Powrót po przerwie zakończony wygraną, ale bez fajerwerków. Daniel Rutkowski pokonał Oleksiiego Polishchuka jednogłośną decyzją na XTB KSW 117. Mimo zwycięstwa sam zawodnik nie był w pełni usatysfakcjonowany swoim występem.
Polak od początku narzucił swoje tempo, kontrolując rywala głównie w klinczu i przy siatce. Choć z rundy na rundę wyglądał coraz lepiej, zabrakło mocniejszego akcentu, który mógłby zakończyć walkę przed czasem.
„Mogłem to zrobić lepiej”
Daniel Rutkowski nie ukrywał po walce, że liczył na bardziej efektowny powrót.
Mógłbym to lepiej wymarzyć, jakbym zrobił jakiś nokaut fajny. Z mojej perspektywy ta walka mi się nie podobała. W pierwszej rundzie tylko go trzymałem, a tak naprawdę w ogóle się nie męczyłem. Przydałoby się tam kilka ciosów z mojej strony i byłbym bardziej zadowolony.
Zawodnik przyznał, że kontrola była duża, ale zabrakło konkretów w ofensywie.
Tak wyszło, że dobrze mi się go trzymało, dlatego to robiłem. Jakbym dorzucił kilka mocnych uderzeń, to wyglądałoby to zupełnie inaczej. Z każdą minutą było jednak coraz lepiej i końcówka pierwszej rundy już była fajniejsza.
Moment przełamania w trzeciej rundzie
Najmocniejszy akcent pojawił się dopiero w trzeciej odsłonie, kiedy Rutkowski czysto trafił rywala.
Trafiłem go idealnie na szczękę i widziałem, jak zjechał na deski. Trochę za bardzo się cofnąłem, zamiast pójść za ciosem. Jakbym dołożył jeszcze dwa, trzy uderzenia, to myślę, że sędzia mógłby to przerwać.
Sam przyznał, że zabrakło mu instynktu do wykończenia akcji.
Problemy zdrowotne przed walką
Dużym zaskoczeniem była informacja o ograniczonych przygotowaniach w stójce. Rutkowski praktycznie nie trenował uderzeń przez cały obóz.
Od mojej ostatniej walki ani razu nie uderzałem. Ani razu przez całe przygotowania. Bardzo bałem się o ręce, bo dwie kostki mnie bolały. Nawet na tarczach nie pracowaliśmy normalnie, tylko bardziej na luzie. To było duże ryzyko.
Mimo tego w walce był w stanie skutecznie trafiać rywala i budować przewagę.
Teraz dopiero po walce widzę, że mogę normalnie uderzać i nic mnie nie boli. To dla mnie ogromna ulga.
Powrót i plan na Radom
Rutkowski nie chce długo czekać na kolejny występ i celuje w szybki powrót do klatki.
Półtora miesiąca wystarczyło mi do tej walki i myślę, że do kolejnej też wystarczy. Chciałbym zawalczyć w Radomiu i mam nadzieję, że to się uda. Trzy sektory już wykupione, więc oby Radom zapłonął.
Zawodnik podkreśla, że jest w dobrej formie i gotowy na kolejne wyzwania.
Jestem sportowcem i cały czas jestem w treningu. Teraz, jak już wiem, że mogę uderzać, będzie jeszcze lepiej.
„Dajcie rywala, ja wychodzę”
Rutkowski nie wybiera przeciwników i jasno deklaruje gotowość na każdego.
U mnie to wygląda prosto. Dajcie rywala i wychodzę walczyć. Tak było teraz i tak będzie dalej.
Zwycięstwo na XTB KSW 117 to dla niego ważny krok po przerwie i sygnał, że nadal liczy się w swojej kategorii.
Zobacz także: XTB KSW 117: Daniel Rutkowski rozbił i wypunktował Polishchuka! Pełna kontrola Polaka na dystansie trzech rund
