Damian Piwowarczyk i Sergiusz Zając dostarczyli jedną z najbardziej brutalnych walk gali XTB KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim. Po dwóch rundach szalonej wymiany ciosów „Damsyn” znokautował rywala, a po pojedynku przyznał, że dokładnie takiej bitwy oczekiwał.
Starcie dwóch czołowych zawodników kategorii półciężkiej od pierwszych sekund przypominało prawdziwy Dziki Zachód. Obaj ruszyli do ofensywy i praktycznie przez cały czas wymieniali potężne uderzenia.
Damian Piwowarczyk nie ukrywał po walce, że presja oczekiwań była ogromna.
Chcieliście kosmos, rzeźnię i Dziki Zachód. No to tylko dostarczyłem to, czego oczekiwaliście.
Test charakteru
Piwowarczyk przyznał, że specjalnie przygotowywał się mentalnie na tak chaotyczny i brutalny scenariusz walki.
Często byłem slowstarterem, lubię sobie kogoś najpierw ukruszyć. Tutaj nie było na to czasu. Wiedziałem, że mam przed sobą wariata z mocnymi warunkami fizycznymi, który od razu ruszy do przodu.
Jak dodał, chciał sprawdzić siebie w najtrudniejszych momentach walki.
Zawsze chciałem stoczyć taką krwawą walkę z wymianami, żeby zobaczyć, czy dam radę w najcięższych chwilach.
„Lewy prosty jak gwóźdź”
Jednym z najważniejszych elementów w tej walce był jego lewy prosty. To właśnie nim już na początku pojedynku rozbił nos rywala.
Mój pierwszy trafiony cios to był lewy prosty i od razu rozciął Sergiuszowi nos. Skupiłem się na tym miejscu i starałem się je dalej kruszyć.
Piwowarczyk zdradził również, że nad tym uderzeniem mocno pracował na treningach.
Lewy prosty wyrzucam z barku jak gwóźdź wbijający się w przeciwnika. Z chłopakami w klubie jeszcze bardziej go dopracowaliśmy.
Najtrudniejsze momenty walki
Końcówka pierwszej rundy była dla Piwowarczyka niezwykle trudna. Zając trafił kilkoma mocnymi uderzeniami i przez chwilę Polak musiał walczyć o przetrwanie.
Nie było tak, że straciłem przytomność. Bardziej dostawałem ciosy w okolice oka i na chwilę nic nie widziałem. Zanim się ogarnąłem, Sergiusz już był przy mnie w klinczu.
Bonus za walkę wieczoru?
Po tak brutalnym pojedynku wielu kibiców wskazuje to starcie jako jednego z głównych kandydatów do bonusu za walkę wieczoru. Sam zawodnik również nie ukrywa, że ma na to nadzieję.
Wydaje mi się, że należy nam się bonus za taką walkę.
„Teraz dajcie mi pas”
Po zwycięstwie Piwowarczyk jasno zaznaczył, że jego zdaniem następny krok jest tylko jeden.
Jestem numerem dwa w rankingu. Trzy zwycięstwa z rzędu, ostatnie w takim stylu. Następna walka powinna być o pas.
Zobacz także: Bartosz Leśko po krwawej bitwie na KSW 116: „Plan był prosty – wyj*** i uje***”
foto: materiały prasowe KSW
