Iwo Baraniewski w sobotę stanie przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Niepokonany Polak na UFC 331 zmierzy się z Alonzo Menifieldem, doświadczonym zawodnikiem z czołowej piętnastki kategorii półciężkiej, a przed pojedynkiem podkreśla, że jest przygotowany zarówno na agresywny początek ze strony Amerykanina, jak i na walkę opartą na oczekiwaniu na kontrę. Baraniewski zdradził również, jak wyglądały jego przygotowania w Polsce i dlaczego starcie w Los Angeles traktuje jako znakomitą okazję do zdobycia kolejnych amerykańskich kibiców.
Iwo Baraniewski przebojem wszedł do UFC i w ekspresowym tempie zwrócił na siebie uwagę kibiców oraz przedstawicieli organizacji. Polak najpierw w zaledwie 20 sekund rozprawił się z rywalem w Dana White’s Contender Series, czym zapewnił sobie kontrakt z UFC, a następnie trzykrotnie kończył swoje pojedynki w oktagonie przed upływem pierwszej rundy.
Na UFC 331 poprzeczka zostanie jednak zawieszona zdecydowanie wyżej. Baraniewski zmierzy się bowiem z Alonzo Menifieldem, który ma za sobą wiele walk na najwyższym poziomie i mierzył się z licznymi zawodnikami znajdującymi się w czołówce dywizji do 205 funtów.
Polak nie ukrywa, że doskonale zdaje sobie sprawę z poziomu swojego najbliższego przeciwnika. Jednocześnie nie zamierza podchodzić do niego z nadmiernym respektem.
Oglądałem jego walki. Wiem, że jest bardzo niebezpiecznym stójkowiczem i wiem, że jest doświadczonym zawodnikiem, ale jestem na to gotowy. To dla mnie dobra szansa, żeby wejść do czołowej piętnastki.
Dla Baraniewskiego będzie to pierwszy pojedynek w UFC z zawodnikiem posiadającym tak duże doświadczenie i jednocześnie mającym ugruntowaną pozycję w rankingu. Polak nie traktuje tego jednak wyłącznie jako zagrożenia. Widzi przede wszystkim możliwość wykonania kolejnego dużego kroku w swojej karierze.
Ostatni miesiąc spędził na treningach w Polsce
Przed wylotem do Stanów Zjednoczonych Baraniewski przez miesiąc przygotowywał się w Polsce. Zawodnik nie ograniczał się przy tym do jednego miejsca, pracując w kilku klubach i korzystając z możliwości treningu z wieloma czołowymi zawodnikami z kraju. Odwiedził m.in. trenera Damiana Herczyka i potrenował z byłym mistrzem organizacji KSW – Rafałem Haratykiem.
Do Los Angeles przyleciał w ubiegły czwartek, aby rozpocząć końcową fazę aklimatyzacji. Jak sam przekonuje, na kilka dni przed walką czuje się bardzo dobrze.
Ostatni miesiąc spędziłem na przygotowaniach w Polsce, w kilku klubach. Trenowałem z wieloma bardzo dobrymi zawodnikami z naszego kraju. Przyjechałem tutaj w ubiegły czwartek i rozpocząłem aklimatyzację. Czuję się świetnie, jestem w stu procentach przygotowany i nie mogę doczekać się walki.
Baraniewski znajduje się więc już w Los Angeles i może skupić się wyłącznie na ostatnich przygotowaniach do sobotniego występu. Lokalizacja gali jest dla niego dodatkowym atutem pod względem promocji własnego nazwiska.
Polak zdaje sobie sprawę, że w ostatnich miesiącach jego popularność wyraźnie wzrosła, przede wszystkim dzięki efektownym zwycięstwom. Teraz chce wykorzystać dużą platformę, jaką daje występ w Los Angeles, aby dotrzeć również do nowych kibiców w Stanach Zjednoczonych.
„To kolejna motywacja, żeby pokazać więcej”
Baraniewski przyznał, że zauważa rosnące zainteresowanie swoją osobą. Po kolejnych zwycięstwach coraz więcej osób śledzi jego media społecznościowe, a Polak otrzymuje od kibiców wyrazy uznania.
Nie traktuje jednak popularności jako celu samego w sobie. Reakcje fanów są dla niego przede wszystkim dodatkowym bodźcem przed kolejnymi występami.
Tak, czuję to. Widzę bardzo dużo tego w swoich mediach społecznościowych. To jest dla mnie kolejna motywacja, żeby pokazać wam więcej i wygrać kolejną walkę.
Teraz okazję do zaprezentowania się otrzyma przed znacznie większą amerykańską publicznością. Walka odbędzie się bowiem w Los Angeles, gdzie oprócz polskich kibiców Baraniewski będzie miał szansę przekonać do siebie również fanów z USA.
To dobra okazja, żeby się pokazać i zdobyć nowych amerykańskich kibiców, ponieważ walka jest w Los Angeles. Wiele osób ze Stanów Zjednoczonych będzie ją oglądać, więc myślę, że będzie dobrze.
Menifield ruszy od początku? Baraniewski jest przygotowany
Jednym z najbardziej interesujących aspektów pojedynku będzie zestawienie stylów obu zawodników. Menifield słynie z agresywnego podejścia i chętnie szuka mocnych uderzeń już od pierwszych sekund. Baraniewski również wielokrotnie udowadniał, że najlepiej czuje się w chaosie i otwartej wymianie, szczególnie kiedy przeciwnik sam daje mu okazję do odpowiedzi.
Polak nie zakłada jednak jednego konkretnego scenariusza. Jego zdaniem Menifield może zarówno ruszyć na niego od pierwszej sekundy, jak i spróbować poczekać na odpowiednią okazję i wykorzystać kontratak.
Myślę, że są dwie możliwości. Może, tak jak mówisz, ruszyć na mnie, ale jestem na to gotowy. Z drugiej strony może też czekać na kontrę. Zobaczymy w sobotę. Jestem przygotowany na oba scenariusze i mam na nie plan. Może będzie to bójka podobna do tej z mojego debiutu. Zobaczymy.
To właśnie nieprzewidywalność pierwszych minut może być jednym z kluczowych elementów pojedynku. Baraniewski nie chce zakładać, że Menifield automatycznie zdecyduje się na wymianę od pierwszej sekundy, nawet jeśli taki styl jest charakterystyczny dla jego przeciwnika.
Polak zamierza reagować na wydarzenia w oktagonie, zamiast kurczowo trzymać się jednego scenariusza przygotowanego przed walką.
Baraniewski zabrał głos w sprawie czołówki dywizji
Podczas rozmowy Polak został również zapytany o sytuację w kategorii półciężkiej. W ścisłej czołówce dywizji wciąż znajduje się kilka niewyjaśnionych kwestii, a część zawodników oczekuje na kolejne zestawienia.
Baraniewski przedstawił swój scenariusz dla czołówki kategorii. Według niego Paulo Costa powinien zmierzyć się z Magomedem Ankalaevem, natomiast Jiří Procházka z Navajo Stirlingiem. Zwycięzcy tych pojedynków mogliby następnie walczyć o mistrzowski pas.
Myślę, że Paulo Costa powinien walczyć z Magomedem Ankalaevem, a Procházka ze Stirlingiem. Zwycięzcy powinni później walczyć o tytuł.
Dla samego Baraniewskiego droga jest natomiast znacznie prostsza. Najpierw musi uporać się z Menifieldem, a dopiero później będzie mógł myśleć o kolejnych krokach w UFC.
Polak chce dać kibicom to, czego oczekują
Baraniewski nie zamierza również zmieniać swojego podejścia tylko dlatego, że po drugiej stronie oktagonu stanie bardziej doświadczony rywal. Dotychczasowe walki Polaka były niezwykle dynamiczne, a jego bilans pozostaje nieskazitelny. Przed UFC 331 zawodnik nie obiecuje konkretnego sposobu zwycięstwa, ale jego nastawienie pozostaje jasne. Chce być gotowy na wszystko, co wydarzy się w oktagonie, i ponownie zaprezentować styl, który od początku kariery przynosi mu efektowne zwycięstwa.
W Los Angeles będzie miał również wyjątkową okazję, aby zaprezentować się amerykańskiej publiczności. Dotychczas Baraniewski budował swoją pozycję przede wszystkim poprzez wyniki. Teraz może zrobić kolejny krok, pokonując zawodnika z czołówki rankingu kategorii półciężkiej.
UFC 331 będzie więc dla niepokonanego Polaka pierwszym tak poważnym testem na poziomie czołówki dywizji. Menifield wniesie do oktagonu doświadczenie i mocną stójkę, podczas gdy Baraniewski spróbuje po raz kolejny udowodnić, że jego błyskawiczne zwycięstwa nie są przypadkiem.
Zobacz także: Alonzo Menifield ocenił Iwo Baraniewskiego przed UFC 331. Zapowiedział skończenie na „Rudym”
źródło: spotkanie Iwo Baraniewskiego z mediami przed UFC 331
![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)





















