Już jutro, w nocy z wtorku na środę, w okolicach godziny 1:00 do klatki w Meta APEX wejdzie Damian Piwowarczyk, który zmierzy się z Emilio Quissuą. Czy Polak pokona rywala i zdobędzie kontrakt z organizacją UFC?

Grzegorz: Damian Piwowarczyk już jutro stanie przed jedną z najważniejszych szans w swojej dotychczasowej karierze. Były zawodnik KSW zmierzy się z niepokonanym Emilio Quissuą podczas Dana White’s Contender Series, a stawką pojedynku będzie kontrakt z organizacją UFC. Jest to również interesujące starcie na linii KSW – OKTAGON, ponieważ Quissua od kilku lat buduje swoją pozycję na europejskiej scenie właśnie w czeskiej organizacji. Polak nie trafił jednak na rywala, którego można byłoby zlekceważyć. Quissua ma na koncie osiem zwycięstw, jest szybkim i technicznym stójkowiczem, dobrze analizuje przeciwników i potrafi wykorzystać ich błędy. Piwowarczyk ma jednak po swojej stronie większe doświadczenie w walkach na wysokim poziomie, przewagę warunków fizycznych, większą wszechstronność oraz bardzo groźny parter.

Damian Piwowarczyk wchodzi do tego pojedynku jako zawodnik znacznie bardziej doświadczony niż w momencie, gdy rozpoczynał swoją przygodę z KSW. „Damsyn” ma za sobą już piętnaście występów w zawodowym MMA i mierzył się z rywalami o naprawdę różnej charakterystyce. W ostatnich latach bardzo mocno rozwinął się przede wszystkim w stójce, choć jego korzenie wciąż pozostają w grapplingu. Na początku kariery w KSW potrafił być wręcz obsesyjnie nastawiony na szukanie poddań, czasami próbując kończyć akcje za wszelką cenę. Z czasem zaczął jednak znacznie lepiej rozumieć walkę i rozwinął również swoje umiejętności kickbokserskie. W ostatnich pojedynkach pokazał, że potrafi prowadzić prawdziwą wojnę w stójce, czego najlepszym przykładem było starcie z Sergiuszem Zającem, zakończone przez Piwowarczyka technicznym nokautem w drugiej rundzie. Wcześniej szybko odprawiał również Bartosza Szewczyka, Cedrica Lushimę czy Łukasza Sudolskiego. Oczywiście ma w rekordzie również bolesne porażki – między innymi pięciosekundowy nokaut z Bogdanem Gnidką czy przegraną przez poddanie z Marcinem Wójcikiem – ale właśnie doświadczenie z takich walk sprawia, że obecny Piwowarczyk jest zupełnie innym zawodnikiem niż kilka lat temu. Jego największym atutem w tym zestawieniu będzie przekrojowość. Damian potrafi bić się w stójce, ma mocne uderzenia, długie ręce i świetnie czuje się w parterze, gdzie potrafi bardzo kreatywnie szukać duszeń i innych technik kończących. Jeżeli będzie w stanie połączyć te elementy, zamiast wdawać się z Quissuą w czystą walkę kickbokserską, powinien mieć bardzo dużo możliwości na zwycięstwo.

Emilio Quissua jest natomiast zawodnikiem, którego absolutnie nie można sprowadzić do roli niepokonanego prospecta z dobrym rekordem. „Sniper” ma na koncie osiem zwycięstw i bardzo dobrze wygląda przede wszystkim w płaszczyźnie stójkowej. Jest szybki, techniczny i – co w tym pojedynku może być szczególnie istotne – bardzo dobrze analizuje swoich przeciwników. Widać, że nie wchodzi do klatki wyłącznie po to, żeby wymieniać ciosy, ale stara się czytać ruchy rywala i odpowiednio reagować. Nieźle bije, potrafi korzystać z szybkości i nie potrzebuje wielu przestrzeni, żeby wyprowadzić skuteczną akcję. Jednocześnie Quissua nie jest zawodnikiem ograniczonym wyłącznie do stójki – ma na koncie zwycięstwa przed czasem po akcjach w parterze, gdzie wygrywał po ciosach. Warto jednak zauważyć, że w jego rekordzie nie brakuje walk, w których musiał pozostawać w klatce przez pełne trzy rundy. Nie można też powiedzieć, że jego defensywne zapasy są na elitarnym poziomie. W swoich ostatnich walkach pokazał natomiast, że potrafi całkiem sprawnie wracać na nogi po sprowadzeniu. To będzie dla niego niezwykle ważne, ponieważ Piwowarczyk ma wystarczające umiejętności grapplingowe i warunki fizyczne, żeby mocno utrudnić mu walkę. Quissua jest przy tym na tyle inteligentnym zawodnikiem, że z pewnością będzie próbował wykorzystać najbardziej charakterystyczne elementy stylu Polaka. Dlatego Damian nie może być przesadnie przewidywalny i powinien uważać szczególnie przy rozpoczynaniu akcji niskimi kopnięciami, ponieważ rywal potrafi dobrze reagować na takie próby, a właśnie to go zgubiło kilka lat temu w starciu z Ukraińcem.

Właśnie tutaj widzę największą zagadkę tego pojedynku. Quissua może mieć przewagę szybkości i być zawodnikiem bardziej poukładanym w czystej walce kickbokserskiej, ale Piwowarczyk jest większy, silniejszy fizycznie i znacznie bardziej przekrojowy. Jeżeli „Damsyn” pozwoli Emilio prowadzić pojedynek wyłącznie na jego zasadach, może mieć problemy, bo Quissua będzie w stanie wykorzystywać jego ruchy, kontrować i punktować szybkimi akcjami. Polak powinien więc mieszać płaszczyzny, korzystać z przewagi warunków fizycznych i w odpowiednim momencie przenosić walkę do parteru. Jednocześnie nie wykluczam scenariusza, w którym Piwowarczyk celowo wciągnie Quissuę w bardziej chaotyczną wymianę. To właśnie w takich momentach przewaga doświadczenia, siły i kreatywności Polaka może zacząć być bardziej widoczna. Mała klatka podczas Contender Series również może sprzyjać zawodnikowi, który chce szybko zamknąć rywala pod siatką i rozpocząć pracę z bliskiego dystansu. Spodziewam się więc, że początek będzie należał do szybszego Quissuy, ale im bardziej walka zacznie mieszać się między stójką a grapplingiem, tym większą przewagę powinien uzyskiwać Piwowarczyk. Polak musi jednak zachować czujność, bo jeden czysty cios może całkowicie zmienić przebieg tego pojedynku. Ostatecznie bardziej ufam jego wszechstronności, doświadczeniu z mocniejszymi rywalami oraz przewadze fizycznej.

Mój typ: Damian Piwowarczyk przez TKO w drugiej rundzie.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Quissua: 2.03
Piwowarczyk: 1.76

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.