Site icon InTheCage.pl

Gilbert Burns zmienia podejście przed UFC Winnipeg: „To już nie będzie chaos”

Gilbert Burns zmienia podejście przed UFC Winnipeg: „To już nie będzie chaos”

Czas bezkompromisowych wojen powoli odchodzi w cień. Gilbert Burns zapowiada wyraźną zmianę stylu przed kolejną walką – zamiast szalonej wymiany, ma być chłodna kalkulacja i doświadczenie.

Brazylijczyk wraca do oktagonu w walce wieczoru gali UFC Winnipeg, gdzie zmierzy się z Mike’em Mallottem. Dla „Durinho” to moment przejściowy – nie tylko sportowo, ale i mentalnie.

„Byłem jak wypadek samochodowy”

Gilbert Burns nie ukrywa, że jego dotychczasowy styl opierał się na wojnach i twardości, ale dziś patrzy na to zupełnie inaczej.

Dużo się zmieniło, szczególnie w ostatnim roku. Na początku byłem jak wypadek samochodowy. Wychodziłem sprawdzić, kto jest bardziej głodny i kto lepiej znosi ciosy. Z czasem, po walkach z najlepszymi, zdobyłem ogromne doświadczenie. Mam prawie 40 lat i muszę zacząć z niego korzystać zamiast po prostu iść na wymianę.

Burns zapowiada bardziej taktyczne podejście, choć podkreśla, że instynkt wciąż pozostanie kluczowy.

Trudna seria, ale z elitą

Ostatnie wyniki nie są po stronie Brazylijczyka – przegrał cztery walki z rzędu. Warto jednak podkreślić poziom rywali: Belal Muhammad, Jack Della Maddalena, Sean Brady czy Michael Morales to absolutna czołówka kategorii półśredniej.

Teraz na jego drodze staje Mike Mallott – teoretycznie mniej utytułowany przeciwnik, ale Burns absolutnie go nie lekceważy.

„Jest niedoceniany”

Uważam, że jest bardzo kompletnym zawodnikiem. Ludzie go skreślają, ale niesłusznie. Ma dobre uderzenia, dobry parter, kontroluje tempo i dystans.

Burns odniósł się także do porażki Mallotta z Neilem Magny’m.

Wszyscy wracają do tej walki, ale Magny to prawdziwy twardziel. Jeśli go nie skończysz, on wraca i robi swoje. To więcej mówi o Magnym niż o Mallotcie.

Końcówka kariery coraz bliżej

Brazylijczyk nie ukrywa, że jego czas w MMA powoli dobiega końca. Nie zamierza jednak jeszcze kończyć kariery.

To była niesamowita droga. Walczyłem o pas, stoczyłem wiele dużych walk. Oczywiście chciałem zostać mistrzem, ale nie wszystko układa się idealnie. Przede mną jeszcze kilka walk. Niewiele, ale jeszcze kilka. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem. Nawet w najlepszych snach nie wyobrażałem sobie, że zajdę tak daleko.

Dla Burnsa walka w Winnipeg to nie tylko kolejny występ – to test nowej wersji samego siebie. Bardziej świadomej, spokojniejszej, opartej na doświadczeniu.

W sobotę okaże się, czy ta zmiana wystarczy, by wrócić na zwycięską ścieżkę.

Zobacz także: Diego Lopes reaguje na wyzwanie Mateusza Gamrota

źródło: wywiad z MMA Junkie 

Exit mobile version