Site icon InTheCage.pl

Daniel Cormier zmienia zdanie o Jonie Jonesie. „Nie irytuje mnie już tak jak kiedyś”

Daniel Cormier zmienia zdanie o Jonie Jonesie. „Nie irytuje mnie już tak jak kiedyś”

alfredo_auditore/Instagram

Przez lata byli jednymi z największych wrogów w historii MMA. Daniel Cormier i Jon Jones stworzyli rywalizację, która wykraczała daleko poza oktagon. Teraz jednak były mistrz UFC przyznaje, że po wspólnej pracy przy programie telewizyjnym spojrzał na swojego odwiecznego rywala zupełnie inaczej.

Daniel Cormier i Jon Jones spędzili ostatnie tygodnie razem w Tajlandii, gdzie pełnili role trenerów w programie „ALF Reality”. Była to pierwsza tak długa współpraca obu zawodników od wielu lat.

„Nie jest już taki, jak myślałem”

Choć między legendami MMA wciąż nie brakuje uszczypliwości, Cormier przyznał, że codzienny kontakt pozwolił mu lepiej poznać dawnego przeciwnika.

Po spędzeniu z Jonem tyle czasu w Tajlandii muszę uczciwie powiedzieć, że nadal mnie irytuje, ale już nie tak bardzo jak kiedyś. Kiedy przebywasz z kimś przez tak długi czas, zaczynasz go lepiej poznawać i rozumieć. Widziałem nagranie, na którym mówił, że jestem sztywny i źle traktuję ludzi wokół siebie, co oczywiście nie jest prawdą. Mimo całej naszej historii mogę jednak powiedzieć wprost, że nie jest już dla mnie tym samym człowiekiem, za którego uważałem go wcześniej. Nie czuję do niego takiej niechęci jak kiedyś.

Były podwójny mistrz UFC zaznaczył, że nie oznacza to nagłej przyjaźni, ale poziom wzajemnej wrogości zdecydowanie się zmniejszył.

„W oktagonie mnie pokonał, ale później wygrywałem ja”

Cormier nie omieszkał jednak przypomnieć, że po zakończeniu sportowej rywalizacji to on częściej wychodził zwycięsko z bezpośrednich pojedynków poza klatką.

Udało nam się pracować razem profesjonalnie i dokończyć program. Ostatecznie obaj moi zawodnicy znaleźli się w finale, a mój zawodnik pokonał jego zawodnika. Potem jeszcze poprowadziłem zwycięzcę całego programu. Prawda jest taka, że w tej kategorii już wygrałem. Kiedy widzisz dwóch ludzi, którzy przez tyle lat byli sobie wrogami, zaczynasz zastanawiać się nad innymi sposobami rywalizacji. Trzeba jednak pamiętać, że Jon pokonał mnie w walce. Ale wszystko, co robiliśmy później, wygrywałem już ja. Pokonałem go w meczu piłkarskim, pokonałem go jako trener.

Cormier nie chce walki na zasadach Jonesa

W ostatnich tygodniach pojawiły się pomysły, by obaj byli mistrzowie zmierzyli się jeszcze raz, tym razem w formule grapplingowej. Cormier nie jest jednak przekonany do takiego scenariusza.

Jeśli ktoś chce mi zapłacić siedmiocyfrową kwotę za pojedynek z Jonem Jonesem, to wchodzę w to bez zastanowienia. Ale jeśli ktoś chce, żebym rywalizował z nim tylko w formule, w której praktycznie nie ma ryzyka przegranej dla niego, to nie widzę sensu. Powiem szczerze – prawdopodobnie nie poddałbym Jona Jonesa. Nie wierzę, że byłbym w stanie to zrobić. Znam jego budowę ciała, wiem, jak dobrym jest grapplerem. To fenomenalny zawodnik.

Jednocześnie „DC” jest przekonany, że pod względem kontroli zapaśniczej nadal miałby przewagę nad dawnym rywalem.

Wiem jednak jedno. Jeśli sprowadzę go do parteru, mogę go tam kontrolować. Mogę go utrzymywać na ziemi i dominować pozycją. Ale jeśli przez osiem minut będę go kontrolował, a potem sędziowie podniosą ręce obu zawodnikom, to jaki jest w tym sens? Co właściwie miałoby to udowodnić?

Choć relacje między Cormierem i Jonesem są dziś znacznie spokojniejsze niż w czasach ich mistrzowskich wojen, wygląda na to, że temat ich rywalizacji wciąż nie został całkowicie zamknięty.

Zobacz takżePaulo Costa chce rewanżu ze Stricklandem: „Moja strategia była fatalna”

źródło: Daniel Cormier / YouTube | foto: alfredo_auditore/Instagram

Exit mobile version