Ian Machado Garry nie zamierza długo rozpamiętywać porażki z Islamem Makhachevem na UFC 330. Irlandczyk jest dumny ze swojego występu, choć przyznaje, że w pojedynku o mistrzostwo zabrakło mu większej aktywności oraz „jadu” w zadawanych ciosach. „The Future” uważa jednak, że gdyby dostał możliwość natychmiastowego rewanżu, tym razem to on opuściłby oktagon jako mistrz.

Ian Machado Garry zmierzył się z Islamem Makhachevem w walce wieczoru UFC 330. Irlandczyk przegrał jednogłośną decyzją sędziów, jednak przez pełne 25 minut pozostawał w pojedynku z jednym z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe.

Po walce Garry spotkał się z przedstawicielami DAZN przed ostatnią walką Katie Taylor na Croke Park. Zawodnik przyznał, że mimo rozczarowania wynikiem jest zadowolony z pracy wykonanej wspólnie ze swoim zespołem.

Jestem dumny, szczęśliwy, dumny z siebie i mojego zespołu, z moich przygotowań, ze wszystkiego, co zrobiliśmy. Oczywiście jestem zirytowany wynikiem, ale taka jest ta gra. Wracamy na konia i walczymy dalej. Mam przed sobą jeszcze 10 lat w tym sporcie, żeby być na najwyższym poziomie, walczyć z najgroźniejszymi ludźmi na świecie, pokonywać ich i udowodnić, że jestem jednym z najgroźniejszych ludzi chodzących po tej planecie.

Garry wie, co mógł zrobić lepiej

Występ Machado Garry’ego spotkał się również z krytyką ze strony Dany White’a. Szef UFC zarzucał Irlandczykowi zbyt małą agresję i brak wystarczającej chęci do zadawania Makhachevowi obrażeń.

Sam Garry uważa, że w starciu z mistrzem powinien przede wszystkim zwiększyć swoją aktywność. Jednocześnie podkreśla, że trudno było realizować agresywny plan przeciwko zawodnikowi, który przez lata skutecznie neutralizował kolejnych rywali.

Zdecydowanie myślę, że największą rzeczą, którą mogłem zrobić, była większa aktywność. Trochę więcej mnie, trochę więcej kopnięć, więcej jadu w uderzeniach na głowę. Ale ostatecznie, kiedy stoisz naprzeciwko człowieka, który był w stanie pokonać każdego, kto stanął przed nim, trudno jest to odpowiednio rozegrać. Ale czuję, że gdybym walczył z nim teraz, pokonałbym go. Mam ogromną pewność siebie, ogromną pewność siebie w moim zespole i w przygotowaniach, które wykonujemy. Chcę po prostu wrócić tam jutro i zrobić to wszystko jeszcze raz.

„Tak szybko, jak będzie to fizycznie możliwe”

Porażka z Makhachevem nie sprawiła więc, że Garry zamierza długo odpoczywać. Irlandczyk chce pozostać w ścisłej czołówce kategorii półśredniej i ponownie ruszyć w kierunku walki o mistrzostwo.

Nie wskazał konkretnego nazwiska. Jak sam podkreśla, jest gotowy zaakceptować każdą propozycję, gdy tylko pozwoli mu na to jego organizm.

Tak szybko, jak będzie to fizycznie możliwe. Każdy, wszędzie, o każdej porze. Wracam tam, żeby udowodnić, że jestem jednym z najgroźniejszych ludzi na tej planecie. Nie przestaję.

Zobacz także: Jason Jackson chce trafić do UFC i rzuca wyzwanie Islamowi Makhachevowi: „Czuję, że mógłbym go pokonać”

źródło: wywiad Iana Machado Garry’ego dla DAZN