Kilka tygodni po głośnym zatrzymaniu na lotnisku w Atlancie Dustin Poirier po raz pierwszy szczegółowo odniósł się do całej sytuacji. Były tymczasowy mistrz UFC nie szuka usprawiedliwień, przyznaje, że zachował się niewłaściwie i przeprasza zarówno pracowników lotniska, jak i policjantów. Amerykanin wyznał również, co doprowadziło go do tego stanu oraz dlaczego do dziś nie obejrzał nagrania ze swojego zatrzymania.

Przypomnijmy, że Dustin Poirier został zatrzymany w Dzień Ojca na lotnisku w Atlancie pod zarzutem przebywania w miejscu publicznym pod wpływem alkoholu. Kilka dni później do sieci trafiło nagranie z kamery nasobnej policjanta, na którym widać byłego zawodnika UFC zachowującego się agresywnie i kierującego groźby wobec funkcjonariusza.

W rozmowie w podcaście The Diary of a CEO Poirier przyznał, że nie pamięta dokładnie przebiegu wydarzeń, ale nie zamierza zrzucać odpowiedzialności na nikogo innego.

Pracownik przy stanowisku odprawy prawdopodobnie zauważył, że jestem pijany i powiedział, że nie mogę wejść na pokład samolotu. Wydaje mi się, że właśnie od tego wszystko się zaczęło. Nie pamiętam dokładnie, ale chcę przeprosić tych pracowników lotniska, kimkolwiek są, a także policjantów za to, że musieli sobie ze mną radzić. Poprosiłem nawet mojego prawnika z Atlanty, żeby spróbował zdobyć dane tego policjanta. Chciałbym napisać do niego list albo zadzwonić i osobiście podziękować mu za to, jak profesjonalnie zachował się wobec człowieka w takim stanie. Naprawdę wykonał świetną pracę. To mogło skończyć się znacznie gorzej.

„Mogłem mieć znacznie poważniejsze problemy”

Na końcu opublikowanego nagrania widać, jak Poirier żegna się z funkcjonariuszem uściskiem dłoni. Były pretendent do pasa UFC uważa dziś, że wiele zawdzięcza opanowaniu policjanta.

Być może w pewnym momencie dotarło do mnie, co się dzieje. Może pomyślałem: „Co ja właściwie robię?”. Im więcej o tym słyszę i im więcej osób opowiada mi o tym, jak zachował się ten policjant, tym bardziej jestem przekonany, że wykonał fantastyczną pracę. Muszę mu za to podziękować, bo naprawdę wszystko mogło potoczyć się dużo gorzej. Wyobraźcie sobie, że zamiast niego trafiam na młodego policjanta z gorącą głową, który chce zrobić wokół siebie szum. Dzisiaj mógłbym siedzieć tutaj z naprawdę poważnymi zarzutami. A do tego naraziłbym moją żonę i dzieci na coś, przez co nigdy nie powinny przechodzić.

Wspomnienia o ojcu i szczere wyznanie

Poirier zdradził również, że ogromny wpływ na jego stan miały wspomnienia związane z ojcem, który od lat zmaga się z uzależnieniem od alkoholu. Były zawodnik UFC przyznał, że właśnie tego dnia szczególnie mocno wróciły do niego trudne emocje.

Alkohol zniszczył życie mojego ojca. Rozpadły się jego małżeństwa, relacje z rodziną, z dziećmi i przyjaciółmi. Wielokrotnie trafiał do więzienia z powodów związanych z alkoholem. Dziś jest bezdomny. Próbowałem mu pomagać, ale zawsze wracał na ulicę. Mam wrażenie, że on po prostu nie chce tej pomocy. W Dzień Ojca leciałem do pracy i cały czas myślałem o swoim ojcu. Zacząłem pić już na lotnisku i właśnie to doprowadziło do całej sytuacji. Od lat chodzę na terapię, ale nie zmienia to faktu, że odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na mnie. Alkohol nigdy nie przyniósł mi niczego dobrego, szczególnie wtedy, gdy psychicznie nie jestem w najlepszym miejscu.

„Nigdy nie obejrzę tego nagrania”

Choć film z zatrzymania błyskawicznie obiegł media społecznościowe, Poirier przyznał, że sam nie obejrzał ani jednej sekundy nagrania i nie zamierza tego robić.

Nie widziałem tego filmu. Obejrzała go moja żona, widzieli go moi znajomi i dzięki nim mniej więcej wiem, co się wydarzyło. Ale sam nie chcę tego oglądać. Widok samego siebie w takim stanie, obrażającego policjantów, pracowników lotniska, a przede wszystkim samego siebie i swoją rodzinę, niczego dobrego mi nie przyniesie. Wiem, co zrobiłem. Rozumiem, co się wydarzyło. Nie potrzebuję oglądać tego jeszcze raz.

Przed byłym tymczasowym mistrzem kategorii lekkiej UFC wciąż pozostaje pierwsza rozprawa sądowa związana z zatrzymaniem. Zgodnie z prawem stanu Georgia przebywanie w miejscu publicznym pod wpływem alkoholu może skutkować karą do roku pozbawienia wolności, grzywną do 1000 dolarów lub obiema tymi sankcjami jednocześnie.

Zobacz takżeJon Jones stanął w obronie Dustina Poiriera: „Był pijany. Każdy z nas kiedyś był”

źródło: The Diary of a CEO | foto: Getty Images