Robert Ruchała przed powrotem do oktagonu na UFC Vegas 115 prezentuje zupełnie inne podejście niż przed debiutem. Polski zawodnik wyciągnął wnioski z porażki z Williamem Gomisem i świadomie zmienił sposób przygotowań mentalnych w ostatnich dniach przed walką.
- Robert Ruchała wyciągnął wnioski z porażki w Paryżu i całkowicie zmienił podejście do ostatnich dni przed walką
- Kluczowa zmiana: świadome zarządzanie energią w ostatnim tygodniu – mniej intensywnych treningów, więcej regeneracji
- Mateusz Gamrot czuwał nad przygotowaniami i doradzał, kiedy zwalniać tempo
- Ruchała nie odcina się od mediów społecznościowych, ale stawia na spokój i relaks w fight weeku
Były mistrz KSW nie ukrywa, że porażka w Paryżu stała się dla niego cenną lekcją. W rozmowie z naszym portalem Robert Ruchała przyznał, że podszedł do tematu ostatnich dni przed walką zupełnie inaczej niż we wrześniu ubiegłego roku.
Wtedy bardziej się przejmowałem tym wszystkim, teraz po prostu już wiem jak to wygląda i całkowicie inne emocje mam do tego.
powiedział zawodnik.
Kluczową zmianą w przygotowaniach Polaka stało się świadome zarządzanie energią w ostatnim tygodniu przed walką. Ruchała podkreślił, że w poprzednim obozie popełnił błąd, zbyt intensywnie trenując do samego końca.
Naprawdę te ostatnie dwa tygodnie i ostatni tydzień przed wylotem to bardzo dużo zyskałem na tym, że trochę poodpuszczałem tych treningów. Ta energia, ten glikogen i to wszystko zaczęło działać i czułem się wyśmienicie.
wyjaśnił.
W tym procesie kluczową rolę odegrał Mateusz Gamrot, który czuwał nad przygotowaniami kolegi.
Mateusz Gamrot przede wszystkim czuwał nade mną i mówił kiedy zwalniać, kiedy przyspieszać, kiedy odpuścić, więc za to mu bardzo serdecznie dziękuję.
zaznaczył Ruchała.
Inaczej niż niektórzy zawodnicy, Ruchała nie zdecydował się na całkowite odcięcie od mediów społecznościowych. Polski zawodnik odpowiedział na sugestie, że jego aktywność w social mediach mogła wpłynąć na wynik debiutu w UFC.
Ja dodaję po prostu, bo jestem w fight weeku i każdy zawodnik dodaje różne rzeczy. Zobaczcie sobie nawet teraz na Chrisa Duncana, który ma walkę wieczoru, ile on dodaje. W porównaniu do niego, to ja nic nie dodaję.
argumentował ze śmiechem.
Kluczem do nowego podejścia stało się wypracowanie wewnętrznego spokoju i pewności siebie. Ruchała podkreślił, że nie pozwala już, by opinie z zewnątrz wpływały na jego nastawienie.
Ja jestem pewny tego, ile w życiu pracowałem nad tym, żeby w ogóle tutaj być, żeby dojść do tego poziomu mistrzowskiego, czyli UFC. Wiem, ile włożyłem w to wszystko serca, pracy, ile poświęceń i ja się na tym skupiam.
stwierdził zawodnik.
Zmiana dotyczy również samego fight weeku. Ruchała świadomie planuje ostatnie dni przed walką, stawiając na maksymalny relaks.
Chilluję, po prostu chcę chillować. Nie ma się co nakręcać na razie. Ta energia, ten spokój grają teraz pierwsze skrzypce, dopiero przy piątku powinny wjeżdżać te emocje, a najlepiej to w ogóle, żeby wjechały w sobotę.
zdradził swój plan.
Ruchała zmierzy się z Jose Delano 4 kwietnia na gali UFC Vegas 115. Dla Polaka będzie to kluczowa walka w kontekście dalszej kariery w największej organizacji MMA na świecie.
