Iwo Baraniewski szykuje się do czwartego występu w oktagonie UFC, a tym razem jego menadżer Artur Gwóźdź nie będzie obecny przy nim w Stanach Zjednoczonych. W dniu gali XTB KSW 121 w Libercu aż sześciu zawodników Artnox Fight Sport wejdzie do klatki, dlatego Gwóźdź pozostał w Czechach, jednocześnie będąc w stałym kontakcie z Baraniewskim i jego ekipą. Menadżer Polaka zdradził, jak wyglądały przygotowania do walki z Alonzo Menifieldem, opowiedział o problemach z robieniem wagi oraz jasno określił ambicje związane z dalszym rozwojem swojego podopiecznego.
Dla Iwo Baraniewskiego dzisiejszy występ będzie już czwartym pojedynkiem w największej organizacji MMA na świecie. Dokładnie rok temu Polak dopiero walczył o kontrakt z UFC podczas Dana White’s Contender Series. Potrzebował zaledwie 20 sekund, aby znokautować Mahammeda Aly’ego i zapewnić sobie miejsce w organizacji.
Debiut przypadł na UFC 323, gdzie Baraniewski zmierzył się z Ibo Aslanem. Polak wygrał przez nokaut w pierwszej rundzie po niezwykle widowiskowej batalii, w której sam kilkukrotnie lądował na deskach. Później przyszły jeszcze błyskawiczne zwycięstwa nad Austenem Lanem oraz Juniorem Tafą. Wszystkie trzy występy zakończyły się dla Polaka nie tylko zwycięstwami, ale również bonusami od UFC.
Teraz poprzeczka idzie jednak wyżej. Rywalem Baraniewskiego będzie znacznie bardziej doświadczony Alonzo Menifield, a przed Polakiem pojedynek, który może mieć istotne znaczenie dla jego dalszych losów w UFC.
Gwóźdź tym razem nie poleciał do Stanów Zjednoczonych. Powód jest bardzo konkretny. W Libercu na karcie XTB KSW 121 znalazło się aż sześciu jego podopiecznych, w tym jego bliscy przyjaciele Michał Michalski i Dominik Zadora. Menadżer podkreślił jednak, że Baraniewski nie został bez odpowiedniego wsparcia.
Jeszcze przyjdzie czas na to, że będę latał prywatnymi jetami i pływał łódkami po Miami i będę woził Iwo i będę tam spędzał czas w Stanach Zjednoczonych. I myślę, że może nawet będzie tak, że uda mi się z Iwo dojść do takiej sytuacji, że będzie nas czterech w narożniku i będę mógł być też u niego w narożniku. Ja bardzo w to wierzę i liczę na to. Ma wspaniałych trenerów. Jest Rafał, jest Kamil Umiński, jest jego tato, który jest naprawdę jego wsparciem, jest przede wszystkim Kinia, która mu dużo pomaga, jest jego operatorem i tak dalej. Ma świetnych ludzi wokół siebie. Wysłałem ekipę z Fortuny z Hubertem na czele, żeby ich wspierali, więc sobie dadzą radę, a ja jestem potrzebny tutaj.
Gwóźdź zaznaczył również, że pozostaje w kontakcie z ekipą Baraniewskiego. Nie ma więc mowy o sytuacji, w której zawodnik został pozostawiony bez opieki swojego menadżera.
Problemy z wagą przed UFC 331
W rozmowie pojawił się również temat robienia wagi przez Baraniewskiego. Jak przyznał Gwóźdź, tym razem pojawiło się nieco więcej nerwów niż zwykle. Na pewnym etapie Polak miał około kilograma lub półtora więcej niż zazwyczaj, jednak sztab był przekonany, że uda się zejść do wymaganego limitu.
Ostatecznie konieczne było dodatkowe korzystanie z sauny. Według informacji przekazywanych Gwóździowi Baraniewski miał korzystać z niej trzykrotnie.
No troszeczkę było, bo było kilo czy półtora kilo więcej niż zawsze. Zapewniała mnie też dietetyczka, że będzie okej, że da radę. Ta waga mu spadała, więc wiedzieliśmy, że gdzieś poleci, będzie chyba trzeba dorzucić tylko dłużej saunę. Z informacji, które miałem na bieżąco, były chyba trzy wanienki, trzy sauny, bo to wiesz też pamiętajmy, że tam nie mamy takiego dostępu do sauny i tak dalej, tylko mamy te sauny z głową wystającą. One uważam, że różnie nieraz działają, ale zrobił robotę. Mamy limit utrzymany, wszystko jest dobrze i myślę, że z tego, co dzisiaj rozmawiałem z nim przed chwilą, nie było jakiegoś wielkiego stresu. Po prostu dłużej to trwało.
Menadżer uważa, że całe doświadczenie może być dla Baraniewskiego cenną lekcją przed kolejnymi występami.
Po prostu na drugi raz przy takiej sytuacji jest mądrzejszy o kolejne doświadczenia, że trzeba troszeczkę więcej czasu wcześniej wstać i poświęcić na to.
„Nie można się dać w dziką bójkę”
Gwóźdź nie ukrywa, że chciałby zobaczyć kolejne efektowne zwycięstwo swojego podopiecznego. Jednocześnie przestrzega przed powtórzeniem scenariusza z debiutu przeciwko Ibo Aslanowi.
Menifield również jest zawodnikiem, który dobrze czuje się w stójce, dlatego zdaniem menadżera Baraniewski powinien zachować większą dyscyplinę i nie wdawać się w chaotyczną wymianę.
Wiadomo, że chciałbym, żeby ich wszystkich walił na dziurę i żebyśmy doszli do tego pasa albo do tej upragnionej walki z Jiřím Procházką, bo takie coś jest naszym celem, ale tak naprawdę myślę, że będzie trudniejsze. Przeciwnik jest też tak mocno sfokusowany na tę stójkę, też potrafi czynić tego. Musimy uważać. Nie można się dać w jakąś dziką bójkę, jak było z Ibo Aslanem, bo to może iść w drugą stronę, nie tym razem jak w naszą stronę poszło. I myślę, że tutaj zobaczycie takie prawdziwe MMA w wykonaniu Iwo. Nokaut w pierwszej, jakby było pięknie.
Gwóźdź zwrócił również uwagę na elementy, które jego zdaniem powinny być szczególnie widoczne w kolejnym występie Baraniewskiego. Nie chce, aby Polak był postrzegany wyłącznie jako potężny uderzacz.
Trzeba będzie pokazać też wszystkim, że to nie jest tylko mocny uderzacz i puncher, tylko też świetny judoka, dobry grappler i kompletny zawodnik MMA.
Cel? TOP 15 i walka o pas UFC
Ambicje zespołu Baraniewskiego sięgają znacznie dalej niż najbliższy pojedynek. Gwóźdź przyznał, że jego zdaniem Polak powinien stopniowo mierzyć się z coraz wyżej notowanymi zawodnikami, zanim zacznie celować w ścisłą czołówkę dywizji.
W rozmowie wskazał potencjalne zestawienia, które mogłyby zainteresować ich sztab w kolejnych miesiącach. Jednocześnie podkreślił, że nie ma potrzeby natychmiastowego rzucania Baraniewskiego na sam szczyt.
Chcesz być w top 15, to takich Alonzów musisz mielić, gonić i tak naprawdę pokonywać. Tam jest wyższa poprzeczka. Tam trzeba iść po tych, którzy przyszli z kategorii 84, którzy będą się rozpychać. Myślę, że to, co nawet Iwo powiedział, czyli Paulo Costa kontra Ankalaev albo Jiri kontra Stirling, to są potencjalne walki, które potem gdzieś możemy się zaczepić. Ja bym spróbował jakiegoś takiego pojedynku, nie wiem (…) takich przeciwników, którzy byli w sytuacji Janka, gdzieś zobaczyć. Poszukać tej dziesiątki, ale ja bym ten kontakt zrobił tak i tak jeszcze w tej, można powiedzieć, dziesiątce i dopiero potem spróbować tych najwyższych celów.
Ostateczny cel pozostaje jednak jasny. Gwóźdź wierzy, że Baraniewski ma potencjał, aby w przyszłości walczyć o mistrzowski pas UFC.
„Iwo będzie dobrem narodowym”
Menadżer nie ukrywa ogromnych oczekiwań wobec 27-letniego zawodnika. Jednocześnie zwrócił się do kibiców z apelem, aby pamiętali, że Baraniewski wciąż jest na początku swojej kariery i po drodze mogą pojawić się również trudniejsze momenty.
Gwóźdź przywołał przykład Jana Błachowicza, który debiutował w UFC w wieku 33 lat, podkreślając, jak dużo czasu i możliwości pozostaje jeszcze przed Baraniewskim.
Najważniejsze, proszę was o jedną rzecz, bo tak wszyscy wierzymy. Ja też bardzo w to wierzę i liczymy na tego Iwo, bo Iwo będzie dobrem narodowym i już jest. Pokazuje nam, że naprawdę mamy chłopaka, o którym mówi cały świat. Jakby się cokolwiek stało, potknęło, to nie róbcie czegoś, co jest najgorszą sytuacją, że jesteście tylko wtedy, jak jest dobrze, a jak jest źle, to jest hejt. Tylko ten chłopak jest młodym jeszcze chłopakiem. On ma 27 lat. Janek miał 33 lata, jak wszedł do UFC. On ma przed sobą wielką karierę i on to, co sobie założył, czyli ten pas UFC, zobaczycie, że tak będzie. I czasami mogą przyjść potknięcia, bo takie jest życie, taki jest ten sport, takie jest MMA. Ale pamiętajcie też o tym, że właśnie wtedy, w tych trudnych chwilach, potrzebujemy was, kibice. Wspierajcie tego dzieciaka, bo ten dzieciak jeszcze przyniesie wam wiele radości, wiele chluby byciem Polakiem. Jest naszą naprawdę teraz perełką i takim znakiem flagowym, który niesie polskie MMA.
Baraniewski ma więc przed sobą kolejny ważny krok w UFC. Po trzech zwycięstwach, trzech bonusach i bardzo efektownym początku przygody z organizacją, na jego drodze stanie Alonzo Menifield. Jak podkreśla jego menadżer, tym razem kluczowe może być nie tylko to, czy Polak ponownie pokaże siłę swoich pięści, ale również to, czy będzie w stanie zaprezentować pełny wachlarz swoich umiejętności.
Zobacz także: Artur Gwóźdź kończy aferę z Adrianem Bartosińskim: „Game over. Niech każdy idzie swoją drogą”


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)

















