Site icon InTheCage.pl

Iwo Baraniewski wraca błyskawicznie. „Powiedziałem od razu: bierzemy”

Iwo Baraniewski wraca błyskawicznie. „Powiedziałem od razu: bierzemy”

„Rudy” nie zwalnia tempa. Po efektownym zwycięstwie w Londynie wraca już 6 czerwca – a naprzeciw niego stanie niepokonany Billy Elekana. Decyzja zapadła błyskawicznie, bez wahania.

Polak wchodzi w trzecią walkę w UFC w ekspresowym tempie i jasno daje do zrozumienia – to nie przypadek, tylko świadomy ruch.

Szybka decyzja, zero wątpliwości

Iwo Baraniewski zdradził, że propozycję kolejnej walki otrzymał niemal natychmiast po ostatnim występie.

Dowiedziałem się o walce dwa dni po mojej ostatniej walce. Artur zadzwonił, powiedział, że jest taka propozycja. Ja od razu powiedziałem, że bierzemy. Nawet nie musiałem długo analizować. Trenerzy to sprawdzili i już następnego dnia wszyscy powiedzieli tak. To była szybka akcja.

Polak przyznaje, że nazwisko rywala nie było dla niego zaskoczeniem.

Widziałem jego walkę z Ibo Aslanem. Po tej walce miałem takie przeczucie, że w końcu się spotkamy.

„Spodziewam się, że będzie chciał nurkować”

Baraniewski już na wstępie wskazuje kluczowe elementy stylu Elekany i pierwsze wnioski taktyczne.

Trochę się nastawiłem, że będzie chciał przynurkować. Widziałem, że szybko schodzi do jednej nogi, markuje zejścia i rzuca cepy. Jak się narzuci presję, to ta walka może wyglądać zupełnie inaczej niż jego poprzednie pojedynki.

Mimo to „Rudy” podkreśla, że szczegółowy gameplan dopiero powstaje.

Na razie układamy poruszanie się pod mańkuta. Konkretny plan jeszcze przed nami.

Mańkut? „Nie robi to różnicy”

Elekana walczy z odwrotnej pozycji, ale dla Polaka nie stanowi to większego problemu.

Na treningach nie odczułem, żeby to była jakaś wielka różnica. Nauczę się odpowiednio chodzić i będzie git. Na mańkuta lepiej prawy siada, więc też ma to swoje plusy.

Tempo? „Teraz jest idealnie”

Trzecia walka w UFC w krótkim czasie może budzić pytania, ale Baraniewski rozwiewa wątpliwości.

Wydaje mi się, że teraz jest idealnie. Nie jestem poobijany, forma jest, wydolność jest. Miałem tydzień roztrenowania i wróciłem na salę. Widzę, jak się czuję i wiem, że mogę to wziąć.

Polak zaznacza jednak, że to nie będzie jego stały tryb.

Nie planuję walczyć cały czas tak często. Po tej walce będzie dłuższa przerwa.

„Nie odczuwam zbijania wagi”

Jednym z kluczowych czynników, który pozwala mu utrzymać tempo, jest komfort przy robieniu limitu.

Ja w ogóle nie odczuwam zbijania wagi. To mnie nie męczy. Czasem nawet nie używam sauny. To w ogóle nie obciąża mojego organizmu.

Krytyka? „W ogóle mnie to nie rusza”

Pojawiają się głosy, że Baraniewski jest jeszcze „nieprzetestowany”, ale sam zawodnik podchodzi do tego bez emocji.

W ogóle mnie to nie rusza. Jestem w najlepszej organizacji na świecie i każda walka to test. Skoro wygrywam, to znaczy, że ten test zdaję i idę po kolejny. Ja zawsze mentalnie szykuję się na trzy rundy. To, że kończę szybciej, to tylko bonus.

Apex czy duże hale?

Polak wróci do UFC Apex, ale jasno wskazuje, co daje mu więcej.

Tam, gdzie jest więcej ludzi, jest fajniej. Ta wrzawa naprawdę niesie. W Londynie czułem ogromne wsparcie. Jak czytali moje nazwisko, to wiedziałem, że nie mogę tego przegrać.

Co dalej po walce?

Po czerwcu Baraniewski planuje… odpoczynek.

Po walce chcę zostać w USA, ale bardziej odpocząć. Wakacyjnie, z dziewczyną. Na treningi przyjdzie jeszcze czas.

Zobacz takżeIwo Baraniewski: Chciałbym się zmierzyć z Prochazką czy Rountree

Exit mobile version