Site icon InTheCage.pl

Iwo Baraniewski chciał wejść za Błachowicza. Guskov powiedział „nie”

Iwo Baraniewski chciał wejść za Błachowicza. Guskov powiedział „nie”

Temat zastępstwa za Jana Błachowicza rozgrzał kibiców na dobre, ale wszystko potoczyło się szybciej, niż można było się spodziewać. Iwo Baraniewski był gotowy wskoczyć do walki z Bogdanem Guskovem – ostatecznie jednak do starcia nie dojdzie.

Zamieszanie zaczęło się od wycofania Jana Błachowicza, który z powodu kontuzji kolana wypadł z rewanżowego starcia planowanego na UFC 328 w Newark. W takich sytuacjach organizacja zazwyczaj działa błyskawicznie i tym razem nie było inaczej – w grze momentalnie pojawiły się nowe nazwiska.

Jednym z nich był Iwo Baraniewski, który – jak się okazało – faktycznie dostał propozycję wejścia na zastępstwo. Przez kilka dni trwało klasyczne przeciąganie liny: czy warto brać tak trudną walkę bez pełnego obozu, czy lepiej odrzucić ofertę i stoczyć zaplanowaną na czerwiec potyczkę z Billym Elekaną.

Baraniewski był na tak

Polak długo nie trzymał kibiców w niepewności. W krótkim nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych wyjaśnił, jak wyglądała cała sytuacja od środka.

Siemanko, wiem, że z niecierpliwością czekacie na to, czy będę się bił za Janka, czy nie będę. Także chciałbym już Wam powiedzieć, na czym stanęło. A więc jak przeanalizowaliśmy z moim sztabem tą propozycję, to ją zaakceptowaliśmy.

Decyzja była więc jasna – Baraniewski był gotów wskoczyć na głęboką wodę i zmierzyć się z wymagającym rywalem, nawet bez pełnego przygotowania.

Guskov nie podjął rękawicy

Problem w tym, że druga strona nie była już tak chętna do takiego scenariusza. Jak przekazał sam zawodnik, odpowiedź przyszła szybko – i nie była pozytywna.

No niestety już trafiła do nas odpowiedź zwrotna, że Bogdan nie zgodził się na walkę.

Tym samym temat zestawienia Baraniewski vs. Guskov można uznać za zamknięty. Cała historia trwała zaledwie kilka dni, ale zdążyła wywołać spore zamieszanie.

Plan pozostaje bez zmian

W tej sytuacji Polak wraca do pierwotnych założeń i skupia się na swoim najbliższym występie.

Także co? Także zostaje szósty czerwca, Billy Elekana. Idziemy po zwycięstwo.

Na razie więc żadnych nerwowych ruchów – zamiast tego spokojne przygotowania i realizacja planu.

Jeśli coś ta sytuacja pokazała, to fakt, że Baraniewski nie unika wyzwań. Nawet tych, które pojawiają się z dnia na dzień.

Zobacz takżePatryk Kaczmarczyk gotowy na pierwszą obronę: „To będzie prawdziwy main event”

źródło: X Iwo Baraniewskiego | foto: reddit.com

Exit mobile version