Iwo Baraniewski wkrótce po raz kolejny wejdzie do oktagonu UFC, a starcie z Alonzo Menifieldem będzie dla niego już piątym pojedynkiem w ciągu zaledwie roku. „Rudy” w swoim najnowszym vlogu opowiedział o niesamowitym tempie swojej kariery po wejściu do największej organizacji MMA na świecie.

Iwo Baraniewski przebojem wszedł do UFC i od tego czasu praktycznie nie zwalnia tempa. Polak we wrześniu ubiegłego roku zdobył kontrakt z organizacją podczas Dana White’s Contender Series, a następnie w grudniu zadebiutował w oktagonie, nokautując Ibo Aslana.

Później przyszły kolejne zwycięstwa nad Austenem Lanem oraz Juniorem Tafą. Teraz przed Baraniewskim następne wyzwanie – pojedynek z Alonzo Menifieldem, który został zestawiony na UFC 331. Jak zauważył sam „Rudy”, jego najbliższa walka będzie wyjątkowa również z punktu widzenia częstotliwości występów. Jeżeli 19 września ponownie wejdzie do oktagonu, w ciągu roku zaliczy aż pięć pojedynków.

Praktycznie walkę w Contenderze miałem 16 września, a teraz będę miał 19 września, czyli praktycznie rok minie i w ten rok zrobiłem pięć walk. To będzie piąta walka, w sensie jak zrobię tę walkę, którą mam na teraz, następną z Menifieldem, to będzie moja piąta walka przez rok.

To tempo robi wrażenie szczególnie dlatego, że Baraniewski wszystkie dotychczasowe pojedynki w tym okresie kończył przed czasem. We wrześniu 2025 roku w Contender Series znokautował Mahameda Aly’ego, następnie w UFC odprawił Ibo Aslana, Austena Lane’a i Juniora Tafę. Co jeszcze bardziej imponujące – wszystkie dotychczasowe zwycięstwa zanotował w pierwszych rundach.

Od Contender Series do UFC w niespełna rok

Droga Baraniewskiego do największej organizacji MMA na świecie była niezwykle dynamiczna. Polak rozpoczął zawodową karierę we wrześniu 2023 roku, a już dwa lata później stanął przed szansą zdobycia kontraktu z UFC. W Contender Series „Rudy” potrzebował zaledwie 20 sekund, aby znokautować Mahameda Aly’ego. Kilka miesięcy później zadebiutował w UFC na gali UFC 323, gdzie w pierwszej rundzie rozprawił się z Ibo Aslanem. Następnie w marcu tego roku znokautował Austena Lane’a, a w czerwcu Juniora Tafę.

Teraz czeka go pojedynek z kolejnym doświadczonym rywalem. Alonzo Menifield będzie następnym zawodnikiem, który spróbuje zatrzymać rozpędzonego Polaka.

Baraniewski zdaje sobie jednak sprawę, że jego kariera dopiero zaczyna nabierać rozpędu. W swoim vlogu pokazał również wyjątkową pamiątkę – album dokumentujący kolejne etapy jego kariery. Znajdują się w nim zdjęcia ze wszystkich zawodowych walk, a kolejne strony wciąż pozostają puste.

Jest tu trochę jeszcze pustych stron. Będą zapełniane kolejnymi walkami. No i mam nadzieję, że kiedyś któraś z tych stron będzie ozdobiona mistrzowskim pasem.

Dla Baraniewskiego walka z Menifieldem będzie więc kolejnym krokiem w niezwykle intensywnym okresie kariery. Polak nie tylko regularnie pojawia się w oktagonie, ale również konsekwentnie buduje swoją pozycję w UFC. Jeśli utrzyma dotychczasowe tempo, kolejne strony wspomnianego albumu mogą zapełniać się znacznie szybciej, niż można było zakładać jeszcze kilka miesięcy temu.

Zobacz także: Iwo Baraniewski otworzy kartę główną UFC 331!

źródło: vlog Iwo Baraniewskiego