Konflikt Dany White’a z Francisem Ngannou najwyraźniej nieprędko się zakończy. Szef UFC po raz kolejny ostro wypowiedział się na temat byłego mistrza wagi ciężkiej, a także ujawnił, że podczas jego ostatniej walki dla organizacji kibicował jego rywalowi. White przyznał wprost, że chciał, aby Ciryl Gane pokonał Ngannou.

Relacje między UFC a Francisem Ngannou od lat pozostają niezwykle napięte. Kameruńczyk rozstał się z organizacją na początku 2023 roku, będąc wówczas mistrzem wagi ciężkiej. Nie udało mu się dojść do porozumienia w sprawie nowego kontraktu, w związku z czym jego umowa wygasła, a zawodnik opuścił UFC bez utraty mistrzowskiego pasa w oktagonie.

Konflikt pomiędzy Ngannou a UFC, a przede wszystkim pomiędzy zawodnikiem i Daną White’em, narastał przez kilka lat. Spory dotyczyły między innymi warunków kontraktowych, wynagrodzenia oraz oczekiwań zawodnika wobec organizacji.

Po odejściu z UFC Ngannou związał się z PFL, a wcześniej rozpoczął również przygodę z boksem. W debiucie pięściarskim sprawił ogromne problemy Tysonowi Fury’emu, przegrywając z Brytyjczykiem dopiero na punkty. Następnie został znokautowany przez Anthony’ego Joshuę.

W MMA wrócił w październiku 2024 roku, kiedy pod szyldem PFL pokonał przez nokaut Renana Ferreirę. W maju tego roku wystąpił natomiast po raz pierwszy od tamtego pojedynku, nokautując Philipe’a Linsa podczas gali MVP MMA transmitowanej przez Netflix.

Mimo upływu kolejnych miesięcy White nadal nie zamierza łagodzić tonu w stosunku do byłego mistrza.

Dana White nie kryje niechęci do byłego mistrza UFC

Podczas piątkowych rozmów z mediami White został zapytany między innymi o Ngannou. Szef UFC nie tylko ponownie skrytykował Kameruńczyka, ale także porównał go do Oscara De La Hoyi, z którym również pozostaje w konflikcie.

Dana White wprost stwierdził, że nie chce już współpracować z Ngannou.

Słuchajcie, Ngannou jest na mojej liście Oscara De La Hoyi. Spójrzcie na historię Francisa Ngannou i innych organizacji, z którymi współpracował. To zły człowiek, naprawdę. To zły człowiek. Jestem po prostu na takim etapie swojego życia, że nie chcę robić interesów ze złymi ludźmi. Po prostu nie chcę.

To jednak nie była najmocniejsza część wypowiedzi White’a.

Podczas rozmowy padło również pytanie o to, kiedy ostatni raz szef UFC kibicował porażce zawodnika, którego wówczas promował. White bez wahania wskazał ostatnią walkę Ngannou dla organizacji.

White chciał, żeby Ngannou przegrał z Gane

Ngannou po raz ostatni wystąpił w UFC podczas gali UFC 270 w styczniu 2022 roku. W walce wieczoru wydarzenia zmierzył się z Cirylem Gane, broniąc mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej.

Kameruńczyk wygrał jednogłośną decyzją sędziów, a następnie stoczył jeszcze jedną walkę poza UFC, po czym jego drogi z organizacją ostatecznie się rozeszły.

White przyznał jednak, że przed pojedynkiem z Gane liczył na porażkę swojego ówczesnego mistrza.

To dobre pytanie. Jeśli chodzi o zawodnika, którego chciałem zobaczyć przegrywającego, to musiałby być Francis Ngannou, gdy walczył z Cirylem Gane. (…) Jasne, że chciałem, żeby Ngannou przegrał.

Tym samym White potwierdził, że jego konflikt z Ngannou był na tyle poważny, że podczas ostatniej walki Kameruńczyka dla UFC otwarcie trzymał kciuki za jego przeciwnika.

Konflikt rozpoczął się jeszcze przed pierwszą walką o pas

Początki napiętej relacji pomiędzy Whitem a Ngannou sięgają 2018 roku. To właśnie wtedy Kameruńczyk po raz pierwszy stanął przed szansą zdobycia mistrzostwa UFC wagi ciężkiej, mierząc się ze Stipe Miociciem na UFC 220.

W kolejnych latach relacje obu stron były coraz bardziej skomplikowane. Szczególnie dużo napięcia pojawiło się w okresie, gdy Ngannou zbliżał się do końca swojego kontraktu i coraz głośniej mówił o swoich oczekiwaniach wobec UFC.

Ostatecznie zawodnik zdecydował się nie podpisywać nowej umowy. Ngannou opuścił organizację jako mistrz i rozpoczął kolejny etap kariery, najpierw w boksie, a następnie w PFL.

White jeszcze po odejściu Kameruńczyka przekonywał, że UFC proponowało mu bardzo lukratywny kontrakt, który uczyniłby go najlepiej opłacanym zawodnikiem w historii kategorii ciężkiej organizacji. Ngannou przedstawiał natomiast swoją wersję wydarzeń, podkreślając, że jego oczekiwania wobec współpracy z UFC wykraczały poza samo wynagrodzenie.

Ngannou zbudował karierę poza UFC

Od momentu odejścia z UFC Ngannou konsekwentnie buduje swoją pozycję poza organizacją, a jego kariera przybrała kierunek, którego jeszcze kilka lat wcześniej trudno było się spodziewać.

Kameruńczyk spróbował swoich sił w boksie, mierząc się z dwoma największymi nazwiskami współczesnego pięściarstwa. Pojedynek z Furym był ogromnym wydarzeniem i mimo porażki Ngannou zebrał bardzo dobre recenzje za swoją postawę. Później przyszedł jednak brutalny nokaut z rąk Joshuy.

W MMA Ngannou pozostaje natomiast niepokonany od momentu opuszczenia UFC. Najpierw pokonał Ferreirę w swoim debiucie dla PFL, a następnie szybko rozprawił się z Linsem.

Na razie nic nie wskazuje również na to, aby wieloletni konflikt pomiędzy zawodnikiem i Whitem miał się zakończyć. Kolejna publiczna wypowiedź szefa UFC pokazuje, że emocje związane z odejściem Ngannou wciąż są żywe.

Zobacz także: King Green oskarża zawodników UFC o doping. Wspomniał o walce z Islamem Makhachevem

źródło: BigBoyTV