Szef UFC wprost skrytykował występ Michaela „Venom” Page’a w Londynie. Prezes organizacji opuścił arenę w trakcie walki, a później bez ogródek określił sobotnie starcie jako nieudane. Czy to koniec szans Brytyjczyka na walkę z topową dziesiątką?
Dana White dołączył do grona krytyków występu Michaela „Venom” Page’a na gali UFC London. Sobotnie starcie z Samem Pattersonem w wadze półśredniej, rozegrane na O2 Arena, wywołało falę niezadowolenia wśród fanów, którzy gromko wygwizdali obu zawodników. Prezes UFC nie krył rozczarowania po zakończeniu wieczoru.
Szczerze mówiąc, ja też nie uważam, że to była świetna walka.
stwierdził White podczas konferencji prasowej.
To był kiepski pojedynek. Nie wiem co powiedzieć. Wygrał, więc zobaczymy, co będzie dalej.
dodał, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej oceny.
Statystyki potwierdzają słowa szefa organizacji. Przez piętnaście minut Page oddał zaledwie 61 uderzeń, z czego celnych było tylko 33. Znany z kontrataków i śmiertelnej precyzji Brytyjczyk nie angażował się w wymianę ciosów, a Patterson również nie potrafił narzucić tempa. Sytuacja była na tyle poważna, że sędzia Rich Mitchell ostrzegał zawodników między rundami, próbując zachęcić ich do większej aktywności, choć ostatecznie nie zdecydował się na odjęcie punktów za bierność.
Szczególnie wymowny był fakt, że White podobno opuścił halę jeszcze w trakcie trwania walki – zachowanie, które w świecie UFC rzadko pozostaje niezauważone i zazwyczaj nie wróży nic dobrego dla przyszłości zawodnika w organizacji.
Page wrócił do wagi półśredniej po dwóch zwycięstwach w kategorii średniej, narzekając wcześniej na zbyt długie przerwy między walkami. Sobotni występ miał być jego triumfalnym powrotem przed rodzimą publicznością, ale zamiast spektaklu fani otrzymali rozczarowujące widowisko. Jedyne trofeum, jakie Brytyjczyk zabrał do domu, to gwiazdy od rozgniewanej londyńskiej publiczności. Podczas konferencji prasowej Page przyznał, że jest sobą rozczarowany, ale dodał jednocześnie, że rywal nie chciał się z nim bić…
Warto zauważyć, że od czasu dołączenia do UFC w 2024 roku, Page nie zdołał nikogo pokonać przed czasem. Jego ostatni nokaut miał miejsce jeszcze w 2019 roku w Bellatorze, a jedyne zwycięstwo nie przez decyzję od tamtej pory – przez kopnięcia w nogi przeciwko Goitiemu Yamauchi w 2023 – wydarzyło się tuż przed podpisaniem kontraktu z największą organizacją MMA na świecie.
Teraz przed „Venomem” trudne pytania o przyszłość. Cztery zwycięstwa i jedna porażka (z Ianem Machado Garrym) to solidny bilans, ale w UFC liczy się nie tylko wynik, ale i sposób jego osiągnięcia. Sobotni występ może skutecznie zatrzymać marsz 39-letniego zawodnika w kierunku czołówki dywizji, a słowa White’a sugerują, że organizacja nie będzie się spieszyć z kolejną prestiżową okazją dla Brytyjczyka.
