Jeszcze niedawno relacje na linii Dana White – Arman Tsarukyan były dalekie od idealnych. Teraz szef UFC wyraźnie łagodzi stanowisko i zaczyna doceniać działania zawodnika wagi lekkiej.
Ormianin wciąż czeka na kolejną dużą szansę, ale nie zamierza siedzieć bezczynnie. Aktywność poza oktagonem i umiejętne budowanie medialnego wizerunku zaczynają przynosić efekty.
White docenia aktywność Tsarukyana
Arman Tsarukyan od dłuższego czasu pozostaje na świeczniku – wygrywa pojedynki grapplingowe, pojawia się u popularnych twórców i regularnie przypomina o sobie kibicom.
To właśnie ten aspekt zwrócił uwagę Dany White’a.
Podoba mi się to, co robi Arman. Jest aktywny, pokazuje się ludziom. Spędzanie czasu z Niną też mu nie szkodzi. Ona robi świetną robotę. Zobaczymy, jak to się potoczy. Po każdej gali wszystko się zmienia i zaczynamy patrzeć na kolejne zestawienia. Zobaczymy, co będzie z Armanem. Nie może natomiast wariować, kiedy pojawia się na wydarzeniu. Lubię go.
Wciąż czeka na swoją szansę
Tsarukyan nadal odczuwa skutki decyzji sprzed UFC 311, kiedy wycofał się z walki o pas na ostatniej prostej. Od tamtej pory zaliczył tylko jeden występ w oktagonie – szybkie poddanie Dana Hookera.
Mimo to pozostaje w grze o najwyższe cele i konsekwentnie buduje swoją pozycję.
„Fascynujący gość”
White zdradził również kulisy jednej z nietypowych sytuacji z udziałem zawodnika.
Jestem w Vegas, stoję na światłach, ktoś na mnie krzyczy. Patrzę – obok Rolls-Royce, a w środku Arman. To fascynujący gość i oczywiście totalny kozak.
Szef UFC daje więc jasny sygnał – Tsarukyan wraca do łask, ale wszystko zależy od kolejnych ruchów i rozstrzygnięć w kategorii lekkiej.
Zobacz także: Dana White ucina spekulacje. Islam Makhachev nie wróci tak szybko, jak twierdzono
źródło: MMA Junkie | foto: Paramount
