Tom Aspinall stanowczo zdementował plotki sugerujące, że rozważa odejście z UFC i walki poza największą organizacją MMA na świecie. Daniel Cormier uważa, że taka deklaracja była niezwykle potrzebna, a sam mistrz wagi ciężkiej – mimo napięć między Daną White’em a jego nowym menedżerem Eddiem Hearnem – powinien jak najszybciej dojść do porozumienia z UFC.

Temat przyszłości Toma Aspinalla nabrał w ostatnich dniach ogromnego rozgłosu po wypowiedziach Eddiego Hearna. Brytyjski promotor, który reprezentuje obecnie mistrza UFC w wadze ciężkiej, otwarcie mówił o pieniądzach i przekonywał, że nie pozwoli Aspinallowi walczyć za wynagrodzenie, które – jego zdaniem – nie odpowiada wartości generowanej przez potencjalne wielkie pojedynki.

Dodatkowym problemem jest historia relacji Hearna z Daną Whitem. Obaj od lat publicznie wdają się w słowne przepychanki, a zdaniem Daniela Cormiera właśnie ten osobisty konflikt może komplikować rozmowy dotyczące przyszłości brytyjskiego mistrza.

Były mistrz UFC podkreślił jednak, że pozycja Aspinalla sprawia, iż organizacja musi traktować poważnie zarówno jego, jak i ludzi reprezentujących jego interesy.

Od momentu, gdy Tom Aspinall zatrudnił Eddiego Hearna, nieustannie obserwujemy kłótnie i przepychanki. Eddie mówi jedno, Dana White drugie. Wszystko to dzieje się wokół mistrza wagi ciężkiej świata. Nie możesz występować przeciwko organizacji w taki sposób, jak robi to Eddie Hearn, jeśli nie masz czegoś wartościowego. A dokładnie tym jest Tom Aspinall. Jest mistrzem świata w wadze ciężkiej. Dlatego musisz rozmawiać z nim i z zespołem, który wybrał. To po prostu prawda.

Cormier uważa, że zarówno UFC, jak i sam Aspinall mogą ostatecznie tylko zyskać na porozumieniu. Problem polega jednak na tym, że negocjacje prowadzone przez osoby, które wzajemnie za sobą nie przepadają, mogą być znacznie trudniejsze.

„Jedynym miejscem dla niego jest UFC”

Najmocniejsza część wypowiedzi Cormiera dotyczyła jednak samej możliwości odejścia Aspinalla z UFC. DC nie wierzy, że w MMA istnieje obecnie organizacja, która mogłaby zapewnić Brytyjczykowi porównywalną możliwość regularnego budowania marki, kariery i zarobków.

Były mistrz wagi ciężkiej i półciężkiej zaznaczył, że poza UFC można oczywiście zarobić duże pieniądze i zbudować swoją pozycję, ale jego zdaniem długoterminowa perspektywa dla zawodnika pokroju Aspinalla wygląda zupełnie inaczej.

Niech nikt wam nie mówi inaczej: Tom Aspinall jest mistrzem wagi ciężkiej i jedynym miejscem, w którym powinien być, jest UFC. To prawda. MMA nie jest sportem, w którym naprawdę możesz po prostu pójść gdziekolwiek indziej. Możesz budować swoją pozycję w innych miejscach, ale jeśli ostatecznie chcesz osiągnąć poziom gwiazdorstwa, na jakim chcesz być, zarabiać takie pieniądze, jakie chcesz zarabiać lub masz nadzieję zarabiać, to musi wydarzyć się to w UFC.

Cormier zwrócił uwagę, że sytuacja Aspinalla jest zupełnie inna niż w przypadku zawodników, którzy dopiero próbują wyrobić sobie nazwisko poza największą organizacją MMA.

Brytyjczyk już jest mistrzem UFC i osiągnął najwyższą możliwą pozycję sportową. Teraz jego negocjacje dotyczą tego, ile powinien otrzymywać za pojedynki, a nie walki o możliwość dostania się do wielkiej ligi.

Cormier rozumie Aspinalla i Hearna. „Tam jest więcej pieniędzy”

DC zaznaczył przy tym, że nie uważa, aby Hearn bezpodstawnie domagał się dla swojego klienta lepszych warunków. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem istnieje kwota, którą Aspinall może wynegocjować ponad obecne zarobki.

Były mistrz zwrócił jednak uwagę na fundamentalną różnicę pomiędzy oczekiwaniami menedżera wywodzącego się z boksu a realiami MMA.

Wiem, że dla Toma Aspinalla są pieniądze do wzięcia. Wiem to. Jest kwota, którą Tom Aspinall prawdopodobnie może dostać powyżej tego, co zarabia obecnie. Ale nawet ta liczba, którą mogą mu zaoferować, prawdopodobnie nie będzie wystarczająca dla tego, czego Eddie Hearn uważa, że powinien dostawać w UFC. Kiedy UFC zaoferuje mu maksymalną kwotę, prawdopodobnie powie: „Dostaliśmy trochę więcej, niż chcieliśmy zapłacić”, a druga strona nadal będzie uważała, że nie dostała dokładnie tego, czego chciała. W biznesie wszyscy kończą trochę niezadowoleni.

Cormier przypomniał, że Hearn przez lata pracował z największymi gwiazdami boksu, gdzie wynagrodzenia na najwyższym poziomie mogą osiągać zupełnie inną skalę.

To właśnie dlatego – zdaniem DC – promotor może patrzeć na sytuację Aspinalla inaczej niż ludzie od lat funkcjonujący wyłącznie w modelu biznesowym UFC.

„Menedżer pracuje dla zawodnika”

Jednocześnie Cormier odniósł się do słów Hearna, który w bardzo stanowczy sposób przekonywał, że nie pozwoli Aspinallowi walczyć za pieniądze, które uważa za niewystarczające.

Według DC taka deklaracja jest problematyczna z jednego prostego powodu – ostateczna decyzja zawsze należy do zawodnika.

Kiedy Eddie Hearn mówi o tej sytuacji i używa absolutnych stwierdzeń: „Nie pozwolę mu tego zrobić”, to jest to właściwie niemożliwe. Myślę, że ludzie zapominają o jednej rzeczy w relacji menedżer–zawodnik. Menedżer pracuje dla ciebie. To nie ty pracujesz dla niego. Dotyczy to wszystkich. To zawodnik wystawia czek. Menedżer nie dostaje pieniędzy, jeśli zawodnik nie wychodzi do walki. Tom Aspinall ostatecznie będzie chciał walczyć, będzie musiał walczyć i jest mistrzem wagi ciężkiej UFC. My wszyscy potrzebujemy, żeby walczył.

Cormier podkreślił, że nawet jeśli Aspinall zdecydowałby się wykorzystać swoją wartość na otwartym rynku, problem pojawiłby się już po pierwszym wielkim pojedynku.

Przykład Ngannou i problem wielkich pieniędzy poza UFC

Były mistrz UFC wskazał na przykład Francisa Ngannou, który po odejściu z organizacji Dany White’a zdołał wynegocjować wielkie pieniądze zarówno w MMA, jak i przede wszystkim w boksie.

Zdaniem Cormiera przykład Kameruńczyka pokazuje jednak również, jak trudne może być znalezienie kolejnych równie lukratywnych możliwości.

Francis Ngannou osiągnął maksimum tego, co można było zarobić poza UFC. Osiągnął ten maksymalny poziom. PFL przygotowało dla niego kontrakt, mieli płacić jego rywalom i robić wszystkie te rzeczy. A teraz odszedł z PFL, ponieważ osiągnął maksymalny poziom pieniędzy. Oni nie mogą dać mu więcej. Poszedł więc do boksu i zarobił jeszcze więcej. Teraz, kiedy wraca do MMA, wszystko inne wydaje się niewystarczające. Tom Aspinall może wyjść na otwarty rynek. Można powiedzieć, że zawalczy z Francisem Ngannou i zarobi ogromne pieniądze jeden raz. A co potem?

Cormier nie kwestionuje tego, że Aspinall mógłby znaleźć pojedyncze walki generujące ogromne przychody. Jego zdaniem kluczowe pytanie brzmi jednak, czy którakolwiek z innych organizacji byłaby w stanie regularnie płacić mistrzowi takie pieniądze.

To właśnie tutaj – według DC – UFC pozostaje bezkonkurencyjne.

Aspinall zabrał głos. Cormier uważa, że musiał to zrobić

Sam Tom Aspinall w końcu publicznie odniósł się do narastających spekulacji i stanowczo zaprzeczył, jakoby planował opuszczenie UFC.

Mistrz podkreślił, że pozostaje w regularnym kontakcie z organizacją i to właśnie z jego własnych wypowiedzi należy wyciągać wnioski dotyczące jego przyszłości.

Cormier uważa, że publiczne stanowisko Aspinalla było bardzo ważne.

Tom Aspinall, trzeba mu to oddać, po raz pierwszy sam się na ten temat wypowiedział. Powiedział: „Nie opuszczam UFC. Nigdy w żadnym wywiadzie tego nie powiedziałem, a słowa przypisywane mi dziś przez innych są po prostu nieprawdziwe. Rozmawiam z UFC codziennie i zawsze będę informował was o sytuacji”. To prawdopodobnie powinno wydarzyć się wcześniej. Dla mnie mówi to również, że Tom rozumie, iż właśnie tutaj musi walczyć, jeśli chce zarabiać największe pieniądze.

„Najgroźniejszy człowiek na planecie” musi wrócić do klatki

Cormier zakończył swoją wypowiedź jednoznacznym apelem o zakończenie publicznych sporów i szybkie doprowadzenie do powrotu mistrza do rywalizacji.

DC przyznał, że inni czołowi zawodnicy wagi ciężkiej mogą prezentować się znakomicie, ale nie ma wątpliwości, kto obecnie znajduje się na szczycie dywizji.

Tom Aspinall musi być w UFC. Tom Aspinall musi wrócić do walk tak szybko, jak tylko możemy go do nich doprowadzić, ponieważ jest najlepszym ciężkim na świecie. Ciryl Gane jest świetny. Wygląda niesamowicie przeciwko Alexowi Pereirze. Ale ostatecznie mistrzem wagi ciężkiej jest teraz Tom Aspinall i UFC go potrzebuje. Mam nadzieję, że wszystkie te przepychanki i wzajemne ataki uda się zakończyć, żebyśmy mogli sprowadzić mistrza wagi ciężkiej – najgroźniejszego człowieka na planecie – z powrotem do oktagonu, tam, gdzie jego miejsce.

W ocenie Cormiera Aspinall jest obecnie zbyt ważnym elementem zarówno sportowej, jak i biznesowej układanki UFC, aby któraś ze stron mogła sobie pozwolić na długotrwały impas. Zdaniem byłego mistrza najlepszym rozwiązaniem pozostaje porozumienie – nawet jeśli zarówno UFC, jak i otoczenie Brytyjczyka będą musiały ostatecznie zrezygnować z części swoich oczekiwań.

Zobacz także: „Myślałem, że to jest jakiś sen” – Michał Oleksiejczuk szczerze o bolesnej porażce z Abusem Magomedovem

źródło: YouTube / Daniel Cormier | foto: PA Images / Getty Images