Iwo Baraniewski dotychczas wszystkie pojedynki w karierze rozstrzygał w pierwszych rundach! Na gali UFC 331 podejmie doświadczonego Alonzo Menifielda. Czy „Rudy” zdoła podtrzymać swoją serię skończeń w pierwszych odsłonach walk?
Grzegorz: Na gali UFC 331 do oktagonu powróci Iwo Baraniewski, który stanie przed kolejnym poważnym testem w kategorii półciężkiej. Niepokonany Polak zmierzy się z bardzo doświadczonym Alonzo Menifieldem, a zestawienie zapowiada się przede wszystkim na konfrontację młodości, dynamiki i ogromnej siły rażenia Baraniewskiego z doświadczeniem oraz fizycznością amerykańskiego weterana. Dla Polaka będzie to również kolejny krok w budowaniu pozycji w UFC, ponieważ dotychczas jego występy w oktagonie były wyjątkowo krótkie – wszystkie cztery walki zakończył przed upływem 90 sekund.
Iwo Baraniewski wchodzi do tego pojedynku z perfekcyjnym bilansem 9-0 i imponującą serią dziewięciu zwycięstw przed czasem. Polak siedem razy nokautował rywali, dwa razy kończył walki poddaniami, wszystkie walki, „Rudy” rozstrzygnął w pierwszej rundzie. W UFC zdążył już odprawić między innymi Ibo Aslana, Austena Lane’a oraz Juniora Tafę – za każdym razem wygrywając po ciosach. Baraniewski nie potrzebuje wielu minut, żeby stworzyć zagrożenie. Jest zawodnikiem nastawionym przede wszystkim na ofensywę, dysponującym bardzo dużą siłą ciosu i szybkością rąk jak na kategorię półciężką. Jednocześnie warto wspomnieć, że nie jest zawodnikiem chaotycznym w tej płaszczyźnie. Od najmłodszych lat trenuje judo, posiada czarny pas w tej dyscyplinie, a także brązowy pas w BJJ, co daje mu odpowiednie podstawy, żeby nie być całkowicie zależnym od walki w stójce. Polak wielokrotnie kończył pojedynki w parterze na polskiej ziemi, wygrywając na galach Babilon MMA. Jak zapowiada, od dawna chce też pokazać swój grappling fanom UFC, jednak dotychczas nie miał okazji. Największym znakiem zapytania pozostaje natomiast doświadczenie w dłuższej walce. Baraniewski praktycznie nie miał jeszcze okazji pokazać, jak funkcjonuje po kilku minutach presji, jak reaguje na zmęczenie i jak wygląda jego prowadzenie pojedynku w sytuacji, gdy pierwszy mocny atak nie przyniesie zakończenia pojedynku. Menifield może być właśnie pierwszym rywalem, który zmusi go do odpowiedzi na te pytania, zaciągnie go na głębokie wody i przetestuje, jak Polak spisze się w dalszym etapie pojedynku.
Po drugiej stronie stanie Alonzo Menifield, czyli zawodnik posiadający dokładnie ten rodzaj doświadczenia, którego brakuje jeszcze Polakowi. Amerykanin to przede wszystkim bardzo fizyczny, eksplozywny półciężki, który najlepiej czuje się w pojedynkach, w których może wykorzystać swoją siłę i ciężkie ręce. Menifield nie jest zawodnikiem szczególnie skomplikowanym technicznie, ale potrafi być niezwykle niebezpieczny, kiedy znajdzie się w odpowiednim dystansie i zacznie trafiać swoimi uderzeniami. Jego styl opiera się w dużej mierze na wywieraniu presji, szukaniu mocnych pojedynczych ciosów i wykorzystywaniu przewagi fizycznej, a kiedy rywal pozwala mu wejść w wymianę, Amerykanin potrafi jednym ciosem całkowicie odwrócić przebieg walki, dlatego wdawanie się z nim w wymiany może być niezwykle ryzykowne. Jednocześnie Menifield nie jest zawodnikiem, który szczególnie dobrze wygląda wtedy, gdy przeciwnik odbiera mu możliwość narzucenia własnego tempa. Jego ostatnie występy pokazały zresztą, że nadal potrafi być bardzo groźny – w maju tego roku znokautował w pierwszej rundzie Zhanga Mingyanga, ale wcześniej sam został zatrzymany przez Volkana Oezdemira. Warto też pamiętać o jego problemach w momentach, gdy walka zaczyna wymykać się spod kontroli i przeciwnik zmusza go do reagowania zamiast inicjowania akcji. Menifield ma za sobą wiele ciężkich pojedynków i ogromny przebieg kariery, co z jednej strony daje mu doświadczenie, a z drugiej oznacza, że jego organizm przyjął już mnóstwo mocnych uderzeń. W wieku 38 lat nie można więc oczekiwać od niego takiej samej dynamiki i odporności, jaką prezentował kilka lat wcześniej. Mimo to byłoby błędem traktować go wyłącznie jako podstarzałego weterana. To nadal zawodnik dysponujący nokautującą siłą, potrafiący wykorzystać błąd przeciwnika i – co szczególnie ważne w tym zestawieniu – mający wystarczająco dużo doświadczenia, aby nie spanikować w obliczu początkowej ofensywy młodego Polaka.
Stylistycznie widzę tutaj przede wszystkim pojedynek, w którym Menifield będzie próbował przetrwać początkową eksplozję Baraniewskiego i doprowadzić walkę do momentu, w którym doświadczenie zacznie odgrywać coraz większą rolę. Polak powinien od początku wywierać presję, korzystać z szybszych rąk i szukać momentu, w którym będzie mógł posłać rywala na deski. Menifield ma oczywiście narzędzia, żeby odpowiedzieć – sam dysponuje potężnym ciosem i jeśli Baraniewski będzie zbyt agresywny, Amerykanin może wykorzystać jego otwarcie. Kluczowe będzie więc to, czy Polak będzie potrafił atakować bez wdawania się w niepotrzebne, otwarte wymiany. Im bardziej technicznie i metodycznie będzie prowadził pojedynek, tym większą przewagę powinien mieć Baraniewski. Jeżeli natomiast walka zamieni się w chaotyczną bijatykę na krótkim dystansie, Menifield dostanie dokładnie to, czego potrzebuje – możliwość wykorzystania swojej siły i doświadczenia w ciężkich wymianach. Nie wykluczam również tego, że Polak będzie chciał wcześniej czy później wykorzystać swoje podstawy grapplerskie i sprawdzić, jak Amerykanin będzie reagował na próbę sprowadzenia. Menifield ma dobrą obronę przed obaleniami, dlatego nie spodziewam się, żeby Baraniewski nagle przez trzy rundy prowadził pojedynek w parterze, ale samo zagrożenie sprowadzeniem może zmusić weterana do większej ostrożności. Największą niewiadomą pozostaje oczywiście kondycja i doświadczenie Baraniewskiego w dłuższym pojedynku. Dotychczas Polak nie musiał jeszcze pracować przez kilka rund i nie wiemy, jak będzie wyglądał, jeśli pierwsza próba zakończenia walki nie powiedzie się. Menifield może być pierwszym rywalem, który rzeczywiście zmusi go do wyjścia poza strefę komfortu.
Mimo tego uważam, że przewaga szybkości, dynamiki i świeżości po stronie Baraniewskiego będzie tutaj miała ogromne znaczenie. Wyobrażam sobie początek walki, w którym Polak od razu będzie chciał narzucić swoje tempo, ale bez bezmyślnego rzucania się na rywala. Menifield prawdopodobnie będzie szukał pojedynczych mocnych uderzeń i próbował sprowokować Baraniewskiego do wejścia w wymianę, w której jego doświadczenie i siła mogłyby zniwelować różnicę wieku. Polak powinien jednak korzystać z przewagi szybkości, zmieniać pozycję, atakować seriami i nie pozostawać długo w zasięgu kontrującego Amerykanina. Powinien również korzystać ze swoich potężnych niskich kopnięć, które przecież zakończyły jego ostatni pojedynek z Tafą. Jeżeli zacznie regularnie trafiać, trudno będzie oczekiwać, że 38-letni Menifield przez długi czas będzie przyjmował takie uderzenia bez konsekwencji. Widzę tutaj scenariusz, w którym Baraniewski z czasem coraz mocniej przejmuje kontrolę nad pojedynkiem, a jego ofensywa zaczyna powodować coraz większe problemy po stronie weterana. Menifield ma wystarczająco dużo doświadczenia i siły, żeby sprawić Polakowi trudności w klatce, dlatego nie traktuję tego zestawienia jako formalność. Ostatecznie jednak bardziej ufam młodszemu zawodnikowi, który nie przegrał jeszcze żadnej walki, wszystkie dziewięć zwycięstw odniósł przed czasem i w UFC za każdym razem kończył swoich przeciwników w pierwszej rundzie. Jeśli Baraniewski trafi czysto, może być po wszystkim bardzo szybko. Mój typ: Iwo Baraniewski przez KO w pierwszej rundzie
Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















