Jedna wiadomość wysłana o drugiej w nocy wystarczyła, by wszystko odwołać. Curtis Blaydes zdradził kulisy swojej nieobecności na gali UFC 313 i nie owijał w bawełnę – to nie była walka, z którą mógłby wygrać.
ZAKŁAD BEZ RYZYKA – każdy do 100 zł – obstawiaj walki MMA na Fortunie!
Od lat utrzymujący się w czołówce zawodnik wagi ciężkiej UFC, Curtis Blaydes miał zmierzyć się z debiutującym w oktagonie Rizvanem Kunievem, ale na kilka godzin przed walką wycofał się z powodu nagłej choroby. Jak sam przyznał – norowirus rozłożył go na łopatki.
To jest ostre. Przez 12 godzin dosłownie sikałem tyłkiem. Do tego wymioty, odwodnienie, nawet kropli wody nie mogłem utrzymać w żołądku.
– opowiedział Blaydes w rozmowie z Home of Fight.
Nie miałem wyjścia. Nie zamierzam ryzykować rankingu i całego dorobku przez wirusa, który zaatakował mnie rano w dniu walki.
Zawodnik nie ukrywa, że decyzja zapadła błyskawicznie:
Obudziło mnie to o drugiej w nocy. Od razu wiedziałem, że jest źle. Napisałem do nich z kibla: ‘Jestem rozłożony. To nie przejdzie.’
Choć zestawienie z Kunievem od początku wywoływało zdziwienie, ostateczne odwołanie pojedynku rozczarowało fanów. Trudno jednak winić Blaydesa – norowirus to nie tylko problemy żołądkowe, ale też poważne osłabienie organizmu.
To nie pierwszy przypadek w ostatnich tygodniach, kiedy choroba wykluczyła zawodnika UFC – wcześniej Joe Pyfer wypadł z walki z Kelvinem Gastelumem w Meksyku, a Loopy Godinez, mimo choroby, zdecydowała się zawalczyć. Blaydes takiego ryzyka nie chciał podejmować.
Odwołany pojedynek został ponownie zestawiony przez organizację. Walka z Blaydesa z Kunievem zaplanowana jest na galę w UFC Apex, która odbędzie się 17 maja. Oby tym razem obyło się bez problemów zdrowotnych…
Zobacz także: Mateusz Gamrot ponownie zgłasza gotowość do walki. „UFC, czekam na wasz telefon!”
źródło: bjpenn.com | foto: cagesidepress.com