Dan Hooker nie zamierza długo rozpamiętywać porażki z Salahdinem Parnassem podczas UFC Paris. Nowozelandczyk przyznał jednak, że najbardziej frustrujące było dla niego to, iż po wielu tygodniach ciężkich przygotowań pojedynek zakończył się, zanim zdążył na dobre wejść w walkę.
Dan Hooker zmierzył się z Salahdinem Parnassem w walce wieczoru gali UFC Paris. Dla Francuza był to debiut w największej organizacji MMA na świecie, do którego przystępował jako były podwójny mistrz KSW.
Parnasse potrzebował zaledwie nieco ponad dwóch minut, aby zatrzymać bardziej doświadczonego rywala. Francuz trafił Hookera na korpus, a następnie wykorzystał jego problemy, dokładając kolejne uderzenia. Ostatecznie pojedynek zakończył się przez nokaut.
Hooker przyznał, że właśnie krótki przebieg walki był dla niego jednym z najbardziej frustrujących elementów całego wieczoru.
Właśnie to jest ten sport. Od czasu do czasu musisz przełknąć trochę pokory. Oczywiście każdy wychodzi z zamiarem wygrania i zaprezentowania się z dobrej strony. Po prostu trafił mnie wcześnie na wątrobę. Zazwyczaj, kiedy coś takiego się wydarzy, możesz próbować zachować pokerową twarz i jakoś przez to przejść, ale tym razem zobaczyłem, że to nie działa.
Nowozelandczyk próbował jeszcze ukryć reakcję na uderzenie, jednak Parnasse szybko wykorzystał sytuację. Chwilę później Hooker został posłany na deski, a walka dobiegła końca.
Sam zawodnik podkreślił, że nokaut nie spowodował u niego poważnych obrażeń. Najbardziej bolało go coś zupełnie innego.
To, co najbardziej mnie wkurzyło, to fakt, że wróciłem na backstage i nawet nie czułem, jakbym stoczył walkę. Oczywiście był to cios, po którym można dość szybko dojść do siebie, a nokdaun był raczej takim krótkim momentem. Wróciłem na backstage i pomyślałem: cholera, nawet nie dostałem okazji, żeby naprawdę zawalczyć.
„Włożyłem w ten obóz mnóstwo ciężkiej pracy”
Hooker zaznaczył, że przed pojedynkiem z Parnassem wykonał ogromną pracę na salach treningowych. Dlatego tak trudno było mu pogodzić się z tym, że cały wysiłek nie przełożył się na dłuższą walkę.
Włożyłem w ten obóz mnóstwo ciężkiej pracy na sali. Poświęciłem dużo czasu i wiele rzeczy poświęciłem, żeby się do tego przygotować. Ale taki jest ten sport. W przeszłości zdarzało mi się odpuszczać podczas obozów i mimo wszystko dobrze wypadać. Tym razem zrobiłem wszystko właściwie, a i tak nie dostałem lekcji, której chciałem.
Doświadczony zawodnik nie zamierza jednak pozwolić, aby jedna porażka przekreśliła pozytywne zmiany, jakie wprowadził w swoim życiu podczas przygotowań do walki z Parnassem.
Nie dostałem lekcji, o którą prosiłem, tylko lekcję, której potrzebowałem. Myślę, że to po prostu jedna z tych rzeczy. Zamiast się tym za bardzo przejmować, pomyślałem, że przecież nie doznałem w tej walce dużych obrażeń. Włożyłem mnóstwo ciężkiej pracy na sali i chcę dalej budować na tym obozie.
Hooker szybko wraca do oktagonu
Porażka z Parnassem nie oznaczała dla Hookera długiej przerwy. Nowozelandczyk już 21 listopada powróci do oktagonu, gdzie zmierzy się z Brianem Ortegą podczas gali UFC w Katarze.
Hooker sam zabiegał o ten pojedynek. Gdy dowiedział się, że Ortega potrzebuje nowego przeciwnika, natychmiast skontaktował się ze swoim menedżerem.
Właśnie dlatego, kiedy pojawiła się okazja, od razu napisałem do mojego menedżera i zapytałem: „Co się dzieje z Brianem Ortegą?”. Pomyślałem, że to będzie dobra walka.
Hooker podkreśla, że nie wraca do oktagonu dlatego, że nie potrafi pogodzić się z porażką. Po prostu kocha treningi, rywalizację i całe życie związane z MMA.
Po prostu kocham to. Kocham być na sali, kocham być z chłopakami i ciężko pracować. Kocham ten sport. Chcę wrócić tam przede wszystkim dlatego, że jestem cholernie pasjonatem walki.
Dla Hookera pojedynek z Ortegą będzie więc okazją do szybkiego odbudowania się po nieudanym występie w Paryżu. Nowozelandczyk zamierza jednak podejść do tego pojedynku bez zbędnych deklaracji.
W ostatnich trzech walkach powiedziałem już wszystko. Wychodziłem tam, mówiłem, co zrobię, składałem obietnice. Teraz nie zostało już nic do powiedzenia. Ta walka jest dla mnie. Nie ma już nic do powiedzenia. Po prostu czas wyjść tam, podnieść rękę i walczyć tak, jak powinienem.
Zobacz także: Salahdine Parnasse chce wielkich walk w UFC. Wskazał dwóch rywali
źródło: Submission Radio (YouTube) | foto: radiofrance.fr

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)


















![XTB KSW 122 – wyniki ważenia [NA ŻYWO]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/KSW-122-Wyniki-wazenia-218x150.jpg)

