Site icon InTheCage.pl

„Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co zrobiłem” – Kevin Vallejos po znokautowaniu Emmetta

„Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co zrobiłem” – Kevin Vallejos po znokautowaniu Emmetta

Kevin Vallejos znokautował Josha Emmetta w walce wieczoru UFC Vegas 114. Argentyńczyk po wielkim zwycięstwie nie krył emocji i przyznał, że wciąż trudno mu uwierzyć w to, czego dokonał.

Kevin Vallejos znokautował Josha Emmetta w walce wieczoru gali UFC Vegas 114. Argentyńczyk nie tylko odniósł jedno z największych zwycięstw w swojej karierze, ale także jasno pokazał, że w wadze piórkowej może wkrótce namieszać w czołówce.

Dla „Chino” było to kolejne imponujące zwycięstwo nad bardzo doświadczonym rywalem. Emmett słynął z niezwykłej odporności na ciosy, jednak tym razem Vallejos zakończył walkę przed czasem, czym jeszcze mocniej zaznaczył swoją obecność w czołówce dywizji piórkowej.

„Wciąż nie mogę w to uwierzyć”

Podczas rozmowy z mediami po gali Argentyńczyk przyznał, że emocje po zwycięstwie wciąż są ogromne.

Szczerze mówiąc, jestem bardzo szczęśliwy. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co zrobiłem. Niesamowicie cieszy mnie mój występ i cała praca, którą włożyłem w przygotowania.

Vallejos zwrócił uwagę, że jego ostatnie zwycięstwa budują bardzo mocne résumé.

W poprzedniej walce znokautowałem zawodnika, który nigdy wcześniej nie został znokautowany. Teraz Josh Emmett – zawodnik, którego chyba tylko raz wcześniej ktoś znokautował. Czuję, że buduję naprawdę dobre CV.

Porównania do Ilii Topurii

Argentyńczyk coraz częściej jest porównywany z mistrzem wagi lekkiej Ilią Topurią, jednak sam zawodnik podchodzi do tego z dystansem.

Podoba mi się to porównanie do Ilii Topurii, ale ja chcę być własną wersją. Chcę, żeby ludzie rozpoznawali mnie jako „Chino” Vallejosa. Wiem, że mogę jeszcze bardzo dużo się poprawić.

Kolejny krok? Czołówka rankingu

Po zwycięstwie nad Emmettem Argentyńczyk prawdopodobnie znajdzie się w czołowej piętnastce rankingu wagi piórkowej. Sam zawodnik podkreśla jednak, że nie chce wybierać konkretnych rywali.

Każdy z tych zawodników to świetna walka. Volkanovski jest mistrzem, Yair Rodriguez i Brian Ortega są bardzo trudnymi rywalami. Z kolei z Jeanem Silvą mamy historię i wiem, że kiedyś nasze drogi się przetną.

Vallejos nie wyklucza także pojedynku z Brazylijczykiem w jego ojczyźnie.

Pojechałbym do Brazylii i zawalczył u niego w domu. To on jest wyżej w rankingu, więc byłoby nie w porządku, gdyby musiał przyjechać do Argentyny.

Bonus i inwestycja w przyszłość

Za swój występ Argentyńczyk otrzymał również bonus finansowy, który – jak zdradził – zamierza przeznaczyć na rozwój swojego klubu.

Najpierw zrobię grilla dla rodziny i przyjaciół. A później chcę zainwestować te pieniądze w rozwój naszego gymu w Mar del Plata. Moim marzeniem jest stworzyć w Argentynie miejsce, w którym będziemy mogli robić pełne obozy przygotowawcze.

Vallejos przyznał też, że chciałby spełnić jeszcze dwa marzenia w UFC – znaleźć się w oficjalnej grze organizacji oraz stoczyć walkę na dużej arenie przed tysiącami kibiców.

Zawsze mówiłem o dwóch rzeczach. Chcę znaleźć się w grze UFC i chcę walczyć na wielkiej arenie. Chcę poczuć tę energię, którą zawsze oglądałem w telewizji.

Zobacz takżeUFC Vegas 114 – wyniki gali

źródło: rozmowa z mediami po gali UFC Vegas 114

Exit mobile version