Islam Makhachev po zwycięstwie nad Ianem Machado Garrym na UFC 330 zwrócił uwagę na nietypowe zachowanie swojego rywala w trakcie pojedynku. Mistrz wagi półśredniej przyznał, że szanuje Irlandczyka, ale nie rozumiał, dlaczego ten podczas kolejnych rund próbował przybijać mu piątkę, podawał rękę czy obejmował go. Dagestańczyk odniósł się również do trudności, jakie sprawiła mu defensywa Garry’ego, oraz zdradził, czego nauczył się po swoim pierwszym występie w nowej kategorii wagowej.

Islam Makhachev sięgnął po kolejne zwycięstwo w UFC, pokonując Iana Machado Garry’ego w pięciorundowym pojedynku wieczoru UFC 330. Starcie było jednak dla mistrza bardziej wymagające pod względem taktycznym, niż mogłoby sugerować samo nazwisko zwycięzcy.

W trakcie walki dochodziło również do nietypowych sytuacji. Garry kilkukrotnie próbował nawiązać z Makhachevem kontakt w sposób, który zwykle kojarzy się bardziej z koleżeńskim sparingiem niż pojedynkiem o mistrzowski pas. Irlandczyk podawał rywalowi rękę, przybijał mu piątkę i obejmował go pomiędzy kolejnymi akcjami.

Makhachev przyznał po walce, że szanuje swojego przeciwnika i uważa go za dobrego człowieka. Jego zdaniem podobne gesty powinny jednak zostać odłożone do momentu, gdy walka dobiegnie końca.

Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego. To jest walka. Nie musimy obejmować się po każdej rundzie. Idziemy na wojnę. Będziemy sobie rozbijać twarze, niszczyć oczy. Szanuję wszystkich moich przeciwników, ale być może on jest młody. Szanuje za bardzo. Szanuję go. Jest dobrym człowiekiem, bardzo miłym. Ale to jest wojna. Spójrzcie na moją twarz. To nie jest coś, czym trzeba się bawić. To jest walka. To nie jest gra.

Mistrz docenił defensywę Garry’ego

Nietypowe zachowanie Irlandczyka nie przeszkodziło Makhachevowi w docenieniu jego sportowej postawy. Garry przez pełne 25 minut skutecznie bronił się przed próbami sprowadzeń i nie pozwolił mistrzowi na poszukanie akcji, która mogłaby doprowadzić do poddania.

Dla Dagestańczyka był to jeden z najważniejszych elementów pojedynku. Garry nie dawał mu łatwych okazji do wejścia w jego ulubione sekwencje grapplerskie, a dodatkowo pozostawał bardzo ostrożny w stójce.

To z kolei sprawiało, że Makhachev miał problem z narzuceniem swojego stylu w takim stopniu, w jakim chciał.

Ian jest dobrym przeciwnikiem. Bardzo trudno walczy się z kimś, kto stoi i czeka. On po prostu czeka i bardzo trudno pokazać dobry występ przeciwko komuś takiemu. Stoi, widzę jego nogę, próbuję go sprowadzić. Ma dobrą defensywę, ale bardzo trudno zaprezentować dobry występ przeciwko komuś takiemu.

Garry nie dał się więc całkowicie wciągnąć w grę, którą Makhachev chciał prowadzić. Mistrz musiał przez cały pojedynek szukać sposobu na przełamanie jego defensywy i znalezienie odpowiedniego momentu do sprowadzenia walki do parteru.

Makhachev narzekał również na uderzenie głową

Po walce Makhachev zwrócił uwagę także na sytuację, do której miało dojść podczas jednej z wymian w parterze. Zdaniem mistrza Garry uderzył go głową pod koniec czwartej rundy.

Dagestańczyk dopiero po zakończeniu pojedynku zdał sobie sprawę z tego, że jego nos jest mocno rozbity. Podejrzewał, że obrażenia były właśnie konsekwencją wspomnianego uderzenia.

Mam po tej walce sporo zadrapań. Pod koniec czwartej rundy uderzył mnie bardzo mocno głową, kiedy go sprowadziłem. Możecie zobaczyć, że uderzył mnie tyłem głowy. W trakcie walki nie pamiętam momentu, w którym mój nos zaczął krwawić, a krew od razu zaczęła lecieć. Pomyślałem, że być może złamałem nos albo coś takiego. Uderzył mnie bardzo mocno głową. Wszystko jest w porządku. To była ciężka walka. Dzięki takim walkom stajesz się lepszy i czuję, że się poprawiłem.

Makhachev chce być jeszcze większy i silniejszy

UFC 330 było dla Makhacheva pierwszym występem w roli mistrza kategorii półśredniej, a po walce Dagestańczyk nie zamierza zatrzymywać się na jednym zwycięstwie.

Mistrz zamierza wykorzystać doświadczenie z pojedynku z Garrym, by jeszcze lepiej przygotować swoje ciało do rywalizacji w limicie 170 funtów. Jak przyznał, wciąż ma przestrzeń do zbudowania większej masy i siły.

Nadal muszę przybrać trochę na wadze, spróbować być większy i silniejszy. Mam na to czas. Ta walka pokazała mi i wszystkim innym, że nie była moją najtrudniejszą walką. Niezależnie od tego, jak potoczy się pojedynek – czy będzie łatwy, czy trudny – od pierwszej minuty aż do ostatniej sekundy idę na wojnę. Walczę w każdej sekundzie.

Zwycięstwo nad Garrym było więc dla Makhacheva nie tylko kolejną wygraną w rekordzie. Pierwsza obrona pasa w nowej kategorii pokazała mu również, nad czym powinien pracować przed kolejnymi występami. Mistrz nie zamierza natomiast długo odpoczywać od rywalizacji i już po powrocie do pełni zdrowia chce rozpocząć przygotowania do następnego wyzwania.

Zobacz także: Tresean Gore trafił do szpitala po walce na UFC 330. Stracił zęby

źródło: konferencja prasowa po UFC 330