Dziewięć miesięcy bez walki, operowanie na pół gwizdka z kontuzją i zmiany w planach. Damian Piwowarczyk wreszcie wraca do klatki – i od razu w starciu, które może wyłonić kolejnego pretendenta do pasa.
14 marca na XTB KSW 116 „Damsyn” zmierzy się z Sergiuszem Zającem. Stawka? Bardzo realna perspektywa walki mistrzowskiej.
„Wyszedłem z pękniętą łąkotką”
Ostatni raz Damian Piwowarczyk walczył w czerwcu – wtedy w pierwszej rundzie poddał Cedrica Lushimę. Później przyszła przerwa, której wielu kibiców nie rozumiało.
Do walki z Cedriciem już przystąpiłem z nadpękniętą, praktycznie pękniętą łąkotką. Lekarz mówił, żeby lepiej nie wychodzić, ale ja powiedziałem, że znam się lepiej. Wyszedłem i wygrałem, ale potem musiałem się posklejać.
– zdradził.
Do tego doszły kolejne drobne urazy i niewypalone terminy. Piwowarczyk chciał wrócić pod koniec roku, celował w starcie z Bartoszem Leśką, później pojawił się temat Ibragima Chuzhigaeva, ale krótki obóz i kontuzja pokrzyżowały plany.
To było siedem tygodni przed walką. Uważałem, że Chuzhigaev to już europejska, światowa klasa i trzeba się na niego przygotować w pełni. Bez sensu byłoby wychodzić z kontuzją.
– podkreślił.
Eliminator? „Rozpędzony rzeźnik? Sprawdzimy”
Finalnie padło na Sergiusza Zająca – zawodnika z trzema wygranymi w pierwszych rundach i opinią niebezpiecznego finiszera.
Ma trzy wygrane w pierwszych rundach, dwie ja też mam skończone w pierwszych rundach. Jest rozpędzony, mówi się o nim jak o „rzeźniku”. Super, podoba mi się to zestawienie.
– mówi Piwowarczyk w rozmowie z Mariuszem Olkiewiczem.
I dodaje bez ogródek:
Chciałbym go wziąć na głębokie wody. Uważam, że nie jest jeszcze sprawdzony przez mega wykwalifikowanych zawodników.
„Damsyn” wskazuje, że Kleber Silva był już w tendencji spadkowej, a pozostali rywale Zająca nie należeli do ścisłej czołówki kategorii.
Na pewno będziemy sobie zadawać mocne obrażenia. Myślę, że do drugiej rundy pasek zdrowia mocno spadnie.
– zapowiada.
Co-main event, ale „people main event”
Starcie Piwowarczyk – Zając zostało ogłoszone jako co-main event gali w Gorzowie. Główną walką wieczoru będzie pojedynek Adriana Bartosińskiego z Madarsem Fleminasem po wypadnięciu Phila De Friesa i Marcina Wójcika.
Dla mnie spoko, bo jak kończy się main event, to wszyscy wychodzą. A po co-main evencie wszyscy jeszcze zostają.
– żartuje „Damsyn”.
Nie ukrywa jednak, że pierwotne zestawienie De Fries – Wójcik było dla niego ciekawsze sportowo.
Pas coraz bliżej
Piwowarczyk nie owija w bawełnę – wygrana z Zającem może oznaczać walkę o tytuł z Rafałem Haratykiem.
Jeśli ja wygram i Zając wygrałby ze mną, to mamy dwóch eliminatorów. Obojętnie kto wygra, to jest to atrakcyjne zestawienie dla mistrza.
– analizuje.
Jednocześnie przyznaje, że sytuacja w kategorii półciężkiej jest dynamiczna i wiele zależy od ruchów organizacji.
„Nie wierzę w ustawianie walk”
W rozmowie pojawił się również temat kontrowersji wokół niektórych pojedynków i teorii o ustawianiu walk.
Nie ma nic gorszego dla MMA, niż gdyby się okazało, że walki są ustawiane. Mnie nikt nigdy nie składał takiej propozycji i nie wierzę, żeby to był realny problem w naszym sporcie.
– podkreślił stanowczo.
Bilans Damiana Piwowarczyka w KSW to m.in. wygrane przed czasem z Łukaszem Sudolskim, Kleberem Silvą, Bartłomiejem Gładkowiczem, Bartoszem Szewczykiem i Cedriciem Lushimą. Ostatnie dwie porażki – z Rafałem Haratykiem i Marcinem Wójcikiem – tylko podgrzały jego ambicje. 14 marca w Gorzowie wszystko ma się wyjaśnić.
Zobacz także: Banger w półciężkiej dodany do karty XTB KSW 116
Więcej informacji w wywiadzie dla naszej redakcji:
