umów każdemu. Wcześniej zastanawiałem się: czy oni mnie cenią? Czy naprawdę mnie chcą? Teraz wiem. Wiem, że UFC chce, żebym był częścią tej organizacji i widzi we mnie wartościowego zawodnika.

Porażka, która dała mu więcej niż zwycięstwa

Paradoksalnie, według Blaydesa jednym z powodów wzrostu jego popularności mogła być ostatnia porażka. Amerykanin przyznał, że po przegranej walce zyskał więcej sympatii i rozgłosu niż po wielu wcześniejszych zwycięstwach.

To najdziwniejsze zjawisko, jakiego kiedykolwiek byłem częścią. Zyskałem więcej sympatii, wsparcia i fanów po porażce niż kiedykolwiek po zwycięstwie.

Blaydes przypomniał, że w przeszłości odnosił znaczące zwycięstwa, ale żadna z nich nie przyniosła mu tak dużego zainteresowania jak ostatni występ. Jego zdaniem wpływ na to miała zarówno sama widowiskowość pojedynku, jak i większa ekspozycja UFC.

Amerykanin uważa również, że część kibiców zaczęła po tej walce inaczej postrzegać jego umiejętności. Przez lata był przede wszystkim kojarzony z zapasami, natomiast ostatni występ miał pokazać, że potrafi również toczyć efektowne wymiany w stójce.

Myślę, że wielu fanów ma teraz nową perspektywę na mój temat. Niektórzy wciąż mieli mi za złe walkę z Volkovem i to, że próbowałem tylu obaleń. Teraz zdali sobie sprawę, że mam inne umiejętności w swoim arsenale i mogę być równie widowiskowy jak każdy inny zawodnik UFC.

Pereira nie jest na jego radarze

W rozmowie pojawił się również temat potencjalnej walki z Alexem Pereirą, ale Blaydes nie ukrywał, że nie spodziewa się takiego zestawienia.

Powód jest według niego prosty – doskonale wie, jak wyglądałby jego plan na pojedynek z mniejszym, niezwykle groźnym stójkowiczem.

Nie dadzą mi Pereiry, bo nie dam kibicom ani jemu walki, jakiej chcą. Nie będę stał i bił się z mniejszym ciężkim, który ma mocne ręce. Będę z nim walczył zapaśniczo. Wiem, że UFC nie będzie chciało marnować go na zapaśnika takiego jak ja.

Blaydes przyznał również, że coraz trudniej jest mu orientować się w aktualnej sytuacji rankingowej wagi ciężkiej. Przez wiele lat należał do ścisłej czołówki dywizji, jednak obecnie nie jest przekonany, na ile aktualne rankingi rzeczywiście odzwierciedlają sportową hierarchię.

Krytyka Deana Thomasa po sprawie Gillian Robertson

Pod koniec rozmowy Blaydes odniósł się także do kontrowersji związanej z Deanem Thomasem i Gillian Robertson.

Amerykanin skrytykował sposób, w jaki trener publicznie wypowiedział się po porażce Robertson. Jego zdaniem Thomas, jako doświadczony analityk i osoba pracująca w branży od wielu lat, powinien znacznie lepiej kontrolować emocje.

Jest profesjonalistą i jest powód, dla którego dostaje pieniądze za bycie analitykiem i pracę dla UFC. Miał czas, żeby przygotować się na oba możliwe scenariusze. Gdyby Gillian wygrała, jestem pewien, że miałby wiele wspaniałych rzeczy do powiedzenia. Przegrała, więc powinien był mentalnie przygotować się na to, żeby wyjść i wykonać swoją pracę, a nie rzucać jej pod autobus.

Blaydes nie zgodził się również z tłumaczeniem, według którego kontrowersyjne słowa miały zostać wypowiedziane dla rozrywki lub wywołania szoku.

To też nie jest dobre wytłumaczenie. To takie samo tłumaczenie, jakiego używa Colby, kiedy ludzie pytają go, dlaczego zachowuje się w określony sposób: „Musiałem być szokujący i rozrywkowy”. To nie jest dobre usprawiedliwienie dla zachowywania się jak dupek.

Zdaniem byłego pretendenta do pasa UFC trener również powinien brać część odpowiedzialności za porażkę swojego zawodnika – nawet jeśli ostatecznie to fighter znajduje się w klatce.

Najpierw UFC Noche, potem kolejne lata w oktagonie

Najbliższym zadaniem Blaydesa pozostaje jednak Waldo Cortes-Acosta i gala UFC Noche, która odbędzie się 12 września.

Nowy kontrakt daje mu perspektywę jeszcze wielu lat spędzonych pod szyldem UFC, ale sam Amerykanin skupia się przede wszystkim na tym, co znajduje się bezpośrednio przed nim. Zwycięstwo nad Cortesem-Acostą ma być pierwszym krokiem w realizacji długiej, ośmiowalkowej umowy – i jednocześnie kolejną okazją do udowodnienia, że wciąż należy do najgroźniejszych zawodników wagi ciężkiej.

Zobacz także: Yair Rodriguez zabrał głos po wypadnięciu z walki wieczoru Noche UFC

źródło: rozmowa Curtisa Blaydesa z Ozoon Canada | foto: Facebook / UFC