Robert Bryczek od samego początku kariery marzył o występach w UFC, ale droga do największej organizacji MMA na świecie była znacznie dłuższa i bardziej wyboista, niż mogło się wydawać. Porażki, kontuzja i wieloletnia przerwa, nieudana próba przybliżenia się do celu, a później seria pięciu błyskawicznych zwycięstw – Polak w programie OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym opowiedział, dlaczego nawet w najtrudniejszych momentach nigdy nie przestał wierzyć, że ostatecznie trafi do UFC.
Robert Bryczek przeszedł długą i wyboistą drogę, zanim spełnił swoje marzenie o podpisaniu kontraktu z UFC. Polak zadebiutował zawodowo w 2011 roku, a o występach w największej organizacji MMA na świecie myślał praktycznie od początku swojej kariery.
Na upragniony angaż musiał jednak czekać ponad dekadę. Robert Bryczek trafił do UFC na początku 2024 roku, ale jego pierwszy występ w organizacji nie potoczył się zgodnie z pierwotnym planem. Polak miał zmierzyć się z Albertem Duraevem, jednak Rosjanin wypadł z pojedynku, a na zastępstwo wszedł Ihor Potieria, który 10 lutego 2024 roku pokonał Bryczka jednogłośną decyzją.
Po półtorarocznej przerwie Bryczek wrócił jednak do klatki w spektakularnym stylu. Na UFC Paris 6 września 2025 roku znokautował w trzeciej rundzie Brada Tavaresa, odnosząc pierwsze zwycięstwo w organizacji. Następnie, 2 maja 2026 roku, musiał uznać wyższość Cama Rowstona, przegrywając jednogłośną decyzją.
Już 26 września Polak ponownie wejdzie do klatki. Tym razem jego rywalem będzie znakomity grappler Rodolfo Vieira. Zanim jednak Bryczek znalazł się w tym miejscu, przez lata wielokrotnie musiał zaczynać swoją drogę do UFC niemal od nowa.
„Od samego początku do samego końca wierzyłem, że to jest możliwe”
W ostatnim programie OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym Bryczek został zapytany o moment, w którym po raz pierwszy realnie zaczął wierzyć, że UFC jest w jego zasięgu.
Sam zawodnik przyznał, że marzenie towarzyszyło mu praktycznie od początku kariery. Nie oznacza to jednak, że przez wszystkie lata był przekonany, iż droga do największej organizacji świata będzie prosta.
Każda porażka była dla niego „zimnym prysznicem” i momentem, w którym upragniony cel wyraźnie się oddalał. Bryczek podkreślił jednak, że nawet wtedy nie pozwolił sobie na całkowite zwątpienie.
Jak przychodził zimny prysznic, porażka, to wiedziałem, że to się oddala, ale finalnie od samego początku do samego końca wierzyłem, że to jest cały czas możliwe. Myślę, że gdyby pojawiło się jakieś zwątpienie, to dzisiaj nie miałbym też tego kontraktu.
To właśnie ta wiara pozwoliła mu kontynuować drogę mimo kolejnych przeszkód. Bryczek nie ukrywa, że w jego karierze były momenty, w których UFC wydawało się bardzo blisko – ale równie szybko cel potrafił ponownie się oddalić.
Zwycięstwo z niepokonanym Siwym i pierwsze poważne rozmowy o UFC
Jednym z pierwszych ważnych momentów był sierpień 2016 roku. Bryczek zmierzył się wtedy z Grzegorzem Siwym, który przed walką pozostawał niepokonany, i wygrał jednogłośną decyzją.
To właśnie po tym pojedynku wokół Polaka zaczęło pojawiać się więcej poważnych rozmów dotyczących jego potencjalnego transferu do UFC. Sam Bryczek wspomina, że w tamtym okresie zaczęto już otwarcie sugerować, iż jego czas może wkrótce nadejść.
Pierwsze takie wzmianki i myślenie o tym już na poważnie… Inaczej, może to było moje marzenie od prawie samego początku kariery, ale po wygranej walce z Grzegorzem Siwym wtedy było już dużo przebąkiwania o tym, że to już jest czas. Też była długa seria zwycięstw. Grzegorz był wtedy niepokonany. Mocna walka swoją drogą i wtedy właśnie Mirosław Okniński też gdzieś tam w wywiadach się wypowiadał, że ja zejdę do 77 i już za niedługo UFC.
Po pokonaniu Siwego Bryczek wygrał jeszcze kolejną walkę – z Arturem Kamińskim. Niedługo później jego kariera została jednak zatrzymana przez długą przerwę. Polak wrócił do klatki dopiero po około dwóch i pół roku, a tak długi rozbrat ze sportem był związany z kontuzją. Kiedy w końcu ponownie rozpoczął regularne starty, nadal nie przestał myśleć o UFC.
Porażka, która miała być przepustką do największej organizacji świata
W 2019 roku Bryczek stanął przed kolejną wielką szansą. Po zwycięstwach nad Kamińskim i Máté Kertészem zmierzył się z doświadczonym Brazylijczykiem Leandro Silvą.
Jak wspomina dziś Polak, właśnie ten pojedynek miał być kolejnym krokiem, który otworzy mu drzwi do UFC. Ostatecznie Bryczek przegrał jednak jednogłośną decyzją, a cel ponownie się oddalił.
Przepustką miała być walka wtedy przegrana moja na punkty z Silvą. Leandro Silvą. No i to się oddaliło. Później kontrakt z FEN i z OKTAGONEM w międzyczasie podwójny i tak miksowałem.
Nie był to jednak koniec problemów. W kolejnych latach Bryczek zanotował zwycięstwa, ale po przejściu do organizacji OKTAGON MMA poniósł dwie porażki z rzędu – najpierw przegrał przed czasem z Kaikiem Brito, a później jednogłośną decyzją ze Zdenkiem Polivką.
Dla wielu zawodników taki moment mógłby oznaczać konieczność całkowitej zmiany planów. Bryczek potraktował go jednak zupełnie inaczej.
Pięć nokautów z rzędu i postawienie wszystkiego na jedną kartę
Po dwóch porażkach z rzędu Polak znalazł się w sytuacji, w której droga do UFC wydawała się ponownie bardzo odległa. To właśnie wtedy – jak sam przyznał – pojawiła się ogromna sportowa złość.
Bryczek wiedział, że jeśli nadal chce spełnić marzenie, nie może już pozwolić sobie na półśrodki.
Po dwóch porażkach z rzędu później w OKTAGONIE, no to wiem, że dyktowała taka sportowa złość bardzo mocna i wiedziałem, że muszę postawić wszystko po prostu na jedną kartę. No i od tego czasu była seria pięciu zwycięstw w pierwszej rundzie i to przyszło.
I rzeczywiście – Bryczek rozpoczął serię, która całkowicie odmieniła jego pozycję na europejskiej scenie.
W marcu 2022 roku błyskawicznie znokautował Silasa Robsona. Później przed czasem kończył kolejno Mateusza Strzelczyka, Abdela Rahmane Driaiego, Lee Chadwicka oraz Samuela Krištofiča. Każdy z tych pięciu kolejnych występów zakończył się już w pierwszej rundzie.
Seria nokautów, efektowny styl i fakt, że Bryczek nie trafił do UFC przez Dana White’s Contender Series, ostatecznie doprowadziły do momentu, na który czekał przez lata.
„To są duże nazwiska”
Droga Polaka po podpisaniu kontraktu z UFC również nie należy do najłatwiejszych. Już pierwszy planowany rywal – Albert Duraev – był zawodnikiem znacznie bardziej doświadczonym na poziomie największej organizacji świata.
Choć ostatecznie do tego zestawienia nie doszło, później Bryczek mierzył się z Potierią, Tavaresem i Rowstonem. Teraz czeka go kolejny bardzo wymagający test w osobie Vieiry.
Sam zawodnik uważa, że na taki matchmaking wpływa kilka czynników – od stylu walki, przez wiek, aż po sposób, w jaki matchmakerzy chcą wykorzystać konkretny okres kariery danego zawodnika.
Byłem zestawiony od razu finalnie, pamiętamy, z Albertem Duraevem, więc zawodnikiem dużo bardziej doświadczonym w UFC, podwójnym mistrzem ACB, więc na start też na pewno duże nazwisko. Później wiemy – Brad Tavares, teraz Vieira, więc to są duże nazwiska i myślę, że dużo rzeczy ma na to wpływ. Raz, że faktycznie nie wchodzi się przez Contendera. Druga sprawa, styl walki na pewno też warunkuje bardzo mocno ten matchmaking i ja myślę, że matchmakerzy też patrzą bardzo mocno na wiek i też chcą wycisnąć z tego zawodnika maksa w danym okresie i mają jakieś swoje takie regułki, schematy, w które wrzucają tych zawodników.
Historia Bryczka pokazuje, jak długo potrafi trwać droga do UFC – nawet w przypadku zawodnika, który od lat otwarcie deklarował, że występy w największej organizacji świata są jego celem. Od zwycięstwa z niepokonanym Grzegorzem Siwym w 2016 roku, przez kontuzję i wieloletnią przerwę, porażkę z Leandro Silvą, kolejne przegrane w OKTAGON MMA i wreszcie serię pięciu nokautów w pierwszej rundzie – Polak wielokrotnie musiał udowadniać, że jego marzenie wciąż jest aktualne.
Dziś jest już zawodnikiem UFC, ma na koncie efektowny nokaut na Bradzie Tavaresie i przed sobą kolejne ważne wyzwanie. Starcie z Rodolfo Vieirą 26 września będzie kolejnym rozdziałem kariery, która – jak sam Bryczek podkreśla – mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby w którymkolwiek momencie pozwolił sobie przestać wierzyć.
Zobacz także: Robert Bryczek o kulisach porażki z Rowstonem: „Nie wszedłem w tę walkę tak, jakbym chciał”
źródło: program OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym

![Who’s next In The Cage [#9] – Co dalej dla zwycięzców po gali UFC Vegas 122?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Kto-Nastepny-w-Oktagonie_-9-218x150.png)


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)










![UFC Edmonton – wyniki [NA ŻYWO]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/noname-218x150.png)
![OKTAGON 95 – wyniki [NA ŻYWO od 18:00]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/wyniki-oktagon-95-218x150.png)





